Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening i szkolenie , Otwarty dostęp

18 września 2019

NR 13 (Wrzesień 2019)

Słuchając psa. Fragment książki Zofii Zaniewskiej-Wojtków i Piotra Wojtkowa

0 75

Psy – nasi wierni towarzysze i najlepsi przyjaciele. Kochamy je, rozpieszczamy, trenujemy, karmimy, ale czy ich SŁUCHAMY? – zastanawiają się behawioryści Zofia Zaniewska-Wojtków i Piotr Wojtków. Przedstawiamy fragment ich książki, w której wyjaśniają, jak radzić sobie z najczęstszymi problemami behawioralnymi psów i jak zbudować dobrą relację z psem.

Czasem wycie, często szczekanie 

Szczekliwość to problem, który często na samym początku bywa tolerowany i ignorowany przez opiekunów. Tymczasem zawsze kryje różne emocje. Jeśli od samego początku nie zwracamy na nią uwagi i nie szukamy podłoża takiego zachowania, często nasila się i eskaluje. Może stać się utrwalonym nawykiem, który przeradza się w coraz mocniejsze, intensywniejsze i częstsze wycie, szczekanie. Zgłaszają się do nas opiekunowie, u których ten domowy problem z psem narósł tak bardzo, że rodzi konflikty społeczne: sąsiedzkie awantury, wzywanie straży miejskiej. Znamy takie przypadki, że ludzie musieli się z tego powodu wyprowadzić z mieszkania. Czasem wkurzeni sąsiedzi specjalnie kręcą się pod drzwiami, żeby spowodować szczekanie psa, nagrywają, dzwonią po służby. Zwykle przy wokalizowaniu dość łatwo rozpoznać jego kontekst i powód: włączenie odkurzacza, kroki na klatce schodowej, widoczny przez okno inny pies. Czasem nadmierne szczekanie ma drugie dno: obniżony nastrój, problemy zdrowotne. Dlatego zawsze trzeba dokładnie obserwować sytuacje, w których pies szczeka, a to podpowie nam, jakie są tego powody.

Czy wiesz, że...

Dość często psy, które nie mają jasno wyznaczonych przez opiekunów zasad, szczekają, żeby na nich coś wymusić.


Taki ze mnie wymuszacz

Dość często psy, które nie mają jasno wyznaczonych przez opiekunów zasad, szczekają, żeby na nich coś wymusić. Zaczyna się tak: siedzimy sobie w domu i oglądamy telewizję, pies przynosi nam piłkę. Bawimy się z nim. Dzwoni telefon, porzucamy psa i piłkę. On zaczyna się denerwować, bo chce dalszej zabawy. Sfrustrowany zaczyna szczekać. Dlatego od początku warto wyznaczać w domu ścisłe reguły, na przykład sygnałem rozpoczęcia może być siadanie przez nas na podłodze i wtedy rzucanie piłką. Gdy chcemy zakończyć zabawę, dajemy psu jasny sygnał, na przykład komenda „dość” i wracamy do swoich zajęć. Inny przypadek: jemy kolację i dajemy psu od stołu jakieś kawałeczki mięsa, chlebka. On się do tego przyzwyczaja. Przychodzą goście, a my go odpędzamy. Głupio nam się przyznać, że pozwalamy psu sępić. Biega wokół stołu, w końcu zaczyna szczekać. Na wymuszanie jedyną radą jest wprowadzenie konsekwentnych zasad i przestrzeganie ich.

Strachuś

Psy delikatne, wrażliwe, lękliwe szczekają, gdy się czegoś boją. W domu ten strach może wywołać dźwięk domofonu. To on zapowiada, że pojawi się obcy. Pies próbuje dodać sobie otuchy i zaczyna szczekać (oczywiście są i takie, które na ten dźwięk szczekają z ekscytacji, radości, bo lubią gości). Odgłos domofonu ma też wysokie tony, o powtarzającym się identycznym dźwięku, który w kontekście behawioralnym łatwo się psu warunkuje – staje się jednoznaczną zapowiedzią pojawienia się osoby w mieszkaniu. Dodatkowo często i my zaczynamy poruszać się szybciej, bo na przykład przyjechał kurier i nie wiemy, czy mamy wystarczającą ilość gotówki. To też nie pomaga psu zrozumieć, że to zwykła, normalna sytuacja dnia codziennego.

Zosia:
Niedawno chodziłam na konsultacje i treningi do małej suczki kundelka, która mieszkała w ruchliwej części Warszawy. Jej opiekunowie to para, która planowała mieć dziecko. Suczka bała się obcych na spacerach, oszczekiwała rowerzystów, a także reagowała podobnie na dźwięk dzwonka. Młodzi wiedzieli, że takie szczekanie w przyszłości może budzić i niepokoić niemowlę. Techniki, którą zastosowałam, używa się, żeby pies kojarzył nieprzyjemny bodziec z czymś miłym. Suczka uwielbiała pasztet z tubki. Nagraliśmy na dyktafon w telefonie dźwięk domofonu. Kiedy go odtwarzaliśmy, dawaliśmy suczce pasztet. Sesje powtarzaliśmy, zaczynając od cichego odtwarzania dzwonka. Z sesji na sesję był coraz głośniejszy. Kolejnym krokiem było odtworzenie dźwięku dzwonka i wydłużanie czasu spokojnego zachowania, dopiero po kilku sekundach wydawana była pasta. Z czasem sunia potrafiła wyczekać nawet 10 sekund i po tym czasie dostawała swój smakołyk. Na początku ćwiczeń dyktafon trzymaliśmy w dłoni, a źródło dźwięku stopniowo przenosiliśmy w inne miejsce, potem w pobliżu domofonu.
Na koniec treningów wychodziłam na zewnątrz i dzwoniłam dzwonkiem. Suczka machała ogonem i czekała na pasztet. Proces treningów trwał długo, około siedmiu tygodni, ale było warto.

Ktoś jest za drzwiami

Innym wyzwalaczem wokalizowania są ruchy i odgłosy z klatki schodowej. Łatwo rozróżnić, dlaczego pies wtedy szczeka, czy chce się spotkać z psami, ludźmi (towarzyski), czy może boi się obcych (nieufny, strachliwy). Gdy ma swobodną postawę, jest rozluźniony i zaciekawiony, najpewniej szczeka, prosząc o otworzenie drzwi. Jeśli ma napiętą sylwetkę, zjeżony grzbiet, najpewniej robi to ze strachu. Jeśli ignorujemy szczekanie, najczęściej zachowania te nasilą się. W dodatku gdy mamy psa strachliwego, który podbiega do drzwi i czuje, że ktoś się oddala, bierze to za sukces i odpędzenie wroga. Takie zachowania się utrwalają. W podobnych sytuacjach sprawdza się trening z przywołaniem na gwizdek. Gdy słyszymy odgłosy na klatce, gwiżdżemy i odwołujemy psa. Powinien kojarzyć to też z nagrodą, którą mu wtedy dajemy. Musimy być czujni i gwizdać w momencie, gdy pojawiają się hałasy. Jeśli nie mamy wypracowanej jeszcze komendy z gwizdkiem, stajemy przy drzwiach i uniemożliwiamy mu do nich dostęp. Odsyłamy psa na miejsce. Gdy nie ma nas w domu, zamykamy go w pomieszczeniach, w których nie słyszy odgłosów dobiegających z klatki schodowej. Jeżeli uda nam się nagrać dźwięki z klatki schodowej, możemy ćwiczyć tak samo jak z dźwiękiem domofonu.

Czy wiesz, że...

Oddawanie przez psa moczu na dywan, w kącie pokoju czy pod łazienką może mieć przyczyny behawioralne, ale i somatyczne. Zawsze trzeba najpierw pójść do lekarza weterynarii, żeby wykluczyć problemy zdrowotne.


Strach przed spacerem 

Często zdarza się, że psy nie chcą wyjść na spacer, zapierają się. Na ruchliwej ulicy próbują się wycofać, kładą uszy po sobie, nawet posikują. Te sytuacje wynikają z cech osobniczych psa, ale też często z braku przyzwyczajenia do różnych miejsc i sytuacji w okresie szczenięcym. Najlepiej stopniowo i umiejętnie socjalizować psa od małego, bo natłok bodźców dźwiękowych, ale i wizualnych w mieście może być dla niego zbyt duży. Nie zawsze to się jednak udaje, na przykład w przypadku dużego wrażliwca lub adoptowanego starszego psa, który nie znał do tej pory miasta. Także nagłe hałasy czy inne bodźce mogą spowodować traumę i strach. Wiosną to motocykliści, którzy z rykiem ruszają spod świateł, zimą solarki i maszyny odśnieżające, a latem kosiarki.

Piotr:
Kiedyś mnie i mojemu dogue de Bordeaux przydarzyła się taka historia. Chodziliśmy po lesie i nagle na wąskiej ścieżce pojawiła się grupa ośmiu motocyklistów crossowych. Pies był na smyczy, ale nie mieliśmy gdzie uciec. Ta przygoda tak go straumatyzowała, że już do końca życia bał się takich hałasów: na ich dźwięk trząsł się i kulił. Niedawno konsultowałem suczkę, młodą kundelkę w typie teriera. Bała się spacerów. Zapierała się na klatce schodowej, nie chciała opuszczać windy. Na pierwszej konsultacji zaobserwowałem te zachowania i zauważyłem budowę naprzeciwko klatki schodowej. Słysząc hałasy, suczka nerwowo rozglądała się na boki, próbowała uciec i oddalić się od „zagrożenia”. Poprosiłem opiekunkę, żeby szła koło suczki, a gdy ta się kuli, bo przejeżdża coś hałaśliwego lub pojawia się jakiś hałas na budowie, kucnęła. Gdy tak zrobiła, suczka od razu podbiegła i wtuliła się w jej nogi. W tej pozycji pies czuł się bezpieczniej, zrozumiał, że jego opiekunka nie jest tylko utrudnieniem, trzyma smycz, którą ta chciałaby jak najszybciej zerwać i uciec, ale jest dla niej wsparciem, potrafi pomóc jej poczuć się bezpieczniej. W ten sposób udawało się przejść 100 metrów do parku, w którym suczka już nie była zestresowana. Przed nami jeszcze długa praca z radzeniem sobie z niepokojącymi odgłosami, ale na razie pomaga wsparcie ze strony opiekunki.

Zosia:
Trenuję z inną opiekunką i jej dwuletnią jamniczką. Suczka jest społeczna, otwarta, radosna, szczęśliwa...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp?
Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się. Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy