Dołącz do czytelników
Brak wyników

Moim zdaniem , Otwarty dostęp

15 lipca 2020

NR 18 (Lipiec 2020)

Zwierzęta naukowcy

110

Wszystko przez to, że przypomniał mi się przykład z książki Andrzeja Kajetana Wróblewskiego Uczeni w anegdocie (Warszawa: Prószyński i S-ka, 1999), a wszystko za sprawą naprawdę odlotowej książki o… statystyce. Tak wiem, na słowa „statystyka”, „matematyka” i „liczby” miłośnicy zwierząt w najlepszym razie reagują wzruszeniem ramion, częściej ucieczką, a najchętniej rzucają butami w osobę zachwalającą właśnie precyzyjne, metodologiczne podejście do badań, takich by statystyk nie był statystą i mógł na zebranych danych spokojnie popracować. Badanie wybiórczości pokarmowej i siedliskowej zwierząt, a zwłaszcza ich zachowań wymaga pomyślunku i samozaparcia. I warto to robić, o czym informuje nowiuteńka książka Janiny Bąk zatytułowana Statystycznie rzecz biorąc (Warszawa: WAB, 2020). Zresztą na kartach tej książki zwierząt pojawia się całkiem sporo: są to konie, szop pracz, owce, czarna wdowa, psy, koty, wiewiórki, gołębie i, oczywiście, szczury plus zapewne kilka takich, o których zapomniałem. Jednak zwierzęta, choć na swój sposób wyjątkowe, wykonują standardową naukową powinność: biorą udział w eksperymentach, a czasem przeszkadzają badaczom, czym zresztą wywołują całkiem ciekawe refleksje naukowe. Są jednak i takie, nie waham się tego napisać wprost, wyjątkowe osobniki, które trafiają do annałów nauki jako prawdziwi badacze, współautorzy prac naukowych.

POLECAMY

F.D.C. Willard, czyli… kot Chester

Thomas Erren wraz ze współautorami na łamach całkiem poważnego czasopisma „EMBO Reports” przytacza przykład pięciu zwierząt (dla podkreślenia poprawności biologicznej powinniśmy zauważyć: innych niż Homo sapiens), które zostały wymienione jako współautorzy prac naukowych. Najbardziej znanym autorem jest F.D.C. Willard. Brzmi całkiem poważnie prawda? A tymczasem to skrót od Felis Domesticus Chester Willard, kot syjamski noszący imię Chester, żyjący w latach 70. XX wieku w stanie Michigan w Stanach Zjednoczonych, który należał do amerykańskiego fizyka Jacka H. Hetheringtona. Kot Chester został współautorem nieco przez przypadek, a w zasadzie z lenistwa pierwszego autora, prof. Jacka H. Hetheringtona. Otóż praca (ich wspólna!) ukazała się w prestiżowym czasopiśmie „Physical Review Letters” (1975) tylko dlatego, że Hetheringtonowi nie chciało się przepisywać jeszcze raz maszynopisu, wcześniej napisanego w liczbie mnogiej. Pamiętajmy, że to były czasy maszyn do pisania, a nie szybkich komputerów. Łatwiej było dodać drugiego autora – i tak się właśnie stało. „Sprawa się sypła”, a w zasadzie sypała parę razy, bo F.D.C. Willarda chciano odwiedzać na uniwersytecie, a nawet zapraszać na prestiżowe konferencje naukowe. Najpoważniejszy problem pojawił się wtedy, gdy okazało się, że żona Hetheringtona sypiała z obydwoma autorami. Kotu praca naukowa chyba przypadła do gustu, bowiem po pięciu latach opublikował (tym razem jako samodzielny autor, ale powiedzmy dla porządku – ze względu na zdenerwowanie badaczy francuskich i amerykańskich, wśród których był także Hetherington, walką z recenzentami) artykuł we francuskim czasopiśmie „Recherche” (1980). Obie prace są do dzisiaj cytowane – sprawdziłem w Google Scholar – odpowiednio 88 i 4 razy. Może...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy