Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening i szkolenie

22 stycznia 2019

NR 9 (Styczeń 2019)

Szkolenie czy terapia behawioralna?

0 207

Jeszcze kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat temu większość problemów związanych z zachowaniem psów rozwiązywano poprzez tzw. tresurę, czyli naukę wykonywania określonych czynności zgodnie z oczekiwaniami opiekuna. Techniki te w większości opierały się jednak głównie na przymusie i awersji – zwierzę uczy się pewnych zachowań, ponieważ obawia się kary. A na czym polega terapia behawioralna?

Tresura w większości przypadków jest metodą mało skuteczną, ponieważ skupia się tylko na zachowaniu i momencie, w którym ono występuje.
Tymczasem pod koniec zeszłego stulecia za sprawą brytyjskich behawiorystów zaczęto zupełnie inaczej patrzeć na zachowanie zwierząt. Uważali oni, że zachowanie należy analizować wieloaspektowo. Oprócz samego obserwowania zachowania w momencie jego występowania zwracano również uwagę na nastrój zwierzęcia, przeżywane emocje, stan zdrowia czy dietę, gdyż wszystkie te czynniki mogą mieć wpływ na jego zachowanie w sytuacjach problemowych. Na nastrój z kolei wpływ mogą mieć: wprowadzenie odpowiednich ćwiczeń, zabaw i aktywności, a także jasno wyznaczonych zasad i konsekwencji. Po wprowadzeniu zmian w tych sferach pies czuje się bezpieczniej, czuje się bardziej spełniony i ze stanu dysforii czy frustracyjnego wigoru jego nastrój poprawia się, a w konsekwencji pies staje się psem szczęśliwym. Sam w swojej pracy łączę pracę trenera i behawiorysty. Od kilkunastu lat prowadzę szkolenia grupowe i indywidualne, a także terapie behawioralne. Te ostatnie zwykle w trybie indywidualnym. Jednak często jednym z moich zaleceń podczas terapii behawioralnej jest szkolenie psa. Pytania, na które w poniższym artykule postaram się odpowiedzieć, brzmią: jaką rolę może odegrać szkolenie w procesie terapeutycznym? Czy szkolenie może wspomóc lub zastąpić terapię behawioralną? Jeżeli tak, to w jakich sytuacjach i przypadkach może okazać się skuteczne, w jakich wspomagające, a w jakich większych efektów nie zauważymy?

Wpływ szkolenia na zachowanie – przypadek Amiego

Opis: Roczny spaniel o imieniu Ami mieszka z młodym małżeństwem i ich kilkuletnią córeczką. 

Problem: Ami zachowywał się agresywnie wobec opiekunów oraz wobec dziecka. Jest on pierwszym psem tego małżeństwa. Przed pierwszą konsultacją, gdy pies zachowywał się w sposób nieakceptowalny, opiekunowie karcili go za to. Głośnym tonem wydawali komendę „fe!” i gwałtownie podchodzili do niego. Najczęściej miało to miejsce wówczas, gdy pies w zabawie podgryzał dziecko, skakał na opiekunów, wskakiwał na stół czy inne meble w salonie. Z czasem pies zaczął powarkiwać na dziecko i na opiekunów, gdy ci podchodzili do niego na wprost. Wcześniejsze doświadczenia z karceniem sprawiły, że pies zaczął się bać opiekunów i zaczął wybierać strategię radzenia sobie z zagrożeniem poprzez sygnały grożące. 

Terapia: Jednym z pierwszych zaleceń było więc zaprzestanie karcenia i nauka takich zachowań, które pomogłyby opiekunom kontrolować zachowanie psa w sytuacjach problemowych. Nauczyliśmy Amiego komend „siad”, „na miejsce” oraz „nie”, które mają oznaczać dla psa przerwanie zachowania. W ten sposób opiekunowie mogli w sytuacjach dotychczas problemowych kontrolować zachowanie psa. Przykładowo gdy pies zbliżał się do stołu, wydawali komendę „nie” i nagradzali psa za rezygnację. Gdy chcieli, aby zszedł z kanapy – wydawali komendę „na miejsce” i nagradzali go za wykonanie tej czynności. Dzięki wprowadzeniu jasnych i czytelnych dla psa zasad Ami wiedział, jak ma się zachować, aby osiągnąć sukces, czyli nagrodę. Zaprzestanie karania sprawiło, że pies poczuł się bezpiecznie przy opiekunach, miał większą liczbę przyjemnych skojarzeń, więc po około dwóch tygodniach pracy przełożyło się to na zaprzestanie zachowań agresywnych wobec opiekunów. Problemem wciąż jednak były zachowania agresywne wobec dziecka. Szybko poruszające się i bawiące się dziecko wywoływało niepokój u psa, przez co Ami podbiegał do dziewczynki, powarkując lub próbując skubnąć ją za nogawkę. Takie sytuacje sprawiły, że dziewczynka zaczęła bać się psa. Pierwszym zaleceniem, jakie wprowadziliśmy w terapii, było izolowanie psa od dziecka w sytuacjach, gdy dziecko się bawi, biega lub gwałtownie porusza. Zastosowanym rozwiązaniem była bramka w drzwiach. Gdy dziecko bawiło się, pies zostawał z drugiej strony bramki, i dostawał do zabawy gryzak. To zwiększyło poczucie bezpieczeństwa zarówno psa, jak i dziecka. Na kolejnym spotkaniu wprowadziliśmy dodatkowe ćwiczenia, w których pies zaczął bezpiecznie i przyjemnie kojarzyć sobie obecność dziecka. Schemat ćwiczenia polegał na tym, że dziecko, będąc z rodzicem, wydawało komendę „siad”, następnie odkładało przysmak na podłodze, wydawało komendę „proszę” i odchodziło. Pies zaczynał kojarzyć, że współpraca z dzieckiem może być bezpieczna i przyjemna. Po około dwóch tygodniach powtarzania ćwiczeń liczba zachowań agresywnych wobec dziecka zmniejszyła się dziesięciokrotnie.
Podsumowując, warto wypunktować, co sprawiło, że szkolenie pomogło w terapii opisanych problemów Amiego:

  • szkolenie pozwoliło opiekunom skutecznie kontrolować zachowania psa, dzięki czemu można było zaprzestać karania,
  • pies zaczął rozumieć, czego opiekunowie od niego oczekują – pamiętajmy, że wydawane komendy dawały psu jasny komunikat, jak miał się zachować, natomiast kara nie dawała takiego komunikatu, przez co wprowadzała dezinformację i wywoływała frustrację,
  • znane psu ćwiczenia powtarzane z dzieckiem bardzo dobrze sprawdziły się jako techniki odwrażliwiające, gdyż pies znał polecenia, wiedział, jak ma się zachować, nawiązywał w ten sposób komunikację z dzieckiem, a dodatkowo dostawał nagrodę, co sprawiało mu przyjemność,
  • regularne wykonywanie ćwiczeń korzystnie wpłynęło na poprawę nastroju psa.

Gdy pies się boi…
Opisane problemy to tylko część kłopotów, jakie mieli opiekunowie Amiego. Dość poważnym problemem było też to, że Ami nie pozwalał wpuszczać gości do mieszkania. Oszczekiwał ich, podbiegał do nóg i chwytał za nogawki, po czym odskakiwał i powtarzał tę sekwencję. Oszczekiwał też niektóre osoby na spacerze, zwykle szybko poruszające się, gestykulujące, ubrane w nietypowe, duże ubrania, takie jak płaszcze, kapelusze czy duże kurtki. Czy przy tych problemach szkolenie miałoby zastosowanie? Weźmy pod uwagę pewien przykład. Mamy już opanowaną przez Amiego umiejętność spokojnego siedzenia. Czy w momencie, gdy mija go obca osoba, której się obawia, można go poprosić, aby usiadł? W przypadku Amiego byłoby to zupełnie nieefektywne. Ami bał się innych osób, a strach był tak duży, że pies nie byłby w stanie spokojnie usiedzieć, gdyby mijali go obcy ludzie. Kontrolowanie zachowania w sytuacji strachu może wręcz powiększyć problem, ponieważ pies znajduje się w sytuacji, nad którą nie ma kontroli. Dodatkowo komenda „siad” unieruchamia psa i nie daje mu możliwości zwiększenia dystansu od niepokojącej go osoby. Dlatego jestem ostrożny z elementami szkoleniowymi wprowadzanymi w sytuacji, w której pies się boi. Jaka technika w tym przypadku byłaby więc najbardziej efektywna? Skoro motywacją psa było uniknięcie zagrożenia, czyli zwiększenie dystansu od przechodzącej osoby, staraliśmy się działać proaktywnie, aby pomóc mu minąć przechodnia w odległości, w której czuje się bezpiecznie. Gdy pies zauważył człowieka, który go niepokoi, zachowywał się w charakterystyczny sposób – zwalniał ruch, podnosił głowę, obserwując zbliżającą się osobę, po czym sztywniał. Gdy opiekun próbował iść dalej w kierunku tej osoby, Ami zaczynał szczekać i doskakiwał do obcego. Zmieniliśmy więc ten schemat. Gdy pies dostrzegał osobę, która go niepokoi – opiekun wydawał charakterystyczny dźwięk krótkiego gwizdnięcia, po czym schodził na bok. Pies w ten sposób uczył się, że gdy podąży za opiekunem, jego odległość od przechodzącej osoby się zwiększy, dzięki czemu uda mu się uniknąć zagrożenia, więc nie musi oszczekiwać przechodnia, aby poradzić sobie z problemem. Po pewnym czasie gwizdnięcie uwarunkowane zostało jako sygnał bezpieczeństwa.
Dodatkowo, aby poradzić sobie z problemem strachu przed obcymi osobami, wprowadziliśmy ćwiczenia odwrażliwiające. Opiekunowie umawiali się ze znajomymi w parku. Prosili, aby znajomi usiedli na ławce i nie zwracali uwagi na zachowanie psa. Pies na początku niepewnie podchodził i nieśmiało obwąchiwał każdą osobę. Po kilku powtórkach podejścia podchodził już dużo pewniej i śmielej. Wtedy opiekunowie dawali osobie siedzącej na ławce smakołyk, po czym ta osoba pow...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy