Dołącz do czytelników
Brak wyników

Terapia behawioralna

24 września 2018

NR 7 (Wrzesień 2018)

Rola kary w pozytywnym szkoleniu psów – CZ. I

0 23

W naszych domach żyje coraz więcej czworonogów, w związku z czym, siłą rzeczy, mamy też z nimi więcej problemów. Jak sobie z nimi radzić? Szkoły są dwie – szkolenie tradycyjne i pozytywne, przy czym ich podejście do karania zwierząt jest diametralnie różne.

Niedawno zadzwoniła jedna z naszych klientek z pytaniem, jak ukarać psa, który coś przeskrobał. Kiedyś pomagaliśmy jej z problematycznym kotem, a teraz do domu, gdzie mieszka dwoje dorosłych ludzi, dwoje małych dzieci i trzy koty, trafiła Kora. Szczeniak, jak to szczeniak, był słodki i rozkoszny, ale już w pierwszych dniach pobytu w nowym domu dość wyraźnie zaznaczył swoją obecność. Pogryzione meble, przerażone koty, które mimo złej pogody nie chcą wracać do domu, zasikane zasłony i regularnie oddawany kał w zacisznym miejscu salonu (za kanapą) – to jeszcze nic. Najgorsze z tego wszystkiego okazało się gryzienie. Trzymiesięczne szczenię (jednej z większych ras) było już słusznych rozmiarów i wagi, więc w ciągu kilku pierwszych tygodni pobytu stało się istnym utrapieniem dla całej rodziny. Pogryzieni i wyszczypani zębami rodzice i starszy syn dzielnie znosili „zabawy” psa, jednak miarka się przebrała, kiedy pies ugryzł roczne dziecko w nos. Kiedy usłyszałem słowa zrozpaczonej kobiety: „mam problem z pieskiem”, wiedziałem, że dzieje się coś niedobrego. Jakoś tak się składa, że stwierdzenie „mam problem z pieskiem” zawsze wróży kłopoty. Co innego, kiedy ktoś dzwoni i mówi, że ma problematycznego psa lub martwi się o swojego kota. W takich przypadkach zwykle jest szansa na rzeczową rozmowę, natomiast stwierdzenie „mam problem z pieskiem” często oznacza dużego psa, agresywnego lub nadmiernie pobudzonego, i bezradność opiekunów. Faktycznie w tym przypadku opiekunowie psa byli zagubieni. Próba znalezienia porad w internecie skłóciła rodzinę, ponieważ każdy znalazł własny „złoty środek”, i zaczęły się eksperymenty, które tylko pogorszyły sytuację. Następnym krokiem było wykonanie telefonów do hodowców tej rasy, którzy z eksperckim zacięciem tłumaczyli, że należy bić psa, aż zrozumie, że źle robi, lub przynajmniej uderzać go w pysk gazetą za każdym razem, kiedy będzie się brał do podgryzania. Bicie nie wchodziło w rachubę, a próby uderzania gazetą po pysku stały się dla Kory okazją do świetnej zabawy w podchodzenie, prowokowanie i uciekanie w najdalszy kąt domu na pełnej prędkości. Efekty były mierne, poproszono więc fachowca o ocenę sytuacji i poradę, jak sobie radzić z psem. Specjalista przycisnął psa do ziemi, wykonał „alpha roll”, czym tylko go rozjuszył. Małżeństwo było zdesperowane, mając przed sobą perspektywę kilkunastu lat nieustannej męczarni z psem, kotami i dziećmi. Byli już prawie w takiej sytuacji jak psy ze słynnego eksperymentu Martina Seligmana i Stevena Maiera – tylko krok dzielił ich od rezygnacji i wyuczonej bezradności. W całej tej sytuacji zastanawiające było to, że nikt nie był w stanie zaproponować opiekunom sposobu postępowania innego niż karanie, polegające na zadawaniu bólu i stosowaniu przemocy fizycznej wobec szczeniaka. Nawet ci, którzy początkowo temat karcenia omijali szerokim łukiem, po pewnym czasie, zdesperowani brakiem sukcesów, również wybierali drogę na skróty, proponując przyciskanie psa do podłogi lub uderzanie po pysku.


Szkolenie pozytywne vs. szkolenie tradycyjne

Dlaczego szkolenie psów wciąż budzi tak wiele kontrowersji i emocji? Jedną z przyczyn jest to, że w naszych domach żyje coraz więcej czworonogów, czemu towarzyszy szybki rozwój rynku produktów żywieniowych i akcesoriów. Dzisiaj o wiele łatwiej niż kiedykolwiek w przeszłości kupić bądź zaadoptować psa. Wiąże się to nieuchronnie z rosnącą liczbą zwierząt, a w szczególności tych, które sprawiają problemy opiekunom. Jeśli dodać do tego niezliczoną ilość seminariów, konferencji i kursów o tematyce zwierzęcej oraz rosnące jak grzyby po deszczu szkoły dla psów, można śmiało powiedzieć, że liczba specjalistów od psiego zachowania zbliża się do liczby ekspertów od leczenia czy polityki. Każdy z nas, kto interesuje się szkoleniem, zetknął się na pewno z terminem „szkolenie tradycyjne” i stojące w opozycji do niego „szkolenie pozytywne”. Szkolenie tradycyjne, wywodzące się ze szkolenia psów wojskowych i policyjnych, w 1910 r. po raz pierwszy zostało ujęte w formie podręcznika przez płk. Konrada Mosta, a następnie w latach 60. ubiegłego stulecia przez Williama Koehlera. W latach 80. ten rodzaj szkolenia i wiele przedziwnych pomysłów szkoleniowych spopularyzowała, jak byśmy ją dzisiaj nazwali, celebrytka telewizyjna, Barbara Woodhouse, po niej zaś pojawili się mnisi z New Skete, a dzisiaj prym wiedzie znany wielu osobom Cesar Millan, by wymienić parę gł...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy