Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening i szkolenie , Otwarty dostęp

20 maja 2019

NR 11 (Maj 2019)

Jak ocenić nastrój psa? Analiza przypadków i wybrane kierunki terapii - cz. 2

0 168

W poprzednim numerze opisywałem, jak ważny jest wpływ nastroju psa na zachowanie problemowe, oraz wskazywałem różnice między emocjami a nastrojem. W tym tekście na podstawie trzech przykładów opiszę wybrane kierunki terapii w przypadku obniżonego nastroju u naszego ulubieńca.

Przypomnijmy, że nastrój różni się od emocji, które można określić jako odczucia chwilowe, tym, iż jest stanem trwającym dłużej. Emocje mają istotny wpływ na nastrój – można powiedzieć, że emocje utrzymujące się długofalowo to ważny element składowy nastroju. W sytuacji gdy nastrój zwierzęcia jest obniżony, zachowania problemowe mogą być silniejsze, bodziec o mniejszym natężeniu może wywołać silniejszą reakcję, zatem w dużym stopniu wpływa to na większą reaktywność psa.

Obniżony nastrój często kojarzy się ze smutkiem, przygnębieniem czy depresją. Warto jednak pamiętać, że u psów obniżony nastrój może się objawiać także stanem podenerwowania, mniejszej odporności na frustrację czy też większą reaktywnością i pobudliwością. W takich sytuacjach możemy mówić o stanie tzw. frustracyjnego wigoru. Tego typu stany często występują u psów z natury bardziej ekstrawertycznych, takich jak teriery czy rasy psów pasterskich, ale nie jest to regułą. W swojej pracy spotykałem także teriery w stanie długotrwającego smutku, depresji. Co ważne, obniżony nastrój może się utrzymywać miesiącami, a nawet latami, może też występować o określonych porach dnia czy przez kilka dni lub kilka godzin. Ponieważ swoje teksty staram się opierać na bazie doświadczeń w pracy z psami problemowymi, w artykule opisałem kilka przypadków psów, u których obniżony nastrój występował w różnych odcinkach czasowych.
W swojej pracy terapeutycznej spotykam głównie psy z problemem z zachowaniami agresywnymi, więc dwa z trzech opisanych przypadków będą dotyczyły właśnie zachowań agresywnych oraz wpływu nastrojów psów w tych przypadkach na zachowania problemowe.

PRZYPADEK 1 – AGRESJA PRZY MISCE

Pierwszy przypadek, który chciałem opisać, to agresywna suka rasy welsh corgi cardigan. Zachowania niepożądane pojawiały się podczas karmienia. Co ważne, gdy poznałem sukę, okazało się, że jest psem sprawiającym wrażenie wesołego i szczęśliwego. Trudno było uwierzyć, że jest to „agresywna bestia”, której zachowania ujawniały się dwa razy dziennie, w czasie karmienia, i występowały prawie wyłącznie w stosunku do opiekunki, która w tych okresach nie mogła się ruszyć. Była atakowana, gdy wstawała od biurka czy z kanapy, a ataki były najsilniejsze, gdy zbliżała się do kuchni, miejsca karmienia psa czy miejsca, gdzie przechowywana była karma. Podczas wywiadu szczegółowo wypytałem, jak wygląda rytuał podczas karmienia, w jakich godzinach występują ataki. Okazało się, że zawsze po powrocie do domu z porannego oraz wieczornego spaceru nastrój psa się zmieniał. Z relacji opiekunki wynikało, że suka była bardziej napięta, zmieniały jej się źrenice, czujnie obserwowała każdy ruch opiekunki i śledziła ją w mieszkaniu. Ponieważ nie mogłem zaobserwować tego zachowania podczas konsultacji, gdyż konsultacja nie odbyła się w porze karmienia, poprosiłem o nagrania, które potwierdziły, że nastrój psa ewidentnie się zmieniał przed karmieniem i zmiana trwała do około godziny po karmieniu.

Podejrzewałem, że powodem może być dieta lub spadek poziomu cukru w ciągu dobry, co wpływać może na obniżony nastrój zwierzęcia, więc zaleciłem konsultację z lekarzem weterynarii, który specjalizuje się w kwestiach wpływu problemów zdrowotnych na zachowanie psa. Lekarz jednak wykluczył problemy medyczne, które mogą wpływać na samopoczucie psa.

Próbując znaleźć przyczynę problematycznego zachowania, dopytywałem, jak długo występuje problem. Okazało się, że od pierwszych dni, gdy pies trafił do opiekunów, a z czasem stawał się coraz silniejszy. Dlaczego zachowania rzadko występowały w stosunku do opiekuna, a znacznie częściej w stosunku do opiekunki? W mojej ocenie pojawiła się hipoteza, że pies czuje się zagrożony w sytuacjach, które kojarzą mu się z karmieniem. Czuje strach i złość, gdy widzi poruszającą się osobę, która zbliża się do jedzenia. Z czasem u psa zaczęły pojawiać się coraz bardziej rozbudowane skojarzenia – na początku atakował tylko wtedy, gdy opiekunka zbliżała się do miski lub jedzenia, potem, gdy szła w stronę kuchni, a na końcu, gdy próbowała wstawać od biurka lub z kanapy. Co gorsze, trudno było zatrzymać tę „machinę skojarzeń”.

Opiekun rzadko karmił psa, zajmowała się nim głównie opiekunka. W tym wypadku relacja z opiekunem wydawała się lepsza, pomimo że to opiekunka trenowała z psem, wyprowadzała go na spacery, bawiła się z nim, dbała o jego potrzeby. Mogłoby zatem wydawać się, że relacja z opiekunką powinna być dużo lepsza niż z mniej angażującym się w pracę z psem opiekunem. Nic bardziej mylnego. Powodem gorszej relacji było to, że opiekunka była osobą, która karmiła psa. To właśnie poczucie bezpieczeństwa jest najważniejszym elementem dobrego samopoczucia psa. A opiekunka – nie chcąc robić nic złego, nie karcąc psa, nie stwarzając dla niego zagrożenia – nieświadomie stawała się największym „wrogiem” i źródłem zagrożenia dla suki.

Ponieważ problem występował od pierwszych dni pobytu psa w domu, podejrzewałem, że mógł mieć swój zalążek już w hodowli. Dlatego poprosiłem opiekunów, aby dowiedzieli się, jaki był rytuał karmienia psów w hodowli. Okazało się, że szczenięta były karmione dwa razy dziennie, rano i wieczorem, ze wspólnej miski. W tym momencie moja hipoteza się potwierdziła. Suka prawdopodobnie nauczyła się rywalizować o jedzenie już w pierwszych tygodniach swojego życia. Pracując z hodowcami, zawsze zwracam dużą uwagę na temat karmienia szczeniąt. Proszę, aby karmione były osobno, gdyż „zakodowane” nawyki rywalizowania o jedzenie już w pierwszych tygodniach życia mogą być bardzo trwałe i trudne do wyeliminowania w późniejszym życiu. Wyobraźmy sobie szczeniaka nieśmiałego, wycofującego się, który próbuje podejść do miski, ale jest dystansowany przez warczącego i grożącego szczeniaka z tego samego miotu. Ten bardziej strachliwy zapamiętuje, że gdy zbliża się do miski drugi osobnik, może go spotkać coś nieprzyjemnego, wywołującego odczucia strachu i frustracji. Dlatego w przyszłości może zacząć się zachowywać agresywnie, aby oddalić zagrożenie. Z kolei ten grożący może zapamiętać, że jak do miski zbliża się drugi osobnik, należy warczeć i ostrzegać, bo te zachowania pozwolą utrzymać dystans drugiego osobnika od cennej miski z jedzeniem. W obydwu przypadkach doświadczenia te mogą bardzo niekorzystnie wpływać na problem z pilnowaniem jedzenia w późniejszym życiu szczeniąt. Trudno powiedzieć, jak wyglądało zachowanie naszej suki w sytuacjach karmienia w hodowli, ale jedno jest pewne – do nowego domu trafiła ze skojarzeniem, że przebywanie przy misce jest czymś niebezpiecznym, wywołującym zarówno strach, jak i złość.

Gdy już doszliśmy do tego, dlaczego suka mojej klientki czuła się zagrożona podczas zbliżania się opiekunki do miski, pojawiło się pytanie – jak teraz rozwiązać problem obniżonego nastroju w porach karmienia? Jako że pies czuł się zagrożony, gdy opiekunka się poruszała, postanowiłem zaproponować opiekunom wydzielenie w mieszkaniu strefy karmienia, z dala od ciągów komunikacyjnych. Taką przestrzeń znaleźliśmy w najdalszym pokoju gościnnym, gdzie nie było konieczności zbliżania się do drzwi. Opiekunka mogła swobodnie poruszać się po mieszkaniu bez konieczności narażania się na ataki, a pies czuł się w tej strefie bezpiecznie. W drzwiach zamontowaliśmy bramkę, aby opiekunowie mogli widzieć, jak zachowuje się pies, przez co mogli ocenić, jak jego nastrój się zmienia. Przy powrotach z porannego i wieczornego spaceru opiekunka, wprowadzając psa do przygotowanego pomieszczenia, miała wykorzystywać ćwiczenie, jakim jest chodzenie przy nodze, które sprawiało psu radość i w którym czuł się bezpiecznie. Po wprowadzenie do pomieszczenia pies wykonywał komendę „siad”, a opiekunka wykładała miskę. Potem opiekunka wychodziła z pokoju, zamykała bramkę i po haśle „ok” pozwalała psu podejść do miski z jedzeniem. Ten rytuał i przewidywalność sytuacji sprawiły, że pies czuł się bezpiecznie. Dlatego ataki nie występowały, co jednak nie oznacza, że problem od razu się rozwiązał. Gdy tylko bowiem w dłoniach opiekunki pojawiała się miska, pies był napięty. Po karmieniu suka przez około godzinę pozostawała sama w pomieszczeniu. Dopiero gdy opiekunowie dostrzegali, że jej nastrój się zmieniał – nie leżała spięta, nie reagowała nerwowo, gdy opiekunka zbliżała się do bramki, ale podchodziła do barierki rozluźniona, machając ogonem – można było ją wypuścić.

Po kilku miesiącach pracy według opisanego schematu opiekunowie zobaczyli wyraźną różnicę. Pies po karmieniu nie był spięty, miał rozluźnione mięśnie, mimika pyska i oczy sprawiały wrażenie, że pies jest zrelaksowany. Kluczem w tym przypadku było stworzenie takiego schematu podczas karmienia, w k...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp?
Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się. Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy