Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening i szkolenie , Otwarty dostęp

22 marca 2019

NR 10 (Marzec 2019)

Jak ocenić nastrój psa?
Analiza przypadków i wybrane kierunki terapii

0 218

Tworząc skuteczny i kompletny program terapii, nie powinniśmy pomijać oceny nastroju i działań mających na celu jego poprawę. Im szybciej zaczniemy pracować nad poprawą nastroju psa, tym łatwiej będzie nam zatrzymać jego pogarszanie. Pamiętajmy jednak, że przyczyny obniżonego nastroju mogą być różne…

Zwykle swoje artykuły zaczynałem, definiując pewne pojęcia, do których odnosiłem się w dalszych częściach tekstów. Tym razem zacznę inaczej. Myśląc o temacie tego artykułu, od razu przypomina mi się historia psa, u którego byłem ostatnio na konsultacji.

Gdy pies gryzie…

Konsultowany pies miał na swoim koncie silne pogryzienia swojej opiekunki. Rany były dość głębokie, szarpane. Ze względu na swoje bezpieczeństwo i po to, by zapewnić sobie możliwość spokojnego przeprowadzenia wywiadu, poprosiłem opiekunkę, aby przed konsultacją zamknęła psa w innym pomieszczeniu. Podczas wywiadu wypytywałem o różne zachowania psa, rytuały, historię, dietę i inne czynniki, które mogą wpływać na zachowanie. Uwagę moją przykuło kilka faktów, o których chciałbym napisać. Opiekunki powiedziały, że pies czasem w ciągu dnia zmienia swoje zachowanie i wtedy muszą być bardzo ostrożne, bo zwiększa się ryzyko ataku. Zapytałem, czy są w stanie opisać, czym objawia się ten stan, o którym mówią. Opisały go dość dokładnie. Przede wszystkim zmieniają się oczy psa, spojrzenie jest bardziej wyostrzone. Jego mięśnie są bardzo napięte. Nie potrafi się wtedy zrelaksować i odpocząć, tylko uważnie obserwuje opiekunki. W tych momentach dużo częściej atakuje.
Po wywiadzie chciałem poznać psa. Wyszedłem na zewnątrz. Poprosiłem opiekunkę, abyśmy spotkali się przed domem. Pies podczas wychodzenia na spacer bardzo ciągnął. Mieszkał w okolicy domków jednorodzinnych, gdzie było dużo psów szczekających za ogrodzeniem. Ciągnięcie na smyczy wynikało z chęci uniknięcia nieprzyjemnych hałasów i innych bodźców, które pojawiały się podczas mijania szczekających psów. Pies był cały napięty, miał skulone uszy, dyszał, widoczne były białka oczu. Świadczy to o dużym stresie zwierzęcia. Jako że pies podczas spacerów potrafił podbiegać do innych osób, oszczekiwać i chwytać za buty i nogawki, opiekunka nie puszczała go ze smyczy. Dawało to efekt odwrotny do oczekiwanego, ponieważ pies nie był w stanie się zrelaksować, odprężyć, spędzić miło czasu, był ciągle zestresowany i sfrustrowany, a momentami, gdy mijał szczekające psy czy obce osoby, odczuwał przerażenie. 
Zastanówmy się teraz, jak ten sam pies czuł się w mieszkaniu. Trudno było mu się zrelaksować, odprężyć. Często czuł się zagrożony. Z relacji opiekunek wynika, że nie mogły się poruszać, bo pies „polował” na ich stopy. Ataki nie wynikały jednak z dużego popędu łowieckiego. Trudno jednoznacznie określić, jakie były skojarzenia psa ze stopami i poruszaniem (te dwa czynniki najczęściej uruchamiały zachowania agresywne). Był on adoptowany i prawdopodobnie był bity przez wcześniejszego opiekuna, być może kopany, stąd silne ataki na stopy. Nie można tego jednoznacznie ocenić, widząc tylko skutki. Pewne jest natomiast to, że w momencie, gdy pies odpoczywa i widzi ruch nóg, czuje się zagrożony, dlatego atakuje.

Czym jest nastrój?

Podsumujmy zatem wszystkie ważne informacje i spróbujmy ocenić nastrój psa. Zanim jednak to zrobimy, zdefiniujmy, czym jest nastrój. W poprzednich artykułach wielokrotnie odnosiłem się do emocji, które pies może przeżywać podczas problemowego zachowania. Emocje są chwilowymi odczuciami, które zwierzę przeżywa w danym momencie. Nastrój jest natomiast stanem utrzymującym przez dłuższy czas –  kilka godzin, dzień lub kilka dni, można też ocenić ogólny nastrój zwierzęcia utrzymujący się tygodniami.
W opisywanym przypadku mamy do czynienia zarówno z obniżonym nastrojem ogólnym, jak i z wielokrotnym obniżaniem się nastroju w konkretnych sytuacjach w ciągu dnia, np. podczas spaceru oraz gdy pies jest w mieszkaniu (opisana sytuacja ze zmieniającą się pozycją ciała, oczami). Dodatkowo można powiedzieć, że jego samopoczucie było gorsze wieczorami – ataki były częstsze, a opiekunki relacjonowały, że pies jest bardziej spięty, sprawia wrażenie zestresowanego.
Aby poprawić samopoczucie psa, opiekunka postanowiła, że za każdym razem, gdy będzie zbliżała się do miejsca, gdzie szczekają psy za płotem, przejdzie na drugą stronę ulicy. Podczas mijania innych psów oraz w stresujących sytuacjach pies chwytał i szarpał smycz, dlatego opiekunka zakładała mu kaganiec. Była to forma fizycznego uniemożliwienia prezentowania danego zachowania, ale pies przeżywał jeszcze silniejsze emocje strachu i złości, bo nie lubił nosić kagańca. Dlatego ważnym elementem było zachowanie bezpiecznego dystansu przy mijaniu. W bezpiecznej odległości natomiast, gdy opiekunka minęła już ogrodzenie, zza którego szczekał inny pies, miała rozrzucić garstkę smakołyków i zachęcać psa do ich wyszukiwania. Pies bardzo lubił taką zabawę, a dodatkowo relaksowało go to. 
Na terenie, gdzie odbywał się spacer, było sporo niezabudowanych miejsc, dużych i pustych działek. Uznałem, że to jest dobre miejsce do przypięcia psu długiej, około 20-metrowej linki, aby mógł swobodnie pobiegać i powęszyć. Stres po kilku minutach biegania był mniejszy i mogłem pokazać psu, jak się bawić.

Rozluźniające zabawy z klikerem

Wprowadziliśmy też ćwiczenia z wykorzystaniem klikera. Były to jedyne minuty podczas naszej konsultacji, gdy widziałem, że pies jest wesoły, rozluźniony, chętnie bawi się z opiekunką. Ćwiczenia nie wychodziły idealnie, ale miło było obserwować emocje, które przeżywał. Dlatego jednym z zaleceń było przynajmniej dwukrotne wychodzenie na spacer, podczas którego będzie mógł swobodnie biegać na długiej lince, bawić się z opiekunką i wykonywać ćwiczenia. Dodatkowo zaproponowane zabawy opiekunka miała wykonywać na ogródku. W domu, gdy pies był bardziej zrelaksowany, opiekunka miała też wykonywać proste ćwiczenia z wykorzystaniem klikera.
Problemy na spacerze nie były głównymi problemami, z którymi zgłosiła się opiekunka; mimo to kluczem do ich rozwiązania było, w mojej ocenie, przede wszystkim poprawienie nastroju psa. Przede wszystkim staraliśmy się wprowadzić taki tryb spacerowania, aby pies poczuł się bezpiecznie (odchodzenie od szczekających za płotem psów, zanim się zestresuje) i aby miał na spacerze dużą ilość przyjemnych aktywności.
Kolejnym ważnym elementem było wpłynięcie na nastrój psa w mieszkaniu. Gdy opiekunki widziały pierwsze objawy obniżenia nastroju, miały jak najszybciej zorganizować mu zabawy i aktywności związane z wyszukiwaniem smakołyków rozsypanych na dywanie. Gdy były w stanie zrobić to, zanim nastrój psa znacząco się obniżył, technika ta była skuteczna. Poprzez aktywowanie go opisanymi ćwiczeniami udawało się relaksować psa.

Wyciszający azyl kenelowy

Istotnym elementem było również wprowadzenie azylu kenelowego (klatki kenelowej) jako miejsca spokojnego i bezpiecznego odpoczynku. Było to ważne, bo pies nie miał w mieszkaniu odizolowanego miejsca, w którym nikt by mu nie przeszkadzał, np. przemieszczając się po pomieszczeniach. Klatka jest osłonięta prawie ze wszystkich stron, więc pies może mieć wrażenie odizolowania się od stresujących go bodźców –
widoku poruszających się stóp.

Trudne powroty do równowagi

Jeszcze jedna informacja była znacząca w kontekście oceny nastroju: pies po ataku nie potrafił powrócić do stanu równowagi. Bardzo trudno było przerwać jego zachowanie agresywne. Kiedyś, gdy opiekunka spacerowała ze swoim psem na smyczy, podbiegł do nich „puszczony luzem” pies. Ponieważ pies mojej klientki był na smyczy, zaczął się frustrować i szczekać. Wtedy drugi pies odszedł i nastąpiło przekierowanie agresji – chwycił smycz i zaczął ją bardzo mocno szarpać. Nie był w stanie zaprzestać tego zachowania, gryzł i szarpał smycz przez kilkadziesiąt minut. Zapytałem, czy podczas innych ataków psu także trudno jest „wyhamować” i wrócić do równowagi. Okazało się, że tak. Po każdym ataku pies przez kilkadziesiąt minut był bardzo pobudzony, nie potrafił się uspokoić. Musiał wtedy być zamknięty w innym pomieszczeniu. To był kolejny objaw, który mógł świadczyć o mocno obniżonym nastroju.

Wspomaganie farmakologiczne

Ponieważ podobne sytuacje pojawiały się dość często, zaleciłem konsultację z lekarzem weterynarii, który będzie w stanie dobrać odpowiednie wspomaganie farmakologiczne. Oceniłem, że dobrym pomysłem będzie zastosowanie leku z grupy inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny, które wpływają na podniesienie poziomu serotoniny. Zwiększenie poziomu serotoniny może w tym przypadku korzystnie wpłynąć na samopoczucie psa. W tego typu sytuacjach często współpracowałem z zaprzyjaźnioną lekarz weterynarii, która potrafiła wspomagająco dobrać skuteczny farmaceutyk. Należy pamiętać, aby w takich przypadkach korzystać z pomocy doświadczonych lekarzy weterynarii, którzy mają też dużą wiedzę na temat emocji i nastroju zwierząt. Ważnym elementem jest uświadomienie opiekunom, że farmakologia może być wsparciem w terapii, ale sama w sobie nie rozwiąże problemu. Konieczne jest działanie terapeutyczne, aby wypracować z psem i z opiekunem alternatywne formy radzenia sobie w trudnej sytuacji. Środki farmakologiczne rzadko kiedy stosuje się latami. Jak wspomniałem, mają one działanie wspomagające i podaje się je zwykle nie dłużej niż jeden rok.
Opisywany pies jest obecnie w trakcie terapii. Odbyła się pierwsza wizyta u lekarza weterynarii. Opiekunki regularnie pracują z psem i widzą już wyraźne efekty – jest mniej spięty w domu, na spacerach coraz chętniej się bawi, sprawia wrażenie weselszego i bardziej zrelaksowanego. To bardzo ważne i dobre objawy; mogą świadczyć o tym, że nastrój zaczyna się poprawiać. Te efekty przełożyły się też na rzadsze występowanie zachowań agresywnych. Ataki są słabsze i pies szybciej się po nich wycisza.

Nie tylko długotrwałe przygnębienie

Kolejnym psem, z którym praca była poświęcona głównie poprawie nastroju, był springer spaniel, który atakował swojego opiekuna. Ataki występowały, gdy opiekun próbował przesunąć psa na kanapie oraz gdy przychodzili goście. Spaniel na nich skakał, a opiekun chciał go odciągnąć. Nie były one jednak tak dotkliwe jak w poprzednio opisanym przypadku – kończyły się na warczeniu i kłapnięciach w powietrzu. 
Gdy przyszedłem na konsultację, spotkałem w drzwiach bardzo wesołego psa, który na mnie skakał i podgryzał za rękawy z radości. Podczas konsultacji często wskaki...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp?
Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się. Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy