Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening i szkolenie , Otwarty dostęp

21 września 2021

NR 25 (Wrzesień 2021)

Motywacja opiekuna do regularnej zabawy z kotem

0 35

Czy interakcja z kotem rzeczywiście jest tak ważna, jak mówią behawioryści i znawcy tematu? A jeśli tak, to jak – w natłoku licznych obowiązków – wygospodarować czas i znaleźć motywację do codziennej zabawy z mruczącym pupilem? Przyjrzyjmy się wyzwaniom, przed jakimi stoją koci opiekunowie, oraz zastanówmy się, w jaki sposób stawić im czoła.

W ciągu ostatnich kilku lat tematyka kocich zachowań oraz specyficznych kocich potrzeb gatunkowych cieszy się coraz większym zainteresowaniem zarówno obecnych, jak i przyszłych opiekunów. Koci behawioryści, autorzy książek i artykułów specjalistycznych oraz gospodarze tematycznych programów popularnonaukowych apelują, żebyśmy regularnie inicjowali zabawę z kotem oraz dbali o ubogacenie jego środowiska. a błaha z pozoru czynność jest dla naszych czworonożnych towarzyszy kluczowa do prawidłowego rozwoju.
 

POLECAMY

Czy wiesz, że...

Choć kot – w przeciwieństwie do psa – najczęściej nie wymaga regularnych spacerów, to atrakcyjna relacja z nim wymaga regularnego zaangażowania ze strony opiekuna, wykraczającego poza poza sprzątanie kuwety, podanie pokarmu oraz wspólny wieczorny rytuał czułości.


Mit samowystarczalnego kota

Mimo rosnącej popularności kota domowego zdarza się, że przedstawiciele tego gatunku padają ofiarą szkodliwego przeświadczenia. Bywa, że powodem adopcji lub zakupu kota jest brak czasu na regularne wychodzenie na spacer z psem. W tym miejscu należy podkreślić kluczową dla zdrowej, ludzko-kociej relacji kwestię: miejmy świadomość, że choć mruczek załatwia część potrzeb fizjologicznych w kuwecie, to nie jest w stanie samodzielnie zaspokoić swoich potrzeb emocjonalnych i eksploracyjnych. Zadanie to leży po stronie człowieka. W celu uniknięcia niepotrzebnych rozczarowań oraz problemów behawioralnych warto, by potencjalny opiekun miał tę informację na względzie, jeszcze zanim w jego domu pojawi się kot. To jest również odpowiedni moment na zadanie sobie pytania: „Czy będę mógł poświęcić czas na organizowanie wspólnych aktywności z nowym zwierzęciem?”.
Skąd jednak wzięło się przekonanie, że koty nie przywiązują się do ludzi i „chodzą swoimi ścieżkami”? Jak zauważa brytyjski badacz John Bradshaw, jeszcze kilkadziesiąt lat temu ludzie stawiali przed kotami zupełnie inne oczekiwania niż ma to miejsce współcześnie. Zwierzęta te miały za zadanie polować na gryzonie, ponieważ te niszczyły zapasy zboża. Zagryzanie ofiary to zachowanie instynktowne, niewymagające szkolenia czy wchodzenia w bliską interakcję z człowiekiem. Trudno zatem wymagać od kota, by w trakcie polowania na mysz angażował się w zacieśnianie więzi z człowiekiem oraz uczył się czytać jego emocje. Inaczej sprawa wygląda w przypadku relacji człowiek – pies, który na przestrzeni tysięcy lat uczył się czytać reakcje przewodnika oraz był poddawany szkoleniu w celach użytkowych (psy myśliwskie w procesie treningu uczyły się, że mają stanowić wsparcie dla myśliwych podczas polowania, a nie samodzielnie zagryzać i zjadać ofiarę). 

Opiekun jako cenny koci zasób 

Na dobrą sprawę koty wprowadziły się do naszych mieszkań zaledwie kilkadziesiąt lat temu, co jest bardzo krótkim okresem czasu, jeśli bierzemy pod uwagę ewolucję gatunku.Ten okres wystarczył jednak, 
by wykształciły one w sobie potrzebę interakcji z człowiekiem. 
W codziennej pracy, podczas realizacji opieki nad kotami na czas wyjazdu opiekuna, mam okazję obserwować, jak w miarę kolejnych wizyt zwierzęta samodzielnie skracają dystans z nowym tymczasowym opiekunem. Zdecydowana większość z nich zdecydowana większość w pewnym momencie się otwiera i samodzielnie inicjuje relację. Ostrożna obserwacja, następnie zbliżenie do człowieka, wspólna zabawa czy zgoda na głaskanie stanowią dla zwierzęcia substytut codziennej aktywności ze stałym opiekunem. Jest to namacalny dowód na to, że dla wielu kotów interakcja z człowiekiem stanowi nieocenioną wartość – jeśli zwierzę zostaje jej pozbawione, po pewnym czasie z dużą dozą prawdopodobieństwa będzie jej aktywnie poszukiwać. 
W 2017 roku na łamach czasopisma „Behavioural Processes” opublikowano wyniki badań na temat kocich preferencji. Badania te miały za zadanie określić, który z zaproponowanych bodźców zwierzę uzna za najatrakcyjniejszy. Do wyboru zaoferowano zwierzętom cztery aktywności: interakcję z człowiekiem, pokarm, zabawkę oraz zapach. Chociaż dały o sobie znać różnice wynikające z indywidualnych upodobań, zauważono, że większość kotów na pierwszym miejscu wybrała interakcję społeczną. Drugie miejsce pod kątem atrakcyjności przypadło w udziale pokarmowi. Co istotne dla końcowego wyniku eksperymentu, badanie przeprowadzono zarówno na kotach posiadających opiekuna, jak i na kotach bezdomnych. 
Rzecz jasna, musimy wziąć pod uwagę, że u każdego osobnika potrzeba bliskości rozwinięta jest w różnym stopniu i może realizować się ona w odmienny sposób. Czasem już przebywanie w jednym pokoju niesie za sobą przesłanie w stronę opiekuna: „Dobrze czuję się w twoim towarzystwie. Właśnie taki dystans jest dla mnie komfortowy. Proszę, nie skracaj go i uszanuj moją strefę komfortu”. 

Regularność w kocim życiu

Tak jak kropla drąży skałę, tak rutyna, przewidywalność oraz wprowadzenie schematów dnia codziennego tworzą szczęśliwego kota. Dlaczego regularność w interakcji z kotem ma tak duże znaczenie? Wiąże się ona z budowaniem poczucia bezpieczeństwa w przedstawicielu gatunku, którego przeżycie w środowisku zewnętrznym zależy od tego, czy towarzyszy mu wysoki poziom stresu, czy nie. Jeśli dziki lub wolno żyjący kot uśpiłby swoją czujność, mógłby zostać zaatakowany i zraniony przez silniejszego drapieżnika lub rywala. 
Umiejętność szybkiego pobudzenia organizmu zwiększa szansę na przeżycie w środowisku zewnętrznym, gdy zwierzę zdane jest wyłącznie na siebie, jednak w warunkach domowych stanowi ona nie lada wyzwanie dla opiekuna. Grozi nadmierną reaktywnością, zachowaniami agresywnymi, polowaniem na ręce i nogi opiekuna, a w konsekwencji osłabieniem ludzko-kociej relacji. W ekstremalnych sytuacjach dochodzi do porzucenia pupila, a ludzkim domownikom towarzyszą w takich momentach poczucie winy oraz bezradność. Pocieszające jest to, że m.in. poprzez zachowanie rutyny w kocim życiu możemy przyczynić się do zminimalizowania prawdopodobieństwa do wystąpienia opisanej sytuacji.
Dzięki regularności kot – czujny drapieżnik o wyostrzonych zmysłach odziedziczonych po dzikich przodkach – ma okazję do tego, żeby obniżyć poziom stresu oraz osiągnąć poczucie kontroli nad otaczającym go środowiskiem. Funkcjonując w ramach przyjętej rutyny dnia, kot uczy się trudnej (również dla nas, ludzi) sztuki czekania, buduje obraz znanego sobie środowiska oraz zwiększa pewność siebie.

Interakcja przyjemna zarówno dla człowieka, jak i dla kota

Klucz do wartościowej relacji z kotem stanowi poznanie jego potrzeb. Jeśli opiekun jest przekonany, że jego pupil lubi podnoszenie na rękach, a postawa i mowa ciała zwierzęcia zdecydowanie temu przeczą, pojawia się ryzyko utraty zaufania do człowieka. Ostateczna reakcja kota na dany incydent oraz ewentualne unikanie domownika w przyszłości warunkowane są przez indywidualny odbiór sytuacji przez zwierzę i czynniki genetyczne. Oprócz podnoszenia na rękach, które sprawia, że kot nie ma kontroli nad swoim ciałem, do potencjalnie nieatrakcyjnej aktywności należy również natarczywe głaskanie w momencie, gdy zwierzę wysyła sygnały uspokajające (oblizuje się, odwraca wzrok, spowalnia ruchy, obniża pozycję ciała) lub dystansujące (kot napina ciało, syczy, ma rozszerzone źrenice, stroszy futro).
Podczas rozmów z opiekunami spora dycznie zdarza mi się usłyszeć, że wspólne spędzanie czasu ogranicza się u nich wyłącznie do okazjonalnego głaskania kota, wspólnego spania oraz witania opiekuna przez kota w drzwiach wejściowych. Kot trąca głową o ciało (tzw. barankowanie), mruczy, ociera się o nogi, dając znak, że czuje się komfortowo w towarzystwie ludzkiego domownika. Tego rodzaju interakcja wiąże się z przyjemnym doświadczeniem również dla człowieka. Jak zauważa Agata Kokocińska w swojej pozycji Zooterapia z elementami etologii, „Kontakt z kotem pozytywnie wpływa na psychikę ludzką, poprawia nastrój, a także pomaga przełamać lęk. Mruczenie kota ma działanie silnie uspokajające i wyciszające (…). Koty są bardzo miłe w dotyku i znacznie cieplejsze od człowieka, co sprawia, że odczuwamy przyjemność przytulając się do tego zwierzęcia, a co za tym idzie – uspokajamy się”. Ważne, byśmy jednak sobie uświadomili, że ten sposób wspólnego spędzania czasu z kocim pupilem nie może być podstawą codziennych interakcji. Bardzo łatwo – ze względu na wygląd zewnętrzny kota (duże oczy skierowane do przodu jak u człowieka, okrągła głowa, wysokie czoło) – o podświadome traktowanie go jako małego dziecka. Stąd już prosta droga do przenoszenia potrzeb niemowląt na kocie (np. noszenie na rękach, tulenie, całowanie, zawijanie w koc) i poważnych problemów behawioralnych, a w najlepszym wypadku podrapanych rąk opiekuna.
Choć kot – w przeciwieństwie do psa – najczęściej nie wymaga regularnych spacerów. To atrakcyjna relacja z nim wymaga regularnego zaangażowania ze strony opiekuna, wykraczającego poza sprzątanie kuwety, podanie pokarmu oraz wspólny wieczorny rytuał czułości. Musimy pamiętać, że każdy kot (również niewychodzący, rasowy, kanapowy) potrzebuje stymulacji fizycznej. Najczęściej jest to przede wszystkim zabawa wędką, zakończona podaniem pokarmu lub wydzielaniem przysmaków stanowiących substytut ofiary. Dzięki takiemu rozwiązaniu kot jako łowca ma możliwość upolowania „zdobyczy” w bezpieczny i humanitarny sposób. Oszczędzamy mu potencjalnego cierpienia spowodowanego wypadkiem, zaginięciem lub pobiciem...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy