Dołącz do czytelników
Brak wyników

Inspiracje

20 maja 2019

NR 11 (Maj 2019)

Koci behawiorysta - łącznik między światami zwierząt i ludzi

0 121

Do niedawna pojęcie kociego psychologa wywoływało uśmiech na wielu twarzach. Tymczasem okazuje się, że coraz więcej opiekunów korzysta z usług takich osób, szukając porad i wskazówek dotyczących rozwiązywania problemów swoich zwierząt. Czy wiemy, kim dokładnie jest behawiorysta i jaka jest jego rola? Warto przyjrzeć się temu dokładniej.

Jak zwykle w takich przypadkach, wypadałoby zacząć od terminologii. Mamy w Polsce dwie profesje, które zajmują się zwierzęcą psychiką: behawiorystę i zoopsychologa. Pierwszy termin wywodzi się od słowa „behawioryzm”, które oznacza naukową analizę zachowania ludzi i zwierząt. Z kolei zoopsychologia to dziedzina, której zadaniem jest badanie reakcji zmysłowych i instynktowych zachowań zwierząt, ich źródeł i mechanizmów. Długo uważano w związku z tym, że behawiorystę interesują tylko reakcje i zachowania, a zoopsychologa przyczyny tych reakcji. Na szczęście współcześnie obie te profesje mocno zbliżyły się do siebie i nie można już twierdzić, że behawiorysta nie zastanawia się, z jakiego powodu zwierzę robi daną rzecz, skupiając się jedynie na konkretnej czynności. I choć nadal możemy trafić na osoby tytułujące się dwojako, to jeśli dopytamy o ich przygotowanie merytoryczne oraz metody pracy, zobaczymy, że we współczesnym podejściu trudno dopatrzyć się istotnych rozbieżności pomiędzy nimi (oczywiście zakładając, że mamy do czynienia z profesjonalistami i specjalistami w swojej dziedzinie).

Kluczowy jest kontakt

W pracy behawiorysty kluczowym zagadnieniem jest kontakt zarówno z klientem (czyli opiekunem zwierzaka), jak i z samym kocim pacjentem. Jest to tak ważne przede wszystkim dlatego, że – choć opiekunowie często bardzo są zaangażowani w poprawę losu swojego pupila – to jednocześnie są też z nim emocjonalnie związani. Wielokrotnie wpływa to na ich osąd i wnioski, które wyciągają z obserwacji zachowań kota. Ponadto, nie będąc specjalistami, bardzo często albo ignorują, albo bagatelizują pewne kwestie, które dla specjalisty potrafią być kluczowe podczas analizowania przypadku. Najlepszym przykładem jest tutaj blokowanie zasobów, które stanowi reakcję z zakresu agresji biernej, a które przez opiekuna często określane jest słowami „ale przecież on nic nie robi – tylko patrzy”. Tymczasem takie niewinne „patrzenie” potrafi być niezwykle istotne nie tylko dla diagnozowania przypadku, ale także dla wprowadzanych późniejszych zaleceń w terapii behawioralnej.

Wszyscy kłamią

Chcąc dotrzeć do sedna problemu zwierzęcia, pod uwagę należy wziąć jeszcze jedną kwestię – trudną, ale niestety kluczową. Jeśli wśród Czytelników są fani serialu Dr House, to prawdopodobnie pamiętają oni, że jedna z głównych dewiz tego świetnego diagnosty brzmiała „Everybody lies” (tłum. „wszyscy kłamią”). I choć w tym momencie może to zabrzmieć jak zarzut kierowany wobec opiekunów, to faktycznie zdarza się, że trafiamy na ludzi, którzy nie mówią wszystkiego lub starają się tak przedstawiać sytuację, by nie działała ona na ich niekorzyść. Dotyczy to zarówno zachowań zwierzaka, jak i środowiska, zwyczajów panujących w domu, reakcji domowników, sposobów karmienia, nagradzania czy (o zgrozo) karania kota. Wiele z tych elementów nie zostanie zrelacjonowane w rozmowie telefonicznej czy w korespondencji e-mailowej, ale czasami udaje się je wyłapać podczas wizyty. Kilka kolejnych przykładów:

  • zgłoszony problem: pozakuwetowa urynacja kota – po przyjeździe na miejsce okazuje się, że opiekunowie nie mają podstawowej wiedzy w zakresie dbania o czystość kociej kuwety, która jest zwyczajnie brudna i unosi się z niej bardzo nieprzyjemny zapach;
  • zgłoszony problem: agresywny kot atakujący domowników – w czasie konsultacji można jednak zaobserwować, że członkowie rodziny sami prowokują zwierzaka do takich zachowań, a następnie mają do niego pretensje;
  • zgłoszony problem: kot kradnie jedzenie, a tymczasem podczas spotkania opiekun sam odruchowo pod stołem podkarmia kota parówką.

Takie zachowania są często nieuświadomione, a człowiek, zapytany wówczas, czy widzi związek pomiędzy własnym działaniem a reakcją zwierzaka, najczęściej jest zaskoczony i odpowiada, że nie. Jednak bez ich wyłapania w czasie wizyty i zareagowania na tego rodzaju kwestie skuteczna praca nad rozwiązaniem problemu okazałaby się zwyczajnie niemożliwa.

Najczęstsze problemy behawioralne kotów

Raport roczny FERIAF, opublikowany w 2018 r., podaje, że rok wcześniej (dane na koniec 2017 r.) w krajach Unii Europejskiej trzymano ok. 80 milionów zwierząt domowych. Jeśli zagłębimy się w to bardziej, okazuje się, że w przynajmniej 24% europejskich domów mieszka co najmniej jeden kot, a w 21% co najmniej jeden pies (dla krajów UE wynoszą one odpowiednio 26% i 18%). Przechodząc do liczb bardziej szczegółowych, okazuje się, że w Europie żyje prawie 85 mln psów (z czego w UE 66,3 mln) i 102,6 mln kotów (w UE 74,4 mln), natomiast dla Polski liczby te wynoszą odpowiednio 7,5 mln psów i 6,1 mln kotów. Jest to więc duża grupa zwierząt. Prosty szacunek wskazuje, że część z nich z pewnością będzie wykazywała problemy behawioralne. I choć nie dysponuję w tym momencie wiarygodnymi i możliwymi do przytoczenia danymi odnośnie do liczby zwierzaków domowych objętych konsultacjami behawioralnymi w naszym kraju, to zapewniam, że pracy dla specjalistów w tej dziedzinie nie brakuje.

Czy każde zachowanie, z którym zwraca się do behawiorysty opiekun, jest zaburzeniem? Zdecydowanie nie. Trzeba bowiem pamiętać, że wiele osób nie odróżnia zachowań nieprawidłowych od niepożądanych, ale nadal zgodnych z etogramem gatunku. Przykładowo: zachowania agresywne nakierowane zarówno na opiekuna, jak i na inne zwierzę, problemy z utrzymaniem czystości w domu (w tym całkowite lub częściowe porzucanie kuwety), zaburzenia w dobowym rozkładzie aktywności, nadmierna wokalizacja, zachowania kompulsywne (w tym drapanie, lizanie, zaburzenia związane z FHS – zespołem falującej skóry kota), nadmierne wycofywanie się z życia społecznego, lękliwość prowadząca do wyizolowania, zachowania depresyjne lub zaburzenia zdolności kognitywnych (szczególnie u zwierząt starszych) zdecydowanie zaliczają się do grupy problemów, które kwalifikują się do specjalistycznej konsultacji (zresztą katalog takich zagadnień jest o wiele szerszy, a tu przytoczyłam jedynie ich wycinek). Z drugiej strony, mamy pełen wachlarz zachowań, z którymi opiekun nie chce się pogodzić i dąży do ich zmiany, nie biorąc pod uwagę, że wynikają one z realizacji normalnych, gatunkowych potrzeb zwierzaka. Mam tu na myśli kwestie takie jak: spanie na praniu, kopanie w donicach, wskakiwanie na stół, picie ze szklanki czy wchodzenie na kolana i odwracanie się tyłem w kierunku ludzkiej twarzy. Żadne z powyższych zachowań nie podlega jako takim modyfikacjom, gdyż nie wykracza poza normę kocich zachowań. Zmianie może co najwyżej ulec działanie opiekuna, który nie będzie zostawiał prania w zasięgu kota, do donic włoży duże kamienie utrudniające kopanie, będzie pilnował swoich szklanek, element ustawiania się tyłem do twarzy zrozumie, poznając elementy kociej komunikacji zapachowej, a ze wskakiwaniem na stół zwyczajnie się pogodzi. Życie z kotem pod jednym dachem polega w części na zrozumieniu i uszanowaniu jego potrzeb gatunkowym, przy jednoczesnym zapewnieniu mu warunków do ich prawidłowej i bezpiecznej realizacji.

Metody pracy behawioralnej

Praca behawioralna z pacjentem zawsze musi być dostosowana do konkretnego przypadku, jednak towarzyszą jej pewne ogólne zasady i cele. Tym, co dla mnie jako specjalisty jest zawsze kluczowe, jest dbanie o poczucie bezpieczeństwa i komfortu mojego kociego pacjenta. Nie jestem w stanie wdrażać modyfikacji i oczekiwać efektów w momencie, w którym zwierzę jest silnie zestresowane, pozostaje w napięciu psychicznym, odczuwa silny lęk lub jest stale wystawiane na działanie bodźców, które potęgują negatywne doświadczenia. Dlatego też, obok wprowadzania łagodnych zewnętrznych reduktorów stresu (takich jak suplementacja uspokajająca czy syntetyczne analogi feromonów), staram się stworzyć zwierzęciu przyjazną i bezpieczną przestrzeń, w której może wyciszyć swoje emocje. Pamiętajmy bowiem, że hormony stresu ulegają w organizmie kumulacji, co utrudnia osiągnięcie spokoju tak potrzebnego do tego, by w mózgu prawidłowo przebiegał proces uczenia się.

Druga sprawa to emocje, które trzeba odpowiednio odczytać i nazwać. Nie mogę przystąpić do analizowania przypadku, jeśli nie wiem, jakie emocje kierują kotem, co go motywuje, a co hamuje w działaniach oraz czy jest w tym jakiś cel, do którego zwierzę dąży, czy też jego zachowanie jest bardziej reakcją na sytuację, w której się znalazło. To bardzo istotna kwestia, bo znając motywację, można ustalić kierunek działań. Bez tego w zasadzie praca przebiegałaby na oślep, na zasadzie prób i błędów.

Trzecia kwestia, na którą regularnie kładę nacisk, to właściwa komunikacja pomiędzy opiekunem a zwierzakiem. Często kot i człowiek nie rozumieją nawzajem wysyłanych do siebie sygnałów: opiekun irytuje się na kota za to, że oddaje mocz poza kuwetą, nie traktując tego jako wiadomości, tylko jako złośliwość czy fanaberię. Z kolei kot nie rozumie, z jakiego powodu opiekun nie reaguje na sygnały informujące o dyskomforcie i, zamiast przerwać głaskanie, kontynuuje je uparcie, co często kończy się podrapaniem lub pogryzieniem, które zdaniem człowieka nie ma żadnej przyczyny. Ludzie często naruszają kocią strefę komfortu w kontaktach bezpośrednich. Nasze gatunki mają odmienne potrzeby związane z bliskością, o czym zapominamy i narzucamy się kotom w tym zakresie. Wcale nie musi się to spotkać z ich akceptacją, może natomiast prowadzić do powstawania frustracji, która, w skrajnych przypadkach, przeradza się w agresję. Oczywiście to tylko przykłady, które jednak pokazują, jak bardzo brak wzajemnego zrozumienia wpływa na powstawanie, a w późniejszym czasie na pogłębianie problemów.

Ostatnim wymienionym tu elementem w pracy z problemowymi kotami są dla mnie modyfikacje środowiskowe. Niestety, ludzie często bagatelizują kocie potrzeby lub zwyczajnie nie są ich świadomi, mając np. wcześniejsze doświadczenia w opiece nad psem. Zła organizacja przestrzeni w rejonie kuwetowym, złe rozlokowanie zasobów, brak bezpiecznych schronień (także tych wysokich), uniemożliwianie kotu prowadzenia aktywności i eksploracji w obrębie mieszkania, a także ubogie pod względem bodźców środowisko – często są to źródła nudy, którą zwierzę próbuje przezwyciężyć własnymi sposobami. A to znów może prowadzić albo do zaburzeń, albo do zachowań nieakceptowanych przez opiekuna. Dlatego też dbałość o dostosowanie środowiska do potrzeb zwierzaka jest tak ważna i koni...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy