W potocznym rozumieniu granice kojarzą się z zakazami. Pies wrzucony w nasz ludzki, często niezrozumiały dla niego świat potrzebuje drogowskazu. Jeśli zasady są szare – raz może wchodzić na kanapę, raz nie; raz dostaje resztki przy stole, raz nie –
wychowujemy „hazardzistę”. Pies robi maślane oczka przy stole, myśląc „może tym razem się uda”. Jasna granica, taka zero-jedynkowa (np. pies nigdy nie dostaje resztek ze stołu), jest dla niego zrozumiała. Dlaczego jest to ważne? Psy są doskonałymi obserwatorami i oportunistami. Granice w procesie uczenia się naszego czworonoga możemy interpretować dwojako: jako moment, w którym należy przerwać interakcję ze względu na przeciążenie psychofizyczne, oraz jako strukturę zasad i rytuałów, które stanowią fundament poczucia bezpieczeństwa psa.
Dom na piasku
Zacznijmy od fundamentów, o których w ferworze nauki komend często zapominamy. Proces kognitywny to wydatek energetyczny. Fundamenty decydują o tym, czy konstrukcja treningowa stoi na betonie, czy na piasku. A co jest betonem? Sen.
Deprywacja snu to prosta droga do stanu, w którym uczenie się jest fizjologicznie niemożliwe. Gdy do trenera trafi...