Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening i szkolenie

18 maja 2020

NR 17 (Maj 2020)

Nosework praktycznie

186

Nosework to pozytywne skojarzenia. Ćwiczyć można nie tylko na jedzenie, ale też na zabawkę czy na takie wzmocnienie, jak kopanie dziur. Nosework nie musi być skomplikowany, żeby przynosił rezultaty, ale są pewne podstawowe kwestie, o których w praktyce należy pamiętać. Aktywność węchową warto wprowadzać także u szczeniaków. Ale po kolei.

Nosework – pozytywne skojarzenia

Jak wspominałam w artykule Nosework w terapii behawioralnej („Animal Expert” 2/2020), nosework wiąże się ze wspomnieniami, emocjami. Oczywiście, chcemy, żeby te wszystkie skojarzenia były pozytywne, ponieważ w ten sposób uzyskamy zamierzone przez nas rezultaty. Jak ćwiczymy, żeby wzbudzić te pozytywne asocjacje? Zwykle opieramy się na parowaniu jedzenia z zapachem. Zaczynamy od skarmiania na źródle zapachu i stopniowo przechodzimy do dalszych ćwiczeń. Im więcej pies zje „z zapachu”, tym lepiej. Chcemy, żeby pies miał skojarzenie: zapach = jedzenie, a więc zapach = nagroda/wzmocnienie. Zazwyczaj zaczynamy skarmianie na metalowej puszce z dziurkami, w której znajduje się zapach – bądź zapach naturalny, bądź olejki zapachowe (warto tutaj podkreślić, że olejku nie wylewa się po prostu do puszki – pracując na olejkach, należy wcześniej odpowiednio przygotować próbkę zapachową, żeby była ona bezpieczna i spełniała swoją funkcję – do tego wykorzystywane są drewniane patyczki do uszu). Jednakże są psy, dla których początkowo puszka jest odstraszająca (może budzić lęk, jest zimna, wydaje specyficzny dźwięk) lub zapach wydobywający się z niej jest zbyt intensywny. Możemy więc zmniejszyć intensywność zapachu poprzez zmniejszenie ilości próbki zapachowej w puszce lub zmienić nośnik zapachu poprzez umieszczenie puszki np. w plastikowym pudełku (oczywiście, z dziurkami!). Zmiana nośnika na większe pudełko jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla dużych psów – łatwiej jest im tak zacząć, a do samej puszki, która jest stosunkowo mała, przechodzi się potem. Ale nie tylko tak można skarmiać psa na zapachu. Bardzo często polecam moim kursantom skarmianie w przeróżnych kontekstach. Najczęściej opiekunowie psów obawiają się o dietę swojego czworonoga. Racja, na początkowym etapie dajemy psu podczas ćwiczeń naprawdę dużo jedzenia. Rozwiązaniem jest wydanie psu posiłku na zapachu: wystarczy do tego durszlak (lub jakieś inne naczynie z dziurkami), pod który przyczepimy próbkę zapachową. Możemy też schować próbkę pod matę węchową i wydawać psu na niej smakołyki czy posiłek. Tutaj ograniczeniem jest tak naprawdę tylko wyobraźnia. Potrzebne jest coś, przez co zapach będzie mógł się przedostać i z czego pies będzie w stanie jeść.
W przypadku psów tzw. problemowych warto zastanowić się, czy dany przedmiot do skarmiania nie będzie wywoływał u nich lęku. Psy potrafią bać się różnych rzeczy – powierzchni, dźwięków, ruchu itd. Dlatego też, jeśli „odgórnie” przyjęty sposób nauki nie działa – trzeba coś zmienić! Warto zastanowić się przede wszystkim właśnie nad owym przedmiotem. Ja unikam pojemników z zapięciami, klamrami – przy otwieraniu czy trąceniu łapą przez psa potrafią wydać z siebie za dużo nieprzyjemnych dla niektórych psów dźwięków. Również przy plastikowym pudełku może nastąpić konieczność zaklejenia go taśmą, żeby przy trąceniu łapą nie otworzył się i nie zrobił niepotrzebnego rumoru. Pies boi się, kiedy pudełko się rusza, jak do niego podchodzi? W takiej sytuacji możemy przykleić je do podłogi (idealnie nadaje się do tego masa mocująca), umieścić na podwyższeniu lub zacząć od trzymania przedmiotu w swojej ręce na odpowiedniej wysokości, po czym stopniowo ją obniżać, aż uda nam się położyć pojemnik na ziemi.

POLECAMY

Zabawki i inne wzmocnienia – używamy czy nie?

I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie, zadawane naprawdę często, zwłaszcza przez opiekunów psów niejadków lub będących z różnych względów na specjalnych dietach – czy zawsze w noseworku trzeba stosować jedzenie? Oczywiście, że nie! Fakt, wykorzystanie jedzenia jest najłatwiejsze, najbardziej precyzyjne i zwykle najwygodniejsze dla opiekuna. Ponieważ chcemy wzbudzić pozytywne skojarzenia, nie chcemy nic robić na siłę – przy bardzo zestresowanym psie, który nie będzie w stanie nic zjeść, lub przy psie niejadku wykorzystujemy inne wzmocnienia. Mogą to być zabawka lub nagroda środowiskowa – coś, co pies naprawdę bardzo lubi (czasami po prostu wzrasta trudność nagradzania, ale nie wpływa to na fakt możliwości zajmowania się noseworkiem z psem). Konieczność wykorzystania innego wzmocnienia często zmusza opiekunów do lepszego poznania swojego psa. Nie zawsze ludzie wiedzą, co ich pies tak naprawdę lubi. Zwykle dobra motywacja pokarmowa u psa nie zmusza do takich poszukiwań. Dla przykładu: Jak można nauczyć psa świadomości zapachu z wykorzystaniem zabawki? Jednym ze sposobów jest nauczenie początkowo psa szukania samej zabawki. Następnie przy chowanej zabawce umieszczamy też próbkę zapachową. Kolejnym etapem jest chowanie zapachu w większym pudełku razem z zabawką – po odnalezieniu pachnącego pudełka nagroda, czyli zabawka, wyjmowana jest z tego właśnie pudełka.

Oznaczenie – dlaczego dopiero potem?

W niektórych źródłach można znaleźć informacje o tym, że przygodę z noseworkiem rozpoczyna się od nauki oznaczania. Jednak w ramach aktywności rekreacyjnej nie warto skupiać się na początku tylko na tym. Nauka oznaczania jest kwestią techniczną, skłania nas do stawiania psu konkretnych wymagań, dlatego przy wrażliwych, delikatnych czy lękliwych psach oznaczenie, np. poprzez tzw. zamrażanie (pies „przyklejony” do źródła zapachu, zwykle nosem, przez dłuższą chwilę), potrafi być czynnością stresującą i frustrującą. Żeby budować motywację i pewność siebie, chcemy zabawy, przyjemności. Oznaczenie możemy powoli budować równolegle lub zająć się nim dopiero potem. Należy podkreślić, że pies zawsze przejawia jakieś oznaczenie naturalne, które jednak często bywa trudne do odczytania przez opiekuna (jest to element nauki czytania własnego psa, m.in. dlatego nosework pozwala nawiązać lepszą więź z psem, człowiek uczy się psa, zwraca uwagę na jego postawę ciała, komunikaty itd.). Takimi naturalnymi oznaczeniami mogą być m.in.:

  • spojrzenie na opiekuna,
  • szybsze kroczki w miejscu,
  • zwrot zadem w bok,
  • zmiana ułożenia ogona lub uszu,
  • oblizanie się.

Wykorzystując nosework w celach rekreacyjnych, a tym bardziej w terapii behawioralnej, nie chcemy skupiać się początkowo na umiejętnościach technicznych. Dużo więcej pożytku przyniesie nam początkowa praca nad motywacją i pewnością siebie.

Ważny element – rutyna startowa

Aby ułatwić psu ćwiczenia, zapewnić większe poczucie bezpieczeństwa, zoptymalizować poziom stresu i pozwolić mu skupić się na konkretnym zadaniu, stosujemy tzw. rutynę startową. W noseworku jest to krótka sekwencja czynności, która poprzedza przeszukanie. Z założenia powinna ona być zawsze taka sama. Ma w dużej mierze na celu mentalne przygotowanie psa na to, co będzie się działo. Pozwala psu się skupić, w zależności od temperamentu – pozwala mu się wyciszyć lub „rozkręcić”, dzięki niej chcemy osiągnąć odpowiedni poziom pobudzenia. W noseworku elementami rutyny mogą być m.in.:

  • smakołyki (wydawanie smakołyków dobrze sprawdza się przy psach niespokojnych),
  • akcesoria, takie jak inna niż spacerowa obroża, apaszka czy dedykowane do tej czynności szelki,
  • dotyk (np. przytrzymanie psa w pozycji pomiędzy nogami opiekuna),
  • słowa (np. „uwaga, zobacz, co tam jest”),
  • sztuczki (zwykle stosowane, żeby „rozkręcić” psa i skupić uwagę psa na opiekunie).

Motywacja i pewność siebie

Są to dwa elementy, które, moim zdaniem, są kluczowe dla noseworkowego sukcesu. Pies, który jest chętny do działania, który wie, co ma robić, wie, że to, co robi i jak robi, to właściwy sposób – jest w stanie poradzić sobie z coraz trudniejszymi wyzwaniami. I nie chodzi tu tylko o trudności techniczne związane z szukaniem zapachu, ale też o warunki, w jakich będzie w stanie podjąć aktywność i skupić się na poszukiwaniu zapachu.
Bardzo fajnym ćwiczeniem jest tzw. noseworkgility, czyli połączenie toru przeszkód z poszukiwaniem zapachu. Rozstawiamy dla psa tor przeszkód: mogą to być zarówno przeszkody jak w agility – hopki, slalom, tunele – jak i zwykłe przedmioty (ponownie ogranicza nas tu tylko wyobraźnia i ewentualny dostęp do różnych rzeczy). Na końcu toru znajduje się pudełko z zapachem lub, w późniejszym etapie, kilka sztuk pudełek i pies musi już podjąć większy wysiłek węchowy. Bardzo fajnie działa to ćwiczenie pod kątem motywacji – na torze możemy ułożyć to, co pies lubi, i pokazać mu w ten sposób, że nosework to naprawdę fajna zabawa, że to nie są tylko techniczne przeszukania itd. Ale ćwiczenie to może też pomóc nam w budowaniu pewności siebie u psa. Na torze można rozłożyć różne powierzchnie, ruchome przedmioty, nawet codziennego użytku, takie jak worek na śmieci czy krzesło, to nie musi być nic wyszukanego. Pies, dążąc do zapachu i pokonując dane przeszkody, przestaje na nie reagować jak wcześniej, coraz chętniej i z większą pewnością siebie pokonuje tor.

Przykład z życia wzięty

Jeden z moich psów, Nori, bardzo często uciekał w stresowe węszenie, np. na spacerach czy treningach obedience. Szukanie przyczyny, próbowanie różnych metod nie za wiele dawało. Ciągle coś było nie tak, ciągle czegoś brakowało. W końcu stwierdziłam, że skoro Nori tak bardzo lubi węszyć, to mu na to pozwolę. Zaspokojenie potrzeb psa, pozwolenie mu na to, co sprawia mu przyjemność – to klucz do sukcesu. A tak często my, ludzie, o tym zapominamy. Wprowadziłam więcej spacerów dla samego wąchania – to Nori decydował, jak długo wącha, co, gdzie chce iść itd. W tym czasie zrobiło się też głośno o noseworku, więc spróbowaliśmy i tego. To był naprawdę strzał w dziesiątkę i mogę potwierdzić terapeutyczne działanie n...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy