Dołącz do czytelników
Brak wyników

Profilaktyka zdrowotna i diagnostyka

27 listopada 2018

NR 8 (Listopad 2018)

Kot domowy – wypuszczać czy nie?

0 16

Zwolennicy wypuszczania i niewypuszczania kotów bez nadzoru to dwie frakcje kociego świata, obie niechętne sobie jak ogień i woda. Nie ukrywam, że w swojej praktyce zdecydowanie identyfikuję się z drugą grupą opiekunów, kładąc spory nacisk zarówno na kwestie bezpieczeństwa kota, jak i na ubogacanie jego środowiska. Uważam bowiem, że kot niewychodzący może być szczęśliwy. Wymaga to jednak sporego wkładu ze strony człowieka.

Tym razem, wyjątkowo, chciałabym zacząć od podzielenia się moimi prywatnymi doświadczeniami dotyczącymi konieczności wypuszczania kotów – bądź jej braku. Z kotami jako gatunkiem mam bezpośrednią styczność od 17 lat. Swoją praktykę jako behawiorystka prowadzę od 2012 r., natomiast od 2009 r. przez kolejnych siedem lat byłam wolontariuszką kociej fundacji, prowadzącą dom tymczasowy. W trakcie tej działalności spod mojej bezpośredniej kurateli trafiło do adopcji ponad 250 kotów w różnym wieku i z bardzo odmiennymi historiami. Spośród zwierząt, które zamieszkały w nowej rodzinie jako kot domowy, żadne nie musiało być kotem wychodzącym, a umowy adopcyjne, które podpisywałam jako przedstawiciel organizacji, zabraniały wypuszczania zwierzęcia na tereny otwarte bez nadzoru.
Decyzja o wydawaniu kotów wyłącznie do tzw. domów niewychodzących nie była podyktowana jakąś formą egoizmu czy chęcią ograniczania swobód i potrzeb tych kotów. Argumenty, które za tym stały, dotyczyły wyłącznie bezpieczeństwa, ochrony przed zagrożeniami, kwestii związanych z odpowiednią opieką oraz zagadnień natury medycznej (część z tych zwierząt obciążona była różnego rodzaju schorzeniami, których nabawiły się, zanim trafiły pod moją tymczasową opiekę). Wszystkie adoptowane koty były równocześnie zwierzętami zsocjalizowanymi, chętnymi do kontaktów z człowiekiem (choć nie zawsze to zainteresowanie przenosiło się również na budowanie więzi z innymi zwierzętami) i nastawionymi na interakcję. Mimo że część z nich wcześniej żyła na zewnątrz, była odławiana interwencyjnie czy też zgłaszana przez ludzi jako koty „uliczne”, żadne z nich nie tylko nie wymagało w późniejszym okresie wypuszczania luzem, bez kontroli opiekuna (choć część zwierząt nadal chętnie odbywała spacery w szelkach na zasadzie środowiskowego urozmaicenia), ale też się go nie domagało. Z tego powodu, gdy ktoś mówi mi, że domowego kota „nie da się nie wypuszczać”, od razu w mojej głowie pojawia się pytanie: „A jakich metod próbowałeś, by przepracować ten problem?”.

Koty, których nie utrzymasz w domu

W tym miejscu warto wyjaśnić pewną fundamentalną kwestię: są takie koty, które nigdy w domu mieszkać nie będą, nie znajdą szczęścia na miękkich poduszkach i w cieple kominka. Mam tu na myśli koty środowiskowe – zwierzęta niezsocjalizowane z ludźmi, żyjące z boku, jedynie w naszym sąsiedztwie, a nie z nami. Takim zwierzętom poświęciłam m.in. wpis na moim blogu, zatytułowany Nie uszczęśliwiaj kota na siłę – tłumaczę w nim dość obszernie, że trzymanie kota nieoswojonego w domu wbrew jego woli pociąga za sobą wiele bardzo negatywnych skutków – od problemów natury psychicznej (stres, napięcie, dyskomfort, ograniczanie osobniczych potrzeb), aż po konsekwencje zdrowotne (zaburzenia w postaci nadmiernej pielęgnacji skóry i sierści, prowadzące do ran i nadkażeń, problemy z trawieniem i wydalaniem czy też choroby pęcherza moczowego).
Koty dzikie, wolno żyjące czy niezsocjalizowane zwierzęta miejskie to zazwyczaj kiepski materiał na przyjaznego i lubiącego pieszczoty domownika. W takich przypadkach najlepiej zadbać o ich zdrowie poprzez kastrację, szczepienia i regularne odrobaczania oraz dobrą, jak najzdrowszą dietę. Zdarza się, że przy regularnym obcowaniu z tym samym człowiekiem (np. podczas karmienia) zwierzak przełamuje w sobie niechęć do kontaktu i postanawia rozwinąć więź społeczną ze swoim dochodzącym „opiekunem”. Nie oznacza to jednak, że taki kot automatycznie nadaje się do zabrania do domu i przekazania w kolejne ręce. Zdarzają się zwierzęta, które tolerują w swoim otoczeniu konkretne osoby, jednak z obcymi relacji nie nawiązują.
I takie koty do domowego życia się nie nadają. Nie należy jednak tej reguły rozciągać na wszystkich przedstawicieli tego gatunku.

Rysunek Kampanii „Kot w Dom”

Zagrożenia dla kota wychodzącego

To temat rzeka. W telegraficznym skrócie ujmę go tak: nie istnieje coś takiego jak „bezpieczna okolica” dla poruszającego się bez kontroli domowego kota. Zagrożeń jest bez liku i można o nich przeczytać w bardzo wielu miejscach. Wylicza je m.in. Klaudia Syzdek, studentka psychologii i autorka bloga Gnome Household, którego część poświęciła kocim zagadnieniom. Jako zwyczajny koci opiekun wymienia tam elementy zagrażające wypuszczanym samopas pupilom. Według niej są to: 

  • wszechobecny ruch samochodowy,
  • przywłaszczenie sobie zwierzaka przez obce osoby, 
  • okaleczenie/skatowanie kota przez pozbawionych empatii zwyrodnialców, 
  • niechciana ciąża u niekastrowanych kotek czy też powiększanie populacji przez niekastrowane kocury, 
  • choroby (zwłaszcza kotów młodych i nieszczepionych),
  • zagrożenie pasożytnicze (pomimo odrobaczania). 

Dodałabym do tej listy jeszcze elementy, takie jak:

  • wchodzenie w konflikty z innymi zwierzętami właścicielskimi (czego efektem potrafią być poważne problemy behawioralne, z którymi spotykam się w swojej praktyce zawodowej, jeśli do kota mieszkającego w domu nagle zaczyna „wpadać z wizytą” taki okoliczny koci włóczęga);
  • narażenie na kontakt ze zwierzętami dzikimi – w ciągu ostatniego miesiąca czytałam w sieci kilka opisów ataku lisów na koty wychodzące, do których dochodziło w środowisku stricte miejskim; znam też kilka przypadków zabicia kotów przez ptaki drapieżne czy poważnego pogryzienia w wyniku prowadzenia walk choćby z kunami;
  • zagrożenie związane z powieszeniem się/utknięciem kota w przestrzeni, z której nie jest w stanie się wydostać;
  • zatrucia w wyniku upolowania i zjedze...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy