Jeszcze dekadę temu wielu specjalistów traktowało takie obawy z przymrużeniem oka. Dziś wiemy już, że psy, podobnie jak ludzie, mogą cierpieć z powodu pourazowych zaburzeń stresowych. I że trauma nie znika sama, lecz osiada głęboko, zmieniając zachowania, relacje i całe życie zwierzęcia.
Dlaczego to takie ważne? Bo trauma nie znika sama. Ukryta, czeka na moment, by uderzyć. Hałas petard, dźwięk samochodu, zapach spalenizny – nagle pies wpada w panikę, zaczyna uciekać, warczeć, gryźć lub zamierać w bezruchu. A opiekun często nie rozumie, co się dzieje. I tutaj zaczyna się dramat nie tylko zwierzęcia, ale też człowieka, który czuje bezradność.
Kiedy przeszłość nie daje spokoju
Każdy, kto kiedykolwiek patrzył w oczy psa, który przeszedł piekło, wie, że to nie są tylko „dziwne zachowania” czy „problemy z charakterem”. To żywe wspomnienia zapisane w ciele i psychice. Wypadek samochodowy, lata spędzone w schroniskowej klatce, pobyt w wojsku, gdzie pies musiał konfrontować się z wybuchami, hałasem i stresem – każde z tych doświadczeń zostawia ślad.
Ale jak rozpoznać, że nasz pies nie radzi sobie z przeszłością?
Czy to jeszcze zwykła ostrożność, czy już trauma? Psy po przejściach bywają nadmiernie czujne, reagują lękiem na hałas, unikają kontaktu, a czasem przeciwnie – wybuchają agresją w sytuacjach, które dla innych czworonogów byłyby neutralne. To nie „złośliwość”.
To sygnały, że coś w środku wci...