Dołącz do czytelników
Brak wyników

Trening i szkolenie , Otwarty dostęp

18 maja 2020

NR 17 (Maj 2020)

Dogtrekking – czyli turystyka piesza z psem

212

W ostatnich latach coraz częściej zaczynamy zwracać uwagę na korzyści zdrowotne płynące z aktywności fizycznej – w aspekcie zarówno naszego życia, jak i życia naszych zwierząt domowych. A nie ma nic przyjemniejszego jak wspólna aktywność fizyczna na świeżym powietrzu. Jedną z takich aktywności jest dogtrekking. Co to takiego?

Dogtrekking to nic innego jak turystyka piesza z psem. Musimy jednak odróżnić dogtrekking od canicrossu. Jaka jest różnica? Canicross to bieg z psem, dogtrekking to marsz z psem. W obu tych dyscyplinach możemy, oczywiście, wyróżnić formę rekreacyjną i wyczynową. Sport uprawiany z psem to nie tylko możliwość zapewnienia odpowiedniej porcji aktywności fizycznej, ale również wiele korzyści natury psychologicznej. Ten czas wspólnie spędzony z naszym psem to świetna okazja do nauki nowych komend, nauczenia się właściwej komunikacji, nawiązania więzi i lepszego poznania. Można byłoby powiedzieć, że nie ma nic trudnego w wędrówce z psem. Jednak moja długoletnia przygoda zarówno z psimi sportami – dogtrekkingiem oraz canicrossem – jak i z biegami długodystansowymi nauczyła mnie jednego – nawet najprostsze formy aktywności wymagają od nas wiedzy i właściwego przygotowania. To przygotowanie dotyczy sfery fizycznej, ale też merytorycznej.

POLECAMY

Naturalna potrzeba ruchu

Potrzeba ruchu u naszych psów związana jest z koniecznością zaspokojenia naturalnych potrzeb wynikających z uwarunkowań rasowych oraz potrzeb osobniczych. Dobierając aktywność dla naszego psa, musimy uświadomić sobie jedną ważną rzecz: co robiłby nasz pies, gdyby żył na wolności. Musiałby skupić się na trzech podstawowych rzeczach:

  • zdobyciu jedzenia – polowanie lub wyszukiwanie resztek;
  • reprodukcji związanej z walką o partnera oraz wydaniem na świat potomstwa i jego wyżywieniem. Psy jako
  • zwierzęta socjalne (nie mylić ze stadnymi, którymi nie są) łączą się w grupy, jednak każdy z jej członków ma „prawo” do rozmnażania;
  • zapewnieniu sobie i potomstwu bezpieczeństwa. Zazwyczaj nie mamy problemu z zapewnieniem psom dostępu do jedzenia, wody, opieki zdrowotnej czy zwykłego poczucia bezpieczeństwa. Gdzie w takim razie możemy mieć do czynienia z deprywacją potrzeb? Otóż w przypadku zwierząt, również towarzyszących, mamy do czynienia z koniecznością zapewnienia im tzw. dobrostanu, czyli „pięciu wolności”:
    • wolność od głodu i pragnienia,
    • wolność od bólu, ran, chorób itp.,
    • wolność od dyskomfortu,
    • wolność od strachu i stresu,
    • wolność realizacji naturalnych zachowań1.

Aby ten dobrostan zapewnić, musimy dbać o stan fizyczny, stan psychiczny i tzw. telos, czyli zapewnienie możliwości prezentowania naturalnych z achowań, ściśle związanej z równowagą emocjonalną naszego psa.
Bez względu na to, jakiej rasy czy wielkości mamy psa, jest on drapieżnikiem i po swoim wilczym przodku odziedziczył szereg zachowań, które obrazuje tzw. łańcuch łowiecki (ryc. 1).
Wszelkie psie aktywności powinny w jakimś sensie imitować te naturalne zachowania. Powinno tak być, mimo że poza kilkoma rasami pierwotnymi pozostałe psy nie prezentują ich wszystkich i nie w takim samym stopniu.
Dogtrekking jest jedną z najbardziej naturalnych psich aktywności. Przede wszystkim jest to imitacja polowania. Pies eksploruje teren, węszy, współpracuje w grupie (zarówno z opiekunem, jak 
i z innymi psami) oraz, co ważne, przebywa w naturalnym środowisku, dostarczającym ciągle nowych bodźców. To wszystko powoduje, że aktywują się u niego wrodzone instynkty, ale również uczy się ufać opiekunowi i współpracować z nim.

Dogtrekking „rekreacyjny” i „sportowy”

Jak wcześniej wspomniałam, mamy dogtrekking „rekreacyjny” i „sportowy”. Różnica jest zasadnicza – stanowi ją cel, jaki nam przyświeca. Dogtrekking „sportowy” jest skierowany na rywalizację i związane z tym osiągnięcie jak najlepszego rezultatu. W związku z tym uczestnicy bardzo często biegną, a nie idą. W przeciwieństwie do zawodów Nordic Walking – bieg nie powoduje tu dyskwalifikacji zespołu. Trasy zazwyczaj nie są oznakowane, jak w canicrossie czy biegach górskich. Bardziej przypominają swoją formułą biegi czy marsze na orientację. Zawodnicy muszą odnajdować specjalne punkty kontrolne, a organizatorzy dla utrudnienia umieszczają na trasie tzw. punkty mylne – pochodzące z innej trasy i punkty stowarzyszone – specjalnie ustawiane, aby zmylić zawodnika. Zazwyczaj mamy do wybory trzy dystanse:

  • LONG – ok. 35–50 km,
  • MID – ok. 20–25 km,
  • FITNESS – ok. 10 km.
Ryc. 1. Łańcuch łowiecki

Trzeba pamiętać, że dogtrekking nie jest tak naprawdę dyscypliną sportową – sportem psich zaprzęgów, choć często mylony jest z canicrossem, czyli biegiem z psem. W ostatnich latach organizowanych jest wiele zawodów dogtrekkingowych, np. Polska Liga Dogtrekkingu, jednak Polski Związek Psich Zaprzęgów tylko wspiera te inicjatywy. Z tego też powodu czasem ciężko o jednoznaczną definicję tego sportu, gdyż każdy organizator ma swój własny regulamin i zasady.
Dogtrekking „rekreacyjny” jest skierowany przede wszystkim na mile spędzony czas – zarówno z naszym psem na łonie natury, jak i z innymi osobami i ich psami. Psy w takich grupach dobrze się znają i czują w swoim towarzystwie. Eliminujemy tu poważny problem stresu, frustracji czy agresji w stosunku do innych psów – do czego, niestety, czasem dochodzi w czasie zawodów. Dzięki takiej rekreacyjnej formie poznajemy piękne miejsca, wypoczywamy, mamy również czas na podziwianie widoków. Ale przede wszystkim mamy wprost nieograniczoną możliwość bycia ze swoim psem, jego obserwacji, uczenia się wzajemnej komunikacji i nawiązywania więzi. To też możliwość obserwacji przyrody. Gdy już zaczniemy zwracać uwagę na komunikaty, jakie wysyła nam nasz pies, okaże się, jak często „podpowiada” nam, na co warto zwrócić uwagę w lesie czy górach (drobne zwierzęta – zapachy, tropy itp.; zjawiska pogodowe i wiele innych czynników, które są czasem poza naszą percepcją).
Różnica pomiędzy dwoma typami dogtrekkingu jest jeszcze jedna, ale za to bardzo zasadnicza. W przypadku dogtrekkingu „rekreacyjnego” dużo mniej ważne są rasa czy typ psa, jego wiek, tusza czy kondycja. To samo dotyczy opiekuna – taki typ rekreacji jest odpowiedni prawie dla każdego, nawet dla osób starszych czy zmagających się z nadwagą czy otyłością. Oczywiście, nie oznacza to, że osoby i ich psy uprawiające dogtrekking w sposób rekreacyjny są gorsze czy słabsze od tych startujących w zawodach. Wielokrotnie osoby niestartujące w żadnych zawodach odznaczają się dużo lepszą kondycją i jednorazowo pokonują dużo dłuższe i trudniejsze trasy.

Czy nasz pies nadaje się do dogtrekkingu?

Przede wszystkim musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy to ma być zabawa, czy „sport”? Po drugie, jak długie i jak trudne trasy chcemy pokonywać? W jakiej jesteśmy kondycji i czy nasz pies jest w podobnej? Bardzo ważne jest obciążenie, jakiemu będziemy poddawać naszego psa. Jednak przed podjęciem decyzji należy pamiętać, że nie potrzebujemy do tej aktywności psa rasowego. W dalszych rozważaniach będziemy posługiwać się rasami psów w celach poglądowych – dla lepszego wyobrażenia sobie predyspozycji lub ograniczeń.
Psy, które w dużej mierze nie nadają się do dogtrekkingu sportowego lub amatorskiego, ale o dużej intensywności (długie, trudne trasy, pokonywane w krótkim czasie itp.), to:

  • psy o słabym układzie mięśniowo-stawowo-kostnym i krótkich łapach, np. pinczer miniaturowy czy yorkshire terrier. Psy takie będą miały problemy z pokonywaniem przeszkód terenowych czy długich tras w szybkim tempie, np. z biegiem w czasie zawodów;
  • psy o zbyt wydłużonym tułowiu, np. jamnik czy basset hound. Zbyt duże obciążenie może wpłynąć na uszkodzenia ich i tak przeciążonych kręgosłupów;
  • rasy brachycefaliczne, np. buldogi francuskie, buldogi angielskie, boksery czy shih tzu. Problemem u tych ras (nie tylko w przypadku dogtrekkingu) jest budowa ich głowy, zwłaszcza spłaszczony pysk, krótka kufa i kwadratowa czaszka z wąskim tyłem. Szczególnym problemem są bardzo krótkie przewody nosowe, które powodują złe chłodzenie i wentylację. To wszystko sprawia, że w przypadku tego typu psów należy bardzo uważnie dobierać aktywność fizyczną. Duże zmęczenie i przegrzanie mogą doprowadzić do duszności, omdlenia, udaru cieplnego oraz chorób układu oddechowego;
  • psy należące do ras olbrzymich, czyli psy o wadze powyżej 45 kg. Tego typu psy szczególnie nie nadają się do wypraw na bardzo długich dystansach oraz do szybkiego pokonywania ich, np. biegiem. Wówczas mamy do czynienia z dużym obciążeniem układu kostno-stawowego. Trzeba pamiętać, że tego typu psy i tak zazwyczaj mają już niejednokrotnie wrodzone problemy ortopedyczne.

Poza tymi ograniczeniami właściwie każda rasa czy typ psa nadaje się do uprawiania dogtrekkingu, nawet wyczynowego. Warto zwrócić uwagę na następujące cechy anatomiczne:

  • standardowa budowa ciała,
  • dość długie nogi,
  • prawidłowo funkcjonujące układ oddechowy i układ krążenia,
  • niezbyt długa okrywa włosowa (chodzi o taki typ okrywy, która może np. plątać się, intensywnie namakać i przez to przeszkadzać lub nawet uniemożliwiać przemieszczanie się),
  • brak skłonności do przegrzewania się,
  • waga ciała powyżej 12 kg (chodzi tu o prawidłową wagę ciała, nie nadwagę) – są to wytyczne Polskiego Związku Psich Zaprzęgów.

Rasy polecane lub takie ze wzorcową budową ciała:

  • wszystkie rasy psów północnych (syberian husky, alaskan malamut, samojed, greyster),
  • owczarki belgijskie (wszystkie typy),
  • border collie,
  • beagle,
  • wyżły (weimarski, niemiecki, węgierski),
  • dalmatyńczyki,
  • gończe polskie,
  • owczarki niemieckie (typ użytkowy),
  • basenji,
  • pinczery średnie,
  • niektóre teriery.

Oczywiście, mówimy tu cały czas o dogtrekkingu sportowym (udział w zawodach, nastawienie się na osiąganie dobrych rezultatów) oraz dogtrekkingu rekreacyjnym, ale o dużej intensywności (np. pokonywanie 30 czy 40 km dziennie, wyprawy wielodniowe, pokonywanie ich w szybkim tempie oraz przemieszczanie się po trudnym terenie, szczególnie o dużych deniwelacjach terenu lub trudnym podłożu). W przypadku typowej rekreacji na łatwych, niezbyt długich trasach, jednodniowych wypraw itp. nie ma przeciwwskazań dla większości ras i typów psów. Wyjątkiem mogą być psy brachycefaliczne ze względu na problemy z oddychaniem oraz psy bardzo małych i olbrzymich ras, w przypadku których należy rozważyć bilans korzyści i strat.
Ogólne ograniczenia to, oczywiście, stan zdrowia naszego psa:

  • wady anatomiczno-fizjologiczne,
  • choroby układu oddechowego,
  • choroby układu krążenia,
  • wady i choroby układu kostno-stawowo-mięśniowego (np. dysplazja stawów),
  • wiele innych chorób (np. otyłość).

W przypadku otyłości ruch jest, rzecz jasna, jednym z elementów terapii, jednak najpierw psa musimy odchudzić pod okiem specjalisty i dopiero później możemy zwiększać jego aktywność.

Jak się do tego zabrać?

Jak zawsze, najpierw musimy mieć odpowiedni sprzęt. Opiekun powinien być wyposażony w specjalny pas biodrowy (swoją konstrukcją przypominający uprząż wspinaczkową). Zresztą nic nie stoi na przeszkodzie, aby użyć do tego celu właśnie lekkiej uprzęży wspinaczkowej – nawet takiej, która nie nadaje się już do wspinaczki. Natomiast pies powinien być ubrany w szelki. Pamiętajmy: nie mogą to być kolczatka, obroża zaciskowa czy nawet najzwyklejsza obroża parciana czy skórzana. Pies ma prawo ciągnąć. Typ tych szelek jest dowolny – ważne, aby były dobrze dobrane. Zbyt duże mogą zsuwać się na barki, co przy ciągnięciu może uszkodzić psie stawy. Zbyt ciasne natomiast powodują u psa dyskomfort i otarcia. Ważne jest też, aby ich konstrukcja nie przewidywała przechodzenia żadnego pasa z przodu barków. Jeżeli mamy psa z dużą chęcią pracy na trasie, który będzie ciągnął 
(a takie jest założenie), to najlepszym rozwiązaniem są szelki typu „szorki”. Są one tak skonstruowane, że żaden pasek nie przechodzi przez psi brzuch, co zmniejsza prawdopodobieństwo kłopotów z układem trawiennym, a siła nacisku rozkłada się równomiernie na całe ciało psa, nie obciążając stawów.
Pies jest przypięty do opiekuna specjalną linką z amortyzatorem. Choć nie jest to konieczne, bardziej przydaje się przy canicrossie czy wyczynowym uprawianiu dogtrekkingu, gdzie przy gwałtownych szarpnięciach amortyzator odciąża kręgosłup zarówno nasz, jak i naszego psa. Linka z amortyzatorem jest wymagana na poważnych zawodach, dodatkowo nie może być ona wyposażona w karabińczyk o...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy