Dołącz do czytelników
Brak wyników

Terapia behawioralna

25 stycznia 2018

NR 2 (Listopad 2017)

Bezpieczeństwo w pracy z kotami agresywnymi

0 377

W praktyce kociego behawiorysty problemy związane z agresją to chleb powszedni. Aby zapewnić bezpieczeństwo sobie, kotu i jego opiekunowi, należy stosować kilka podstawowych zasad. Ich przestrzeganie umożliwia również prawidłowy przebieg konsultacji, a co za tym idzie – postawienie właściwej diagnozy i sformułowanie adekwatnych zaleceń.

Są dwa problemy behawioralne kotów, z którymi opiekunowie najczęściej zgłaszają się do behawiorystów i zoopsychologów: agresja i realizowanie potrzeb fizjologicznych poza kuwetą. To, oczywiście, skrótowe określenia całych grup problemów, często sprzężonych z innymi. Nie zawsze są one problemem źródłowym, bywają bowiem objawem innej nieprawidłowości. Jednak to właśnie te kwestie najbardziej mobilizują opiekunów do kontaktu ze specjalistą. Jak wynika z mojego doświadczenia, najmocniej angażuje agresja. Choć bywa i tak, że opiekun nie ma pojęcia, że mierzy się z agresją podopiecznego, lub ją bagatelizuje. Rolą behawiorysty jest już na wstępie prawidłowo ocenić sytuację i wdrożyć taki model postępowania, by zapewnić sobie i innym (w tym kotu!) bezpieczeństwo.

Kilka słów o kociej agresji…

Kot domowy (Felis catus) należy do rodziny kotów (Felidae), rzędu drapieżnych (Carnivora). Agresja jest wpisana nie tylko w zachowania łowieckie tego gatunku. Obecna jest również w zachowaniach terytorialnych (pozyskiwanie i utrzymanie terytorium), rozrodczych (walka o dostęp do płodnej kotki) i społecznych kotów (np. obrona kociąt).

Zachowania agresywne mogą dotyczyć relacji między dwoma lub więcej kotami (agresja wewnątrzgatunkowa), agresji w stosunku do zwierząt innego gatunku (zwykle psów lub zwierząt, które są potencjalnymi ofiarami kota) lub agresji wobec człowieka (najczęściej opiekunów kota, a czasem prezentowanej wyłącznie wobec osób nieznanych).

Przyczyny zachowań agresywnych mogą być różne, lecz wszystkie mają związek z pobudzeniem emocjonalnym. Ocena, czy zachowanie mieści się w normie, czy jest patologiczne (lub analogicznie: czy jest przystosowawcze, czy nie), często bywa trudna.

W kontekście bezpieczeństwa pracy z kotami dużo ważniejsza wydaje się ocena zagrożenia (potencjalnych szkód, które może wyrządzić kot), stopnia pobudzenia zwierzęcia i jego stanu emocjonalnego, a także możliwie precyzyjne określenie bodźców, które powodują, że kot zachowuje się agresywnie.

Terapia zachowań agresywnych

Behawioryści spotykają się z prośbą o pomoc w zmianie zachowań, które – z punktu widzenia opiekuna – są przez zwierzęta prezentowane w sposób nieakceptowany przez niego, nadmierny lub ze szkodą dla dobrostanu zwierzęcia bądź pozostałych zwierząt pod ich opieką.

Dla powodzenia terapii zachowania zwierząt agresywnych niezbędne są, oczywiście, wiedza na temat konkretnego gatunku (jego ewolucji, biologii,  zachowania) oraz umiejętność analizy zachowania i technik jego modyfikacji. Jednocześnie na każdym etapie pracy ze zwierzętami zachowującymi się agresywnie podstawą jest dbałość o bezpieczeństwo swoje, klientów i zwierząt (nie tylko kota prezentującego zachowanie agresywne, ale także zwierząt mających z nim kontakt). Poniżej omówiono pięć etapów konsultacji behawioralnej na podstawie analizy przypadku, uwzględniając te aspekty, które ilustrują wagę przestrzegania zasad bezpieczeństwa w pracy ze zwierzętami.

 

Opis przypadku

Opis: Kotka zaatakowała opiekunów i zachowuje się bardzo agresywnie. Lekarz weterynarii przekazał informację, że opiekunowie zostali przez nią dosłownie odcięci od świata w swoim mieszkaniu. Bali się wyjść z pokoju, ponieważ kotka czaiła się za drzwiami, w przedpokoju. Tak gwałtowny atak kota na człowieka nie zdarza się codziennie i wymaga bezzwłocznej interwencji doświadczonego kociego behawiorysty. Jak się później okazało, sytuacja była bardzo dynamiczna i zanim zdążyłam dodzwonić się do opiekunów kota, uległa kolejnej zmianie.

 

Modelowym rozwiązaniem jest sięganie po pomoc dyplomowanego doświadczonego behawiorysty w każdym przypadku, kiedy zachowanie zwierzęcia niepokoi opiekunów, pogorszyło się lub jest trudne do zniesienia. Niestety, korzystanie z usług zoopsychologa czy behawiorysty zwierzęcego jest w Polsce wciąż mało popularne (poza dużymi miastami). Współpraca ze specjalistą w tej dziedzinie często uchodzi za luksu-sową, a nawet bywa określana mianem „fanaberii”. Choć zachodzą pozytywne zmiany w tej kwestii, to ciągle ważne jest wskazywanie opiekunom przypadków, w których kontakt z behawiorystą jest niezbędny.

Jest pięć sytuacji, w których pomoc behawiorysty jest szczególnie ważna:

  1. agresja jest nasilona lub istnieje ryzyko odniesienia obrażeń,
  2. zmiana zachowania zwierzęcia nastąpiła w krótkim czasie,
  3. kot zachowuje się ofensywnie (dąży do konfrontacji),
  4. przyczyna agresji nie jest znana, 
  5. mimo samodzielnie podejmowanych przez opiekuna działań zachowania agresywne nie ustępują lub sytuacja pogarsza się.

Jest tak nie tylko ze względu na bezpieczeństwo ludzi i zwierząt, ale także duże ryzyko niepowodzenia działań podejmowanych na własną rękę.

  1. Przygotowanie się do konsultacji (na podstawie wstępnego wywiadu z opiekunami)

Konsultacja rozpoczyna się w momencie odebrania telefonu/e-maila od potencjalnych klientów. Należy wykorzystać pierwszy kontakt do uzyskania informacji, które pozwolą na właściwe przygotowanie się do spotkania.

Właścicielami kotki było małżeństwo w wieku około pięćdziesięciu lat. Dowiedziałam się, że kotka zaatakowała ludzi pierwszy raz, nigdy wcześniej nie zachowywała się wobec opiekunów agresywnie. Zdarzenie miało miejsce w pokoju, w którym przebywali razem z kotem. Kotka warczała i atakowała na zmianę kobietę i mężczyznę. Skakała w kierunku rąk i twarzy. Ostatecznie mężczyźnie udało się ją wypchnąć do przedpokoju i zamknąć drzwi. Byli bezpieczni, ale nie mieli ze sobą ładowarki do telefonu. Nie mogli wyjść z domu i nie mieli dostępu do łazienki. Telefon, jak się dowiedziałam, był prawie rozładowany – bateria wskazywała „dwie kreski” (to miało znaczenie dla dalszego rozwoju sytuacji). Zadzwonili do lecznicy dla zwierząt po pomoc. Lecznica zaalarmowała mnie. 

Poinformowali mnie, że zanim do nich zadzwoniłam, spróbowali zabrać ładowarkę telefonu z przedpokoju, w którym przebywała kotka.

Wykorzystali w tym celu moment, kiedy wydawało im się, że zwierzę się uspokoiło. Niestety, mylili się i kotka zaatakowała ponownie.

Tym razem udało się ją zamknąć w pokoju, w którym schronili się chwilę wcześniej, a sami pozostali w przedpokoju. 

Mieli już możliwość wyjścia z mieszkania i dostęp do ładowarki telefonu oraz łazienki. Jednak nie mieli gdzie spać – w ich jedynym pokoju był agresywny kot. Zbliżała się noc. Kotka miała w pokoju wodę i kuwetę, ale nie miała jedzenia. Sytuacja wydawała się patowa.

W tych dramatycznych okolicznościach podjęłam decyzję o interwencji mimo braku wsparcia lecznicy, która zgłosiła mi ten przypadek. Ze względu na sezon urlopowy dyżur pełnili nieliczni lekarze i wyjazdy na konsultacje poza lecznicą nie były możliwe.

W sytuacji, w której ludzie zgłaszają agresję o dużym nasileniu, już na etapie pierwszej rozmowy należy wytłumaczyć, co należy zrobić, by nie pogorszyć sytuacji do momentu przybycia behawiorysty. Może to być:

  • odizolowanie zwierzęcia,
  • unikanie sytuacji, w których dochodzi do zachowań agresywnych (o ile opiekun je identyfikuje),
  • dbanie o bezpieczeństwo swoje lub pozostałych zwierząt w domu (w zależności od tego, czego problem dotyczy).

Pierwsza, krótka rozmowa może podpowiedzieć behawioryście, jakie środki bezpieczeństwa trzeba przedsięwziąć i jaki sprzęt może okazać się przydatny na miejscu.

Udając się na pierwsze spotkanie z klientami, behawiorysta opiera się wyłącznie na ich ustnym, często pełnym emocji przekazie. Nie ma pewności, co zastanie na miejscu. Dlatego zawsze warto mieć ze sobą podstawowe środki ochrony. Są łatwo dostępne, a ich zabranie na konsultację nie przysparza trudności.

W podręcznej torbie behawiorysty powinien znajdować się gotowy do użycia antyseptyk. Może to być preparat zawierający octenidynę, której zastosowanie nie wywołuje pieczenia i bólu. To bardzo ważne w przypadku odkażania ran u zwierząt, by dodatkowo nie narażać się na agresję z ich strony i minimalizować stres. Środek ten nie pozostawia plam i działa bardzo skutecznie.

Bardzo ważny jest także ubiór behawiorysty. W przypadku zwierząt wykazujących agresję wobec ludzi warto unikać szeleszczących elementów garderoby oraz tych, które istotnie zmieniają sylwetkę człowieka (np. luźnych peleryn czy kapeluszy). Parasol warto złożyć i schować przed wejściem do mieszkania. Korzystna może być też rezygnacja ze stosowania perfum o intensywnym zapachu. W miarę możliwości warto wybrać pełne buty i spodnie o długich, pozbawionych różnego rodzaju nietypowych ozdób nogawkach.

Tak gwałtowne ataki kotów na ludzi nie zdarzają się często. Rzadko jest potrzebne używanie wobec kotów specjalistycznego sprzętu podczas konsultacji behawioralnej. Behawiorysta powinien jednak umieć wybrać akcesoria adekwatnie do sytuacji kryzysowej, by następnie prawidłowo ich użyć.

W tym wypadku, przewidując możliwy rozwój sytuacji, zabrałam ze sobą: małą klatkę kennel wraz z wyposażeniem (niewielka kuweta, podwieszane miski), sznurek, gruby koc, próbki karmy, klatkę służącą do łapania kotów oraz plastikowy transporter do przewozu zwierząt. Na wszelki wypadek wzięłam też wodę.

Od pierwszego ataku do mojego przybycia minęło kilka godzin. W niewielkim, jednopokojowym mieszkaniu na wysokim parterze zastałam przerażonych ludzi. Zostali przez swojego kota pogryzieni i mocno podrapani. Zaczęłam od uspokojenia ich i za pomocą środków dezynfekujących, które miałam ze sobą, pomogłam im opatrzyć rany. Był to moment na okazanie wsparcia ludziom, którzy byli pod wpływem silnego stresu i bezradni wobec sytuacji, w której niespodziewanie się znaleźli. Ujmujące było to, że głównym przedmiotem ich troski był los kota.
Przeprowadziłam z opiekunami krótki wywiad. Kotka miała kilka lat, była wysterylizowana i nigdy nie chorowała. Była kotem utrzymywanym wyłącznie w mieszkaniu, jedynym zwierzęciem pod ich opieką. Opiekunowie nie byli w stanie podać żadnej możliwej przyczyny ataku, nie zauważyli przed nim nic niepokojącego. Oceniali atak jako gwałtowny i niczym niesprowokowany.

Następnie przyjrzałam się mieszkaniu. Mały przedpokój z toaletą i aneksem kuchennym, w którym się znajdowaliśmy, oddzielała od pokoju ścianka z metalowych ramek wypełnionych szkłem. Dzięki temu mogłam obserwować, co robi kotka znajdująca się w pokoju. W momencie mojego przybycia wydawała się już być zmęczona. Jednak reagowała gwałtownie na każdy ruch z naszej strony, sugerujący, że zamierzamy otworzyć harmonijkowe, przesuwne drzwi. Szkło także i jej ułatwiało obserwację.

W takich sytuacjach klienci oczekują czasem, że behawiorysta, nie zważając na ryzyko pogryzienia, podejmie fizyczną interwencję i okiełzna agresywne zwierzę lub w jakiś „magiczny” sposób skłoni je do zmiany zachowania. Jednak behawiorystę od opiekuna zwierząt odróżnia nie siła fizyczna, a przygotowanie merytoryczne. Dlatego należy, nawet za cenę niezadowolenia klientów, tłumaczyć, że behawiorysta nie jest „zaklinaczem kotów”, który ma tajne sposoby na uspokojenie zwierzęcia. Nie jest też odporny bardziej niż inni ludzie na ugryzienia i zadrapania. Należy się upewnić, że klient to rozumie i ograniczy swoją aktywność do tej, którą wskaże behawiorysta.

Zaczęłam przygotowywać plan działania, uwzględniający okoliczności. Kotka zaatakowała pierwszy raz kilka godzin wcześniej i jej pobudzenie stopniowo ustępowało, co zwiększało szanse na powodzenie interwencji. Tego typu napięcie emocjonalne jest wyczerpujące dla zwierzęcia. Kotka przebywała w pomieszczeniu bez pokarmu, zakładałam więc, że prędzej czy później, po opadnięciu emocji, odczuje głód…

  1. Zawarcie kontraktu (umowy) z opiekunami

Po wstępnej ocenie sytuacji trzeba zawrzeć z opiekunami kontrakt. Najczęściej ma on formę ustnych ustaleń. Musi uwzględniać zagrożenie wynikające z zachowań agresywnych kota i konieczność przeprowadzenia konsultacji weterynaryjnej. Behawiorysta podejmujący się prowadzenia terapii zachowania konkretnego zwierzęcia musi znać jego stan zdrowia. Zwykle opiekunowie wykonują niezbędne badania zwierząt okresowo lub przed wizytą behawiorysty.

W przypadku, który opisuję, należało koniecznie zacząć od dokładnego zbadania kotki, a także (ze względu na odniesione przez ludzi obrażenia) od jej obserwacji.

Konsultacja weterynaryjna ma na celu wykluczenie somatycznych przyczyn zachowania agresywnego. Na zachowanie zwierzęcia może wpływać negatywnie w zasadzie każda choroba. Należy brać pod uwagę zarówno infekcje wirusowe, jak i choroby przewlekłe. Przyczyną pojawienia się zachowań agresywnych (dotyczy to agresji zarówno wobec ludzi, jak i względem zwierząt) często jest ból, ale również pamięć bólu. Agresja może być bowiem również reakcją na ból, którego zwierzę w momencie badania klinicznego już nie odczuwa, choć był on pierwotną przyczyną zachowania. Czynniki chorobowe mogą również nasilać agresję, której pierwotna przyczyna nie jest związana z chorobą. Dlatego dokładne badanie jest ważnym elementem terapii zachowania, a behawioryści powinni ściśle współpracować z lekarzami weterynarii. Czasem problemem jest organizacja i przeprowadzenie wizyty w lecznicy. Także w tym zakresie warto wesprzeć opiekunów, jeśli tego oczekują. Może to dotyczyć 
m.in. przygotowania kota do wizyty, umieszczenia go w transporterze czy nawet towarzyszenia w lecznicy.

Opiekunowie agresywnej kotki nie byli w stanie sami dostarczyć jej do lecznicy. Przede wszystkim nie mogli samodzielnie jej złapać bez narażania się na pogryzienie.

Najłatwiej byłoby ją złapać do klatki-łapki, jednak jej profesjonalne użycie wymaga czasu. Należy postawić klatkę, upewnić się, ż...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy