Dołącz do czytelników
Brak wyników

Moim zdaniem

23 maja 2018

NR 5 (Maj 2018)

Radość z obserwacji zwierząt

0 331

Jak to się dzieje, że lubimy przyglądać się zwierzętom? Zarówno kotu na kanapie, jak i ptakom w karmniku za oknem, a nawet wybrać się w dzikie ostępy? Wszystko po to, by być bliżej natury. U naszego gatunku, Homo sapiens, występują olbrzymie pokłady chęci poznania przyrody, a najlepiej ją poznawać poprzez obserwację.

Kiedyś sprawa była jasna – poznanie przyrody warunkowało przeżycie. Którego węża można zjeść, a przed którym uciekać? Na jaką odległość pozwalają zbliżyć się bizony, by można było oddać celny strzał z łuku? Jak wytropić gazelę w gęstej trawie sawanny? Czy każde mięso można zjeść? Dlaczego niektóre pieczemy, a inne możemy spróbować spożyć na surowo? Cała ta wiedza pochodziła z obserwacji i przekazywana była przez starsze osobniki w grupie. Na początku była jednak obserwacja.

Ewolucyjny balast

Naszym ewolucyjnym balastem jest zainteresowanie obserwowaniem zwierząt, ludzi, świata dookoła nas, nawet jeśli dziś nie jest to niezbędne do przeżycia – przynajmniej nam, ludziom żyjącym w średniozamożnym kraju strefy umiarkowanej. Dzisiaj obserwacja zwierząt to raczej realizacja hobby albo swoista psychoterapia. Po prostu lubimy to robić!
Gdybyśmy jednak samemu procesowi obserwacji przyjrzeli się nieco bliżej, to dostrzeżemy, że termin „obserwacja” obejmuje trzy czynności: spostrzeżenie, rozpoznanie i zmierzenie. „Spostrzeżenie” to po prostu stwierdzenie, że dany obiekt – w naszym przypadku zwierzę – znajduje się w tym, a nie innym miejscu. To obserwacja rzadkiego gatunku ptaka albo zlokalizowanie afrojeża w kącie pokoju. „Rozpoznanie” oznacza, że oceniamy daną rzecz jako coś poprzednio znanego albo łączymy ją z naszymi wspomnieniami i wyobrażeniami. Pojawia się np. nowy gatunek ptaka – taki, którego dotychczas jeszcze nie widzieliśmy, ale dzięki znanym wcześniej obrazkom z książek czy głosom z płyt CD potrafimy ocenić, że to ten, a nie inny gatunek. Można też spróbować określić stan zwierzęcia w domu. Papuga jest jakaś markotna. Na jakiej podstawie oceniliśmy? Ano na takiej, że przecież zawsze zachowywała się inaczej, radośniej skrzeczała, więcej jadła. Dokonaliśmy porównania. I tak dochodzimy do „zmierzenia”, czyli ilościowego wyrażenia obserwacji. Dokonujemy go poprzez oddanie proporcji, np. że jakiś gatunek pojawia się częściej, co odnosimy do naszych wyjść do parku albo regularnych obserwacji karmnika. Możemy nawet próbować policzyć liczbę machnięć psa ogonem albo nagrać miauczenie kota i zmierzyć parametry wydawanego głosu.

Krytyka obserwacji

Obserwacja – przynajmniej w zamierzeniach dawnych badaczy – miała charakter przypatrywania się zwierzęciu. Hans Selye, noblista, odkrywca teorii stresu, we wspaniałej książce Od marzenia do odkrycia naukowego tak wypowiedział się na temat obserwacji: „[…] ogromną zaletą obserwacji jest fakt, że w odróżnieniu od mechanicznego lub fizycznego oznaczania cech indywidualnych ujawnia ona niezliczoną ilość cech przedmiotu badania oraz pozwala na ustalenie wzajemnych zależności między nimi. Obserwacja przedstawia kompletny, naturalny obraz, zjawisko, nie zaś ograniczoną liczbę jego odrębnych cech. Im prostsza metoda obserwacji i im mniej zależna od powiększania lub preparowania, tym szerszy i bardziej naturalny jest jej zakres”. Jednak sam, jakby na przekór swojej intuicji i doświadczeniu, wykazał w badaniach eksperyme...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy