Dołącz do czytelników
Brak wyników

Profilaktyka zdrowotna i diagnostyka

29 marca 2018

NR 4 (Marzec 2018)

Kocia komunikacja
jak czytać kocie sygnały, by uniknąć nieporozumień?

0 533

Koty to zwierzęta z bardzo mocno rozwiniętym systemem komunikacji, który obejmuje wiele elementów. Aby dobrze porozumieć się z kotem, warto bliżej zapoznać się z jego językiem. Pomaga to w uniknięciu wielu kłopotów i znacząco poprawia relację na linii człowiek – zwierzę.

Aby móc nawiązać jakąkolwiek formę „dialogu”, niezbędne są podstawy, czyli poznanie kociego języka. Żeby to osiągnąć, należy najpierw uświadomić sobie, jakie informacje koty przesyłają i w jaki sposób to robią między sobą. Okazuje się bowiem, że choć zwierzęta te potrafią częściowo adaptować się do „rozmów” z ludźmi, to jednak podstawa ich języka pozostaje niezmieniona. Mówiąc wprost: koty traktują nas tak, jakbyśmy również należeli do ich gatunku, tyle tylko, że w ich oczach jesteśmy lekko nierozgarnięci i reagujemy prawidłowo tylko na część sygnałów. I niestety, często trzeba nam powtórzyć daną wiadomość, zanim prawidłowo ją odczytamy i na nią zareagujemy. Z punktu widzenia części zwierząt potrafi to być naprawdę irytujące.

Trzy grupy sygnałów

Istnieje wiele podziałów kociego „słownika”, jednak w moim odczuciu warto wyjść od poszczególnych rodzajów kocich komunikatów. Możemy wyróżnić trzy grupy: sygnały wizualne, dźwiękowe oraz zapachowe. Bez poznania ich specyfiki trudno odczytać wysyłany przez zwierzę przekaz. Niezależnie od tego, czy kocie komunikaty zawierają w sobie jakąś skomplikowaną, wieloelementową i zakodowaną informację, czy też, jak raczej sugeruje Jack Page, są jedynie wyrazem konkretnych uczuć bądź emocji przeżywanych przez zwierzę w danym momencie, warto zwrócić uwagę na pewien fakt, o którym zapominać nie wolno. Jest nim kontekst, w którym kot komunikuje się ze światem. Jak słusznie zwraca uwagę Heather Dunphy w swojej książce zatytułowanej Sekretny język kotów: „Interpretacja niektórych kocich zachowań bywa trudna, jeśli rozpatrujemy je w oderwaniu od innych”. Autorka ilustruje to obrazowym przykładem odczytywania ułożenia kociego ogona, który dla wielu jest rodzajem „barometru” kocich zachowań. Otóż: „Kot sygnalizuje lęk lub agresję podkuleniem ogona lub jego podniesieniem, jednoczesne uniesienie ogona i jego usztywnienie towarzyszy czasem stanom podniecenia. Jak się zorientować, co dany ruch oznacza w konkretnej sytuacji? Jedynym rozwiązaniem jest uwzględnienie szerszego kontekstu przekazów”. Zacytowany fragment wydaje się jasno pokazywać, jak wiele trzeba wiedzieć, by odebrać kota w całości i prawidłowo zinterpretować jego sygnały. Zajmijmy się więc kolejno rozszyfrowaniem wszystkich części tej zagadki.

 

Rys. 1.  Kwadrat Leyhausena – sylwetka
Rys. 2. Kwadrat Leyhausena – nastrój

 

Sygnały wizualne

Sygnały wizualne u kotów to wszystko to, co możemy zarejestrować, wykorzystując zmysł wzroku. Jest to najbardziej rozbudowana grupa przekazywanych przez zwierzę informacji i zawiera w sobie wiele elementów – od bardzo ogólnych, związanych z ułożeniem kociego ciała, aż po szczegóły tak subtelne, jak kąt nachylenia wibrysów do płaszczyzny kociego policzka.

Komunikacja związana z sygnałami wizualnymi jest dla kotów bardzo wygodna, ponieważ może być prowadzona z oddalenia. Zwierzaki nie muszą do siebie podchodzić na niewielkie odległości, aby móc poinformować się nawzajem o swoim ogólnym nastawieniu. Co więcej – emocje mogą być odzwierciedlane w sposób płynny, w zależności od tego, w którą stronę podążają, wraz z rozwojem danej sytuacji, w której znalazł się zwierzak. Do zobrazowania tego zjawiska doskonale nadaje się ciekawe narzędzie, jakim są tzw. kwadraty Leyhausena. Ich twórcą był niemiecki zoolog i badacz zachowań zwierząt, Paul Leyhausen (1916–1998), który poświęcił sporą część swoich badań na analizę kocich reakcji. W efekcie swoich studiów stworzył diagramy ilustrujące zmiany postaw i mimiki, które można zauważyć, obserwując zwierzaka wraz ze zmianą jego nastroju. Pierwszy z „kocich” kwadratów Leyhausena obrazuje całą sylwetkę (rys. 1), natomiast drugi odnosi się do samej głowy (rys. 2). Kwadraty można czytać w pionie, poziomie lub po skosie, poczynając od górnego lewego segmentu, wyrażającego kota o neutralnym nastawieniu. Oś X (pozioma) pokazuje zmiany, jakie zachodzą, gdy u kota narasta lęk, natomiast oś Y (pionowa) wskazuje nam wzrost agresji. Kot ukazany w prawym dolnym kwadracie łączy w sobie elementy lęku i agresji, jest to więc zwierzę w stanie absolutnie skrajnym. 

Te diagramy pokazują, jak ważne są informacje związane zarówno z postawą ciała, jak i właśnie z mimiką, do której zwierzęta przywiązują ogromną wagę. I choć kwadraty Leyhausena najczęściej są wykorzystywane do zilustrowania zachowań agonistycznych u zwierząt, to jednak ich znajomość pozwala nam na odczytanie pierwszego, głównego komunikatu kota, dzięki czemu możemy stwierdzić, do której grupy zachowań on się zalicza: przyjaznych, odstraszających czy lękowych. A już samo to jest niezwykle istotną informacją, szczególnie jeżeli dotyczy obcego nam zwierzaka.

Przechodząc dalej, konieczne jest wydzielenie tych elementów anatomicznych, przy użyciu których koty komunikują się z otoczeniem. Są to więc: oczy, uszy, ogon oraz wibrysy, umiejscowione w obrębie pyszczka (wąsy czuciowe znajdujące się na kocich łapkach służą wyłącznie odbieraniu sygnałów i nie mają znaczenia dla procesu komunikacji). Szczególnym, dodatkowym elementem wykorzystywanym w komunikacji wizualnej jest sierść jako taka, a konkretnie zjawisko piloerekcji. Jest to nic innego jak stroszenie sierści na całym ciele lub też na jego fragmencie (najczęściej obejmuje ogon, a także pas futra wzdłuż kręgosłupa). W kontekście behawioralnym piloerekcja jest odpowiedzią kociego organizmu na bodziec stresowy, przy czym może mieć ona charakter reakcji zarówno ofensywnej (kot stroszy się cały, by wyglądać groźniej i zastraszyć przeciwnika), jak i defensywno-lękowej (zwierzak przestraszony, np. głośnym dźwiękiem, nastroszy zazwyczaj sam ogon). Najczęściej zjawisko to ustępuje, gdy samopoczucie kota wraca do normy, jednak w chwili uniesienia sierści lepiej nie wchodzić z nim w bezpośredni kontakt, gdyż ryzykujemy reakcję agresywną z przeniesienia – oznacza to, że kot może nas zaatakować, nawet jeśli to nie my jesteśmy podstawową przyczyną jego lęku czy zdenerwowania.

Doskonały słownik kociego języka zaprezentowała w swojej książce Jak kot z kotem – amerykańska behawiorystka,
Pam Johnson-Bennett, która bardzo dokładnie i szczegółowo opisała nie tylko kocie postawy, ruchy i gesty – z podziałem na poszczególne części ciała, ale też wydawane przez kota dźwięki, których w odczytywaniu przekazu absolutnie nie można pomijać.

 

Czy wiesz, że...

Koty traktują nas tak, jakbyśmy również należeli do ich gatunku, tyle tylko, że w ich oczach jesteśmy lekko nierozgarnięci 
i reagujemy prawidłowo tylko na część sygnałów.

 

Sygnały dźwiękowe

Choć zakres dźwięków, z jakich korzystają koty, jest bardzo szeroki (obejmuje przedział od 20 kH aż do 65 kHz), to jednak nasz aparat słuchu nie jest w stanie w pełni go zarejestrować (ludzkie ucho odbiera dźwięki do częstotliwości 20 kHz). Doświadczyć tego można, obserwując bardzo małe kocięta nawołujące matkę – często widzimy, że maluch otwiera pyszczek, ale nie słyszymy dźwięku. Nie oznacza to jednak, że kociak jest niemy, tylko że z dużym prawdopodobieństwem korzysta z zakresu dla nas niesłyszalnego, a więc z bardzo wysokich tonów, odbieranych przez kotkę nawet z dużej odległości.

Mimo naszych gatunkowych ograniczeń wciąż możemy efektywnie odbierać kocie informacje przekazywane dźwiękiem. Wielu badaczy uważa wręcz, iż koty miauczą specjalnie dla nas, a w ich wewnętrznej komunikacji międzygatunkowej taki rodzaj sygnału nie jest wykorzystywany. Co więcej – wiele zwierząt bardzo szybko uczy się, na jaki rodzaj miauczenia ich opiekun reaguje najsilniej, i właśnie w tym kierunku modulują swój przekaz werbalny (stąd biorą się koty „mówiące” jakieś konkretne słowo, np. dźwięk zbliżony do „ma-ma”, lub koty naśladujące swym głosem płacz dziecka).

Poszczególne dźwięki wydawane przez kota również zależą od kontekstu, w jakim się pojawiają. Wyróżniamy więc sygnały: 

  • neutralno-przywołujące (miauczenie, krótkie miauknięcie identyfikacyjne, chrząkanie nowo narodzonych kociaków, pomruk na powitanie), 
  • wywołane ekscytacją lub pobudzeniem (świergot, trel, pisk, szczek/skrzek wydawany na widok nieosiągalnej ofiary), 
  • negatywno-odstraszające lub grożące (syczenie, buczenie, warczenie, plucie, które w klasyfikacji kociej mowy również jest uznawane za „dźwięk”, choć to raczej sygnał niewerbalny),
  • wyrażające ból, strach lub frustrację (przeciągłe miauczenie, jęczenie). Z częścią z nich statystyczny opiekun spotyka się częściej (np. z powitalnym miauknięciem po powrocie do domu lub też z przeciągłym zawodzeniem nad pustą miską), a niektórych być może nie pozna nigdy (choćby wrzasku czy plucia, które zazwyczaj towarzyszą kocim walkom). Ważny jest tu natomiast nie tyle kontekst sytuacyjny, co osobnicze warunki wokalne poszczególnych zwierząt. Ponieważ kocie głosy bardzo różnią się od siebie, trudno ustalić jeden wzorzec poszczególnych dźwięków. Trzeba więc zawsze traktować je nieco indywidualnie.

Należy też pamiętać o rasowym uwarunkowaniu niektórych kotów do wokalizacji. Szczególnie „gadatliwe” są koty z grupy orientalnej, w tym koty syjamskie, tonkijskie, jawajskie czy himalajskie. Wśród wymienionych ras przez lata prowadzono selekcję w kierunku wzmacniania tej cechy i m.in. pod tym kątem selekcjonowano krzyżowane osobniki. Dlatego też trudno oczekiwać, aby koty należące do tego grona były milczkami – raczej trzeba się nastawić na ożywioną i długą konwersację. Do grupy kotów „gadatliwych” zaliczają się też często Devon Rexy, Cornish Rexy oraz koty bengalskie.

Zupełnie osobnym dźwiękiem, który zasługuje na szczególną uwagę, jest mruczenie. Ten dźwięk towarzyszy oddychaniu (choć, oczywiście, kot wydaje go w sposób całkowicie celowy i kontrolowany) i powstaje, gdy powietrze przepływa przez krtań zarówno na wdechu, jak i na wydechu. I choć większości osób dźwięk ten kojarzy się pozytywnie, z relaksem i odprężeniem, to jednak prawda jest nieco inna. Tak jak przy typowej wokalizacji, także w obrębie mruczenia można wyszczególnić kilka odmian. Mruczą więc faktycznie koty zadowolone, ale też koty chore, obolałe, cierpiące z powodu złamań czy też umierające. Badania nad zjawiskiem mruczenia – prowadzone przez Elizabeth von Muggenthaler, specjalizującą się w bioakustyce na Fauna Communications Research Institute w Północnej Karolinie (FCRI) – wykazały, że wibracje towarzyszące dźwiękom wydawanym przez koty podczas mruczenia (najczęściej jest to zakres od 25 do 50 Hz) zwiększają gęstość kości, uśmierzają ból oraz pomagają w regeneracji ścięgien i mięśni. Jeżeli więc zaobserwujemy, że kot zaczyna mruczeć bez wyraźn...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy