Dołącz do czytelników
Brak wyników

Terapia behawioralna , Otwarty dostęp

13 listopada 2020

NR 20 (Listopad 2020)

Co naprawdę oznacza miłość do psa?

34

Coraz więcej ludzi decyduje się na powiększenie rodziny o psiego towarzysza. Chodzą z pupilem do weterynarza, karmią, wyprowadzają go na spacery, budują z nim więź, deklarują miłość. Czy jednak jest to zdrowa relacja, zaspokajająca jego potrzeby emocjonalne i fizyczne?

W ostatnim czasie znacznie wzrosła świadomość ludzi na temat psychiki zwierząt, ich potrzeb emocjonalnych oraz czynników, które tę psychikę kształtują. Wraz z badaniami naukowymi pojawia się „moda” na różnego rodzaju metody szkolenia i wychowania zwierząt. Pojawiają się też określenia, które funkcjonują na co dzień w języku behawiorystów i opiekunów zwierząt, ale nie zawsze są one adekwatne do ich naukowych definicji. Takim częstym przykładem jest powszechne posługiwanie się określeniem „zaburzenia psychiczne” lub „zaburzenia behawioralne”, które przez wiele osób odczytywane jest na równi z chorobą psychiczną. Taka interpretacja nie jest właściwa, ponieważ wiele problemów, z którymi stykają się opiekunowie zwierząt, nie wynika z zaburzeń psychiki tego zwierzęcia, a jest efektem niewłaściwego środowiska, przede wszystkim błędów wychowawczych i niewłaściwego postępowania opiekuna.

POLECAMY

Problemy behawioralne psów to najczęściej zachowania mieszczące się w etogramie gatunku, ale takie, które przeszkadzają i utrudniają nam funkcjonowanie ze zwierzęciem w życiu codziennym. Niestety, bardzo często opiekunowie próbują wyeliminować wyłącznie sam widoczny problem, nie zdając sobie sprawy, że jego źródło leży znacznie głębiej. Tak jakbyśmy chcieli leczyć skutki, a nie przyczynę, która leży u podstaw relacji, a najczęściej ma początki już w wieku szczenięcym.

Pierwsze nauki od matki

Próbując zagłębić się w ten problem, cofnijmy się do wieku szczenięcego zwierzęcia i prześledźmy zachowanie matki w stosunku do potomstwa. Już od piątego tygodnia życia, kiedy u szczeniąt pojawiają się pierwsze zęby, matka zaczyna wywierać coraz większą presję na swoje dzieci. Uczy je sygnałów podporządkowania, jakie są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania w grupie. Szczenięta pod wpływem presji ze strony matki uczą się opanowywania emocji, właściwych relacji z innymi członkami stada, a także podporządkowania matce lub starszym osobnikom w grupie. Dzięki czytelnym zasadom funkcjonowania czują się bezpieczne, budując przy tym pewność siebie. Jeżeli na tym etapie życia dojdzie do zachwiania tych systemów wychowawczych, w przyszłości mogą pojawić się różnego rodzaju problemy emocjonalne. W wyniku zatracenia właściwych relacji w okresie dorastania młodego osobnika powstaje cały wachlarz niepożądanych zachowań. W większości przypadków są to bardzo zbliżone problemy, a różnice polegają w zasadzie na fakcie, który z problemów jest najbardziej uciążliwy dla opiekunów. Duża powtarzalność zespołu problemów świadczy o analogicznej przyczynie ich występowania.

Przejęcie roli przewodnika

Kształtowanie relacji pomiędzy szczenięciem a ludzką rodziną przebiega bardzo podobnie jak kształtowanie relacji w rodzinie psiej. Różnice w tym wypadku dotyczą, oczywiście, metod komunikacji. Jednocześnie w tworzeniu relacji pomiędzy dzieckiem i rodzicami również widoczne są analogiczne elementy. My też w pewien sposób od najmłodszych lat jesteśmy poddawani pewnego rodzaju „presji”, uczymy się zasad kontaktów międzyludzkich, zasad funkcjonowania w poszczególnych grupach – już od tych przedszkolnych, aż po miejsca pracy w życiu dorosłym. Dzięki komunikatom, które wysyła nam otoczenie, wiemy, czy postępujemy dobrze, czy też zrobiliśmy coś niewłaściwego, a może popełniliśmy „gafę”. Dzięki temu czujemy się coraz pewniej w środowisku. Szczenięta, które trafiają do naszych domów, nie są jeszcze tak naprawdę gotowe do opuszczenia stada, w którym się urodziły, nie znają bardzo wielu elementów środowiska, w którym przyjdzie im żyć, nie potrafią jasno komunikować się z otoczeniem, ponieważ dotychczasowe środowisko ich życia było ograniczone do matki i rodzeństwa. Stąd też tak ważne jest, aby opiekun przejął rolę przewodnika, jakim dotychczas była matka. Od czasów, kiedy pies nie jest nam potrzebny do pracy, a stał się domowym pupilem, diametralnie zmieniliśmy zasady postępowania.

Współczesne metody wychowawcze opierają się na budowaniu pozytywnych relacji ze zwierzęciem, unikaniu przemocy i bodźców awersyjnych. Jednak należy pamiętać, że smakołyki, zabawki, a nawet wspólna zabawa nie przyniosą właściwych rezultatów, jeżeli w tym całym wychowaniu brakuje przewodnika, wyznaczającego reguły życia w społeczeństwie. Stąd też lawina nieustannie piętrzących się nowych problemów, które towarzyszą właścicielom psów, a, niestety, coraz częściej również behawiorystom. Problemy z zachowaniem psów są rzadziej spotykane u opiekunów, którzy posiadają psa w celu wykonywania z nim konkretnej pracy lub uprawiania sportu.

Takie psy już u podstaw zaczynają być kształtowane w określonym kierunku przy pomocy nie tylko nagród, ale także właściwie rozumianej presji. Dzięki temu nawiązują właściwą relację z przewodnikiem, mając w nim stabilnego mentora, odpowiedzialnego za podejmowanie codziennych decyzji. Takie zwierzęta potrafią jasno komunikować swoje potrzeby, mają niższy poziom stresu i są stabilne emocjonalnie, co w konsekwencji przyczynia się do właściwych interakcji opiekun – pies.

Po co nam pies towarzyszący?

Nie oznacza to, że pies, którego jedynym zadaniem jest być członkiem rodziny ludzkiej, musi być skazany na problemy behawioralne i terapie oparte głównie na farmakologii, wykorzystujące leki psychotropowe. Należy zadać sobie pytanie: czym (albo kim) właściwie jest pies towarzyszący? Nazwa wskazuje na to, że jest to pies, który jest towarzyszem naszego życia. Jednak analizując wszystkie leczone i poddawane terapiom zwierzęta, dochodzimy do wniosku, że jednak w wielu przypadkach tak nie jest. Niejednokrotnie można się zastanawiać, w jakim celu ludzie nabywają psy, skoro najważniejsze elementy życia z tym gatunkiem – a więc wspólna praca, zabawy, spacery, treningi – są dla ludzi odrębnym, trudnym do spełnienia obowiązkiem, z którego próbują się jak najszybciej uwolnić. Wraz z narastającymi problemami wychowawczymi spacer staje się krótki, ogranicza się do załatwienia potrzeb fizjologicznych zwierzęcia i jak najszybszego powrotu do własnego ludzkiego życia, w którym coraz mniej miejsca na wspólne chwile. A przecież czas przebywania ze zwierzęciem musi być naszym wspólnym czasem i musi się ze sobą przeplatać – wtedy można powiedzieć, że jesteśmy towarzyszami życia. Nieważne zatem, jaki zawód wykonuje człowiek, pies poza pracą powinien, a nawet musi towarzyszyć nam wszędzie. Lubimy spacerować, lubimy odwiedzać znajomych, lubimy dobre jedzenie, lubimy biegać, pływać, łapać motyle, malować, czytać książki w parku… –  „przystosujmy” do swoich zajęć swojego przyjaciela, aby mógł nam ciągle towarzyszyć. Takim postępowaniem stwarzamy pozory pracy swojemu psu, dzięki temu czuje się potrzebny, rozwija w ten sposób umysł i uczy się dostosowywać do środowiska, w jakim żyje jego opiekun. 

„Presja współpracy”

Podstawą właściwych relacji jest „presja współpracy”, niezbędna do właściwego funkcjonowania w określonym środowisku. Nieprzystosowanie społeczne skazuje nasze psy na coraz większe wykluczenie, a tym samym szereg problemów behawioralnych, z którymi w konsekwencji musi borykać się nie tylko opiekun, ale też pies. W jaki sposób stosujemy to magiczne i może dla niektórych źle brzmiące słowo „presja”? Nie powinno ono jednak kojarzyć się z niczym negatywnym, ponieważ podstawą presji w tym przypadku jest spokój, opanowanie i zrównoważenie emocjonalne człowieka, 
co dla psów jest niezwykle ważnym elementem interakcji z nim.

Od samego początku wspólnego życia – przebywania pod jednym dachem podczas naszych codziennych czynności, a także podczas zabawy z psem ćwiczmy zatrzymania, wyciszenie emocji, podporządkowanie w coraz dłuższych zadaniach, wypracowanych cierpliwością i opanowaniem. 

Wzmacniamy pozytywnie dopiero zakończenie wykonywanego zadania. Ukierunkowywanie psa nagrodą na zadania, które powinny przystosowywać go do życia codziennego, skutkuje tym, że pies, słysząc polecenie, a nie widząc spodziewanej nagrody, reaguje całym repertuarem zachowań rozładowujących napięcie, przekierowując się na inne czynności, co świadczy o narastających negatywnych emocjach i stresie. Przykładem może być ziewanie, odwracanie głowy, wąchanie otoczenia czy nawet „rozmerdanie” podczas zwykłej komendy „siad”, wydanej bez nagrody. Takie zachowanie świadczy o nieprzystosowaniu do życia i funkcjonowania w określonym środowisku, o braku czytelnych relacji na poziomie opiekun – pies. Czy oczekując od dziecka posłuszeństwa, nagradzamy je, kiedy nas posłucha, czy mówimy, że dostanie nagrodę, jeśli nas posłucha? Drobna różnica, a jednak jakże istotna w kształtowaniu procesu wychowania młodego człowieka. Zastosowanie drugiej wersji (jeśli) skutkuje tym, że wychowujemy dziecko, które będzie słuchać rodziców tylko wówczas, kiedy jest to dla niego opłacalne.

Próba wymuszenia czegokolwiek bez nagrody będzie skutkowała frustracją dziecka, a nawet wybuchami złości. Dokładnie taki sam schemat w procesie wychowawczym występuje u psów. W tym miejscu pojawia się problem ostatnich lat, a mianowicie – smaczki.

Problem smaczków

Teoria nieustannej potrzeby nagradzania wyrządziła wiele szkód w procesie wychowawczym psów. Podawanie w każdej sytuacji smaczków jako nagrody nie buduje relacji z opiekunem. To wspólne cele i satysfakcja z osiągnięcia celu tworzą więzi, a nagroda w formie smaczka może być tylko dodatkiem. W pewnej mierze mogą być one stosowane do nauki określonych zachowań czy w zabawie ułatwiającej ukierunkowanie na naukę nowej czynności, jednak po osiągnięciu wstępnego celu powinny być „zastępowane”. Pamiętajmy, że motywacją do wykonania zadania nie może być smakołyk. Najsilniejszą motywacją są instynkty, którymi pies kieruje się na co dzień, i wystarczy je zauważać. Zasada ta jest zgodna z teorią Premecka, która mówi o wykorzystywaniu jako nagród czynności, które zwierzę w danej chwili chce wykonać instynktownie. Ciągłe nakłanianie psa do określonych czynności przy pomocy smaczków jako nagrody może burzyć relację pomiędzy człowiekiem i psem. Podstawą prawidłowych relacji jest bycie przewodnikiem dla psa. Dlaczego jest to tak ważne?

Czy wiesz, że..

Szczenięta, które trafiają do naszych domów, nie są jeszcze tak naprawdę gotowe do opuszczenia stada, w którym się urodziły, nie znają bardzo wielu elementów środowiska, w którym przyjdzie im żyć,  nie potrafią jasno komunikować się  z otoczeniem. Stąd też tak ważne jest, aby opiekun przejął rolę  przewodnika, jakim dotychczas  była matka.

Żyjemy w nieustannie zmieniającym się, skomplikowanym świecie. Sami mamy problemy w dostosowaniu się do otaczającej rzeczywistości i nadążeniu za zmieniającym się otoczeniem. W takim też świecie, obok nas, żyją nasze psy. Socjalizacja psa trwa tak naprawdę całe życie. Ciągle napotyka nowe rzeczy, nowe sytuacje. Jedynie posiadanie stabilnego przewodnika daje zwierzęciu poczucie bezpieczeństwa. Nie możemy w tym przypadku nic „kupować” smaczkami od naszego psa ani tworzyć z nim partnerskiej relacji, opartej na współodpowiedzialności za świat. Niestety, często przez źle pojętą miłość do zwierzęcia każemy psu decydować za nas. Dzieje się tak, kiedy opiekunowie nie stawiają jasnych granic, nie wysyłają czytelnych komunikatów, a swoją miłość do zwierzęcia przekazują poprzez najdroższą karmę, zabawki, spanie w łóżku i nieustanne przytulanie. Nie oznacza to oczywiście, że wymienione elementy są czymś niewłaściwym! Nie – są bardzo dobrym objawem: pod warunkiem że opiekun potrafi również być konsekwentny, swoim opanowaniem umie wyciszać zwierzę i wspólnie spędzany czas jest też wspólną pracą. Problemem psów jest właśnie brak zrozumienia skomplikowanego, współczesnego środowiska, w jakim żyją, dodatkowo w połączeniu z brakiem przewodnika, który – zamiast czytelnie wyznaczać kierunki – nieustannie stara się zabiegać o względy swojego podopiecznego. Taka forma budowania rangi przewodnika, nauczyciela nie występuje nawet w relacjach międzyludzkich, nic więc dziwnego, że problemy behawioralne psów piętrzą się coraz bardziej.

Przekłamanie rzeczywistości

Dlaczego więc budowanie więzi na tak źle pojmowanym nagradzaniu jest współcześnie bardzo powszechne? Jest to, niestety, najprostsza forma nawiązania kontaktu, niewymagająca głębszej wiedzy na temat behawioru psów i systemów nauki. Jednocześnie wiele podręczników i poradników serwuje informacje, gdzie każdy problem jest „zakarmiany” smaczkami. Takie postępowanie jest źle rozumianym wychowaniem metodami pozytywnymi, które w rzeczywistości i niewiele mają wspólnego z ciągłym nagradzaniem pokarmem. Zachowania niepożądane są bardzo często wzmacniane przez złe zastosowanie nagród, nie tylko wśród nieświadomych posiadaczy psów, ale też przez pseudobehawiorystów, opierających swoje działanie na modnym współcześnie słowie „pozytywne”. Tworząc obraz gatunku, jakim są psy, nie możemy ograniczać się do obrazu „uśmiechniętego i wesołego pupilka” z reklamy. Przekłamanie rzeczywistości nie jest wiedzą, a ideologi...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy