Dołącz do czytelników
Brak wyników

Terapia behawioralna , Otwarty dostęp

21 września 2021

NR 25 (Wrzesień 2021)

Terapia behawioralna psów w warunkach schroniskowych

0 50

Prowadzenie terapii w warunkach schroniskowych, a więc z zasady ubogich w stymulujące bodźce, jest zagadnieniem budzącym wiele kontrowersji. Wbrew jednak obiegowej opinii, że taka praca nie przynosi zamierzonych rezultatów, okazuje się, że można w niej osiągnąć sukcesy i pomóc wycofanym psom.

Niejednokrotnie można spotkać się z opinią, że tego typu praca nie ma sensu i jest z góry skazana na niepowodzenie. Argumentem jest fakt, że warunki, jakie zapewnia schronisko, są na tyle ubogie w stymulujące bodźce – takie jak możliwość węszenia, eksploracji, ruchu, zabawy z innymi psami, kontaktu z człowiekiem i nawiązania z nim więzi – że nie daje możliwości powodzenia terapii. Z doświadczenia autorki artykułu wynika jednak, że praca w schronisku przynosi spodziewane efekty, jednak wymagają one o wiele więcej czasu i cierpliwości. Deficyty kontaktu z człowiekiem i innych nagród u psów schroniskowych powodują, że psy mają bardzo dużą motywację, aby przezwyciężyć swoje lęki. 
Zdecydowana większość przypadków zaburzeń behawioralnych w schronisku ma podłoże lękowe. Oczywiście, zachowania psów mogą diametralnie się różnić. Jeden nie będzie opuszczał swojej budy, inny z kolei na jakąkolwiek próbę kontaktu będzie rzucał się na kraty boksu, warczał, kąsał i gryzł przy najbliższej sposobności. Wszystko zależy od strategii przetrwania, jaką wybierze pies w odpowiedzi na wyczuwane przez niego niebezpieczeństwo.
 

POLECAMY

Czy wiesz, że...

Pierwszym krokiem do terapii zwierząt wycofanych (zupełnie niezamierzonym) jest codzienna praca opiekunów zwierząt, związana z czyszczeniem boksów i karmieniem. Psy uczą się, że człowiek wchodzi, krząta się odrobinę i wychodzi, zostawiając jedzenie.


Odwrażliwianie – mechanizm działania

Pierwszym krokiem do terapii zwierząt wycofanych (zupełnie niezamierzonym) jest codzienna praca opiekunów zwierząt, związana z czyszczeniem boksów i karmieniem. Psy uczą się, że człowiek wchodzi, krząta się odrobinę i wychodzi, zostawiając jedzenie. Psy doświadczają wówczas wzmacniającego działania ulgi. Człowiek nagle zbliżył się, nastąpił wzrost niepokoju, jednak po pewnym czasie wyszedł, nawet nie domagając się kontaktu. Pies mógł odetchnąć z ulgą, przetrwał.
Mechanizm ten świetnie ilustruje zasłyszana historia Batona – młodego mieszańca, który uciekł swoim właścicielom. Pomimo usilnych prób jego odnalezienia i długo podejmowanych wysiłków nie odnalazł się. Minęło kilka lat, gdy właściciele ponownie wpadli na jego trop. Okazało się, że wszystkie te lata spędził na łańcuchu przy budzie. Historia skończyła się z happy endem, ponieważ zaginiony pies po latach wrócił do domu. Jest ona jednak tym bardziej niezwykła, że pies wrócił zupełnie odmieniony – i to na lepsze! Wcześniej zdarzały mu się zachowania agresywne względem ludzi. Na widok każdej nowej osoby – albo tej, której się nie spodziewał – warczał, zdarzało się nawet, że kąsał. Po powrocie był bardzo uległy i wszystkich witał z merdającym ogonem. Prześledźmy dokładnie, co mogło się wydarzyć i jakie uzasadnienie może mieć ta nagła odmiana. Wiemy, że pies nie pozwalał się dotknąć obcym ludziom, dlatego możemy przypuszczać, że na łańcuch musiał zostać zapięty siłą lub podstępem. Spowodowało to pewnie, że jego reakcja na ludzi była jeszcze gwałtowniejsza. Warczał i rzucał się w kierunku zbliżającego się człowieka, próbując go odstraszyć. Pewnie udawało mu się to. Tego typu zachowanie spowodowało, że człowiek, który dokarmiał Batona znajdującego się na łańcuchu, nie zbliżał się na krytyczną odległość. Możliwe nawet, że jedzenie rzucał z daleka lub podsuwał miskę za pomocą jakiegoś przedmiotu. Pies szybko nauczył się sekwencji zachowania. Pojawia się człowiek (następuje wzrost niepokoju i frustracji), pozostaje w bezpiecznej odległości i odchodzi, zostawiając jedzenie (pies doświadcza ulgi). Po pewnym czasie pies przestał odczuwać niepokój na widok zbliżającego się człowieka, a zatem zachowanie agresywne, które prezentował, przestało mieć swoje uzasadnienie i uległo wygaszeniu. 

Ulga jako wzmocnienie zachowania 

Metoda wykorzystująca opisany mechanizm jest bardzo skuteczną strategią pracy ze zwierzętami lękowymi w warunkach schroniskowych, bez względu na zachowanie, jakie prezentują (agresja, wycofanie). Pracując z psem lękowym, po pierwsze, należy doprowadzić do tego, aby poczuł się on bezpiecznie. Poczucie bezpieczeństwa u psa można wypracować, manipulując dystansem od źródła zagrożenia (bodźca, który pies uważa za zagrażający) tak, aby na każdym etapie pracy pies mógł doświadczać ulgi. Po drugie, niezwykle ważna jest trafna identyfikacja problemu. Jest to zadanie należące do kompetencji behawiorysty działającego w schronisku. Idealnie, jeżeli ma on do dyspozycji wystarczająco dużo wolontariuszy, aby mogli realizować z psami przygotowane schematy postępowania. Najlepiej, jeżeli każdy z nich ma pod opieką 2–3 psy, z którymi pracuje w stałym kontakcie z behawiorystą. Taki rodzaj współpracy daje bardzo pozytywne efekty. 
Dla przykładu prześledźmy dwa przypadki psów. Świetnie obrazują one, jak może wyglądać terapia behawioralna w schronisku i z jakimi problemami psów można się w nim zetknąć. 

Przypadek 1
Laki to około czterdziestokilogramowy mieszaniec labradora. Wrócił do schroniska po nieudanej adopcji. Właścicielom urodziło się dziecko i, jak sami przyznali, nie poradzili sobie z problemami, jakie prezentował pies. Laki jest psem niezwykle żywiołowym i reaktywnym. Bardzo szybko się pobudzał i nie potrafił zapanować nad emocjami. Objawiało się to skakaniem na ludzi, próbą naskakiwania na inne psy i ciągnięciem na smyczy z niepohamowaną siłą. Niestety, bardzo skutecznie zniechęcał tym wszystkich zainteresowanych adopcją ludzi. Ponadto niewielu wolontariuszy zgłaszało chęć wychodzenia z nim na spacer. Laki nie miał możliwości swobodnego wychodzenia z boksu, co powodowało pogorszenie zachowania. Po obserwacji mającej na celu wystawienie opinii behawioralnej psa okazało się, że problemy Lakiego w dużej mierze wynikały z lęku przed innymi psami. Ciągnięcie na smyczy zdecydowanie zwiększało się, gdy dystans z innymi psami był zbyt mały i powodował w psie poczucie zagrożenia. Laki podejmował wówczas próbę naskakiwania na psa w celu odstraszenia go i zwiększenia dystansu, zupełnie nie przejmując się człowiekiem będącym po drugiej stronie smyczy. Żywiołowość Lakiego była dodatkowo potęgowana przez frustrację z powodu niezaspokojonych potrzeb: eksploracji, węszenia, współpracy z człowiekiem, poznawania innych psów. Praca z Lakim polegała na ścisłej współpracy wolontariuszki, która podjęła się pracy z nim, behawiorysty i trenera. Obejmowała skupienie uwagi na przewodniku, naukę chodzenia na luźnej smyczy i naukę podstawowych komen...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy