Dołącz do czytelników
Brak wyników

Terapia behawioralna , Otwarty dostęp

13 listopada 2020

NR 20 (Listopad 2020)

Rasa a charakter – jak wybrać kota dla siebie?

26

Wiele osób, marząc o kocim przyjacielu, ma w głowie pewne gotowe wyobrażenie. Niestety, praktyka pokazuje, że ta wizja nie zawsze jest zgodna z rzeczywistością, a zachowanie poszczególnych zwierząt potrafi być dla ludzi zaskoczeniem. Kiedy zatem wybieramy kota dla siebie, warto pamiętać o kilku istotnych kwestiach. 

Choć proces domestykacji kotów trwa bez mała od 8 tysięcy lat (a niektóre badania wskazują, że może i dłużej) i choć w tym czasie koty nauczyły się żyć w bliskości człowieka, dostosowując się do zmieniającego się świata, nie oznacza to, że zatraciły swoje naturalne pierwotne instynkty i zachowania. Z doświadczenia wiem, że dla wielu osób zaskoczeniem jest, że kot urodzony w hodowli czy też od maleńkości wychowywany w towarzystwie człowieka nadal wykazuje zachowania łowieckie. Cóż – kot pozostał małym drapieżnikiem, a lata spędzone w naszych domach tego nie zmieniły. Dlatego też, decydując się na kota, musimy pamiętać o tym, że stajemy się odpowiedzialni za realizację jego naturalnych potrzeb.

POLECAMY

Kot to eksplorator i odkrywca, a do tego skuteczny łowca – nie można zatem oczekiwać od niego, że będzie jedynie grzeczną „przytulanką”, spędzającą całe dnie na kanapie. Nawet koty selekcjonowane w ramach hodowli na takie „pluszowe misie” potrafią bardzo sprawnie upolować muchę czy dopaść jaszczurkę podczas spaceru (nawet gdy są w szelkach i na smyczy!). W kociej naturze leży wspinanie się, drapanie różnego rodzaju powierzchni, oznaczanie zapachem otoczenia (najczęściej przy użyciu feromonów produkowanych przez gruczoły na policzkach oraz między opuszkami łap, ale w trudnych przypadkach może też pojawić się wykorzystywanie do tego celu odchodów) czy też patrolowanie dostępnego terytorium. I większość kotów, w mniejszym lub większym stopniu, prezentuje takie zachowania.

Do normalnych reakcji zaliczamy też:

  • nocną aktywność – szczególnie u zwierząt młodych,
  • polowanie na ruchome obiekty – kot doskonale reaguje na ruch, co może wyzwalać w nim reakcję pogoni,
  • obgryzanie domowych roślin – w naturze w ten sposób zwierzak dostarcza sobie włókna pokarmowego, dzięki któremu oczyszcza przewód pokarmowy ze złogów futra,
  • niechęć do spożywania jednego rodzaju pożywienia przez dłuższy czas – kot to zwierzę neofilne, czyli nastawione na dużą różnorodność w diecie, która w tym przypadku może obejmować nawet 70 różnych gatunków ofiar.

Oczywiście, każde z tych zachowań, jeśli zaczyna występować w bardzo dużym nasileniu, może być informacją o jakimś problemie (czym innym jest choćby marudzenie nad miską z powodu zbyt monotonnej diety, a czym innym utrata łaknienia wywołana złym samopoczuciem i czynnikiem chorobowym), dlatego zawsze należy odnosić każdą reakcję do pewnej ogólnej normy i na tej podstawie określać, czy intensywność od niej odbiega, czy nie. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że kot, czy to rasowy, czy „dachowy”, kotem jest, był i będzie. Jeśli zatem nie chcę, by mój zwierzak spacerował po stole, od czasu do czasu zrzucił coś dla zabawy na ziemię lub przetestował pazurkami nowe obicie kanapy – nie sprowadzam sobie do domu kota, tylko towarzysza innego gatunku. To na wstępie rozwiązuje wiele problemów.

Kot „na zamówienie”?

Niestety, wiele osób decydujących się czy to na kupno, czy na adopcję zwierzaka ma już w głowie listę cech, które ich przyszły pupil powinien reprezentować. Kot ma być więc kontaktowy, ale nie nachalny, przyjacielski, ale bez przesady, ma się komunikować, ale nie za głośno i niezbyt intensywnie, ma być towarzyszący, ale z umiarem, no i, oczywiście, do tego najlepiej, żeby był zdrowy. Tak to jednak nie działa.

Nawet jeśli wybieramy kota z hodowli, przedstawiciela danej rasy, którego rodzice prezentują określone cechy charakteru, nie ma 100-procentowej pewności, że ich potomstwo będzie kalką dorosłych osobników. Jeden kot urodzi się jako odważny, drugi jako bardziej wycofany, jeden będzie miał większe upodobania do kontaktów społecznych, a drugi będzie wolał trzymać dystans, jeden będzie gadatliwy, podczas gdy drugi nie będzie chętnie wydawał dźwięków. Czy to znaczy, że któreś z tych zwierząt będzie gorsze? Nie! One będą inne. Bo nawet planowana hodowla, prowadzona według przyjętego planu, to nie produkcja seryjna, z której otrzymuje się zwierzaki o zamówionych cechach.

Podobnie jest z kocim zdrowiem. Nawet ze skrzyżowania najzdrowszych rodziców na świecie może czasami urodzić się kociak, czy też cały miot, obarczony jakimś problemem. U innych kotów kłopoty mogą wyjść dopiero po czasie. A jeśli po miesiącach czy latach okaże się, że kot ma np. tendencje do zapaleń pęcherza, choruje na cukrzycę, ma problemy z trzustką czy jelitami albo policystyczne nerki, to co – należy go oddać? Wymienić na lepszy egzemplarz? Przecież z takimi kwestiami trzeba się liczyć – nie tylko u kotów schroniskowych o nieznanej przeszłości i pochodzeniu, ale także u zwierząt rasowych. Sama poznałam w swojej praktyce kocura, u którego, w wyniku wad rozwojowych na etapie ciąży, nie wykształciła się część mózgu. Na szczęście, udało mu się „nadrobić” ten fakt (co, swoją drogą, jest niesamowite!) i w momencie, gdy go obserwowałam, był to już sprawnie funkcjonujący i radosny zwierzak. Nie zmienia to jednak faktu, że takie sytuacje się zdarzają i, decydując się na kota, musimy z nimi się liczyć.

Oczywiście, warto zawsze sprawdzać hodowle pod kątem zdrowia zwierząt, prosić o badania genetyczne (szczególnie u tych ras, u których jest wskazanie do ich prowadzenia) i przestrzegać wszelkich procedur. Jednak nawet przy dopilnowaniu tych elementów może się zdarzyć, że nie zabezpieczymy przed wszystkimi ewentualnościami ani siebie, ani zwierzaka. Wtedy pozostaje jedynie podnieść rękawicę rzuconą przez los i walczyć o zdrowie i komfort wspólnego życia.

Czy rasa definiuje charakter?

Odpowiedź na to pytanie jest złożona i, w mojej ocenie, powinna brzmieć: „Nie, ale pomaga go określić”. W hodowli kotów mamy coś takiego jak „standard rasy”, czyli opis cech zewnętrznych danej rasy kotów, według których są one oceniane przez sędziów podczas wystaw. Standardy ras zostały opracowane przez Międzynarodową Federację Felinologiczną i zawierają dokładny opis poszczególnych części kotów: zarówno ich kształt, jak i dopuszczalne umaszczenie, oznaczone odpowiednim kodem.

Jednak hodowla to nie tylko wygląd, ale także cechy charakteru – i o te cechy hodowcy także powinni dbać. Cały kłopot polega jednak na tym, że bardzo rzadko da się prowadzić selekcję hodowlaną, która uwzględnia jednocześnie i wygląd (budowę, umaszczenie), i charakter. Zazwyczaj trzeba wybierać. Należy więc pamiętać, by dążąc za jednym, nie zaprzepaścić drugiego. Co bowiem komu po przepięknych morfologicznie kociakach, gdy cały miot jest lękliwy i nie poddaje się procesom socjalizacyjnym? Dlatego właśnie mądry hodowca zachowuje równowagę pomiędzy oboma czynnikami.

Kiedy otworzy się encyklopedię kocich ras, przy każdym opisie znajdziemy punkt zatytułowany „Usposobienie” bądź „Charakter”. Warto poświęcić mu nieco więcej uwagi, ponieważ możemy tam znaleźć pewne wskazówki dotyczące kocich zachowań, z którymi, jako opiekunowie, możemy mieć do czynienia w przyszłości. Trzeba też liczyć się z tym, że pewne kocie reakcje mogą tam być przedstawione w sposób, nazwijmy to, dyplomatyczny i nieco złagodzony. Pierwszy z brzegu przykład to kot syjamski. Możemy o nim przeczytać: „Koty syjamskie mają silną osobowość, są bardzo inteligentne i żywe, ale wymagają uwagi właściciela. Są przy tym bardzo rozmowne, a ich głos jest donośny. Używają go do komunikowania się, także z ludźmi. Wydawane przez nie dźwięki można porównać do krzyków dziecka. Syjamy bardzo lubią przebywać z ludźmi i mają wielką potrzebę towarzystwa, są kontaktowe i dominujące. Nie lubią być ignorowane i zawsze muszą być w centrum uwagi. (…) Właściciel nigdy nie będzie się nudził w ich towarzystwie”.

Opis wskazuje więc na aktywnego, gadatliwego i towarzyskiego zwierzaka. A co pokazuje praktyka? Otóż ogromna grupa opiekunów kotów syjamskich bardzo szybko ma serdecznie dość kociego skrzeczenia, miauczenia i marudzenia, przez co zaczyna szukać pomocy behawiorysty, by tylko ich koty przestały do nich gadać, zaczepiać ich i włazić im na głowę (dosłownie!). Tymczasem to, na co uskarżają się ludzie, to… cechy kota syjamskiego!

Praca behawioralna nie służy natomiast przebudowywaniu zachowań uciążliwych, lecz jest korektą zachowań będących zaburzeniami. A gadatliwość i kontaktowość u syjama zaburzeniem nie jest. Niezależnie od tego, jak bardzo niektórzy chcieliby to zmienić…

Czytając o rasach, dobrze też jest spojrzeć na ich historię, bowiem tu także możemy trafić na pewne podpowiedzi. Dobrym przykładem jest kot bengalski, który został sztucznie wyhodowany poprzez skrzyżowanie kota domowego i dzikiego kota bengalskiego Prionailurus bengalensis, a zdarzenie to miało miejsce raptem w 1963 roku. Jako uznana rasa kot bengalski funkcjonuje natomiast zaledwie od roku 1986! Jest to więc, w kategoriach hodowlanych, czas niezwykle krótki, który nie pozwolił jeszcze w pełni na wzmocnienie pewnych cech w zachowaniu czy też na wyciszenie innych – jak miało to miejsce np. u kotów burmskich, które wywodzą swoje korzenie z dawnych buddyjskich świątyń (choć współczesna historia tej rasy na Zachodzie jest zdecydowanie krótsza).

W opisie usposobienia bengala możemy przeczytać: „Koty bengalskie są niezwykle towarzyskie. Zarówno kocięta, jak i koty dorosłe są bardzo żywe i pełne temperamentu. Ich pomysłowość i ogromna chęć do zabawy sprawiają, że są doskonałymi kompanami dla dzieci. Dobrze czują się także w towarzystwie innych zwierząt. (…) Dzięki swojej energii i aktywności, ujawniającej się w każdym wieku, wnoszą wiele radości i urozmaicają dzień każdej rodzinie. Pomimo dzikiej natury i egzotycznego wizerunku, doskonale czują się jako koty typowo domowe, tzn. przebywające cały czas w domu”.

Ten opis zdecydowanie jest trafiony, pomija jednak, jak dla mnie, pewne istotne kwestie. Koty bengalskie są stosunkowo duże – ich standard rasy przyjmuje widełki od 3 do nawet 8 kg masy ciała. Są przy tym silne, zwinne i żywiołowe. A do tego chętnie używają zębów. Nie żeby gryźć! Nie chodzi tutaj o zachowania agresywne, tylko o pewną żywiołowość w kontakcie. Niestety, wielu moich klientów, którzy zakupili koty bengalskie bez tej świadomości, posądza je o agresję skierowaną na człowieka, choć wcale tak nie jest.

Poza tym bengal to, owszem, kot domowy, ale potrzebujący przestrzeni i miejsca do realizacji swoich dzikich potrzeb. W kawalerce czy małym mieszkaniu taki zwierzak dosłownie się dusi i obija o ściany, a nie każdy ma możliwość zabudowania mieszkania kocimi półkami i drabinkami (zresztą bywa, że i to nie pomaga, bo kotu zwyczajnie brak miejsca, aby się rozpędzić). Natomiast brak możliwości rozładowania energii w przestrzeni faktycznie może prowadzić do wzrostu frustracji i nasilenia zachowań łowieckich względem człowieka lub innych zwierząt. Dlatego bengal to dla mnie kot o specyficznych potrzebach, o których trzeba pamiętać, gdy rozważamy jego zakup.

Rozbieżności pomiędzy opisem a rzeczywistością mogą działać także w drugą stronę,...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy