Dołącz do czytelników
Brak wyników

Moim zdaniem

20 maja 2019

NR 11 (Maj 2019)

Psi kompas

Podczas podróży na brzeg Pustyni Negew w południowym Izraelu spoglądałem nie tylko na ptaki, ale też na… psy. Konkretnie zainteresowało mnie to, w jaki sposób oddają kał i mocz. Nawet psia kupa może bowiem skłaniać do refleksji nad zmysłem magnetycznym zwierząt.

Zwykle nie obserwuję psów, chyba że chodzi o wałęsające się niebezpiecznie po polu stado. Wtedy bardzo się denerwuję. Tym razem jednak patrzyłem z zainteresowaniem na podstawy psiej fizjologii, a dokładniej na to, w jaki sposób defekują w miejskim parku nadmorskiego kurortu Ejlat. Nie, to nie żadne dziwne naukowe zboczenie, to po prostu próba zrozumienia świata.

Kupy na linii północ – południe

Mój znajomy, bardzo znany i szanowany izraelski naukowiec, prof. Reuven Yosef, pokazał mi wyniki badań, które przeprowadzał z młodzieżą właśnie w izraelskich parkach. Psie kupy układają się jak po sznurku na linii północ – południe. Niestety, zwyczaj sprzątania po swoich pupilach pozostaje tam rzadkością i można znaleźć odchody, takie nieco zasuszone, nawet sprzed kilku tygodni. Dla estety to widok fatalny, ale badania naukowe rządzą się swoimi prawami. Nawet psia kupa skłania do refleksji, i to niekoniecznie nad dietą pupila, psychologią właściciela czy poszanowaniem dobra wspólnego, ale nad znacznie poważniejszym zagadnieniem czysto naukowym – a mianowicie zmysłem magnetycznym zwierząt.

Przypomniała mi się dyskusja sprzed kilku lat: jak to się dzieje, że pasące się krowy ustawiają się najczęściej wzdłuż linii północ – południe? A psy – jak wynika z badań ponad 2 tys. takich zdarzeń, przeprowadzonych przez jedną z ekip badawczych, w których obserwowano czworonogi 37 ras – załatwiają potrzeby fizjologiczne w taki sposób, jakby w głowach (a może ogonie?) miały najprawdziwszy magnetyczny kompas. Troszkę podśmiechiwano się z wyników takich badań. Nawet żartobliwie nagrodzono je Ig Noblem (są to nagrody za badania, które najpierw wywołują śmiech, a potem zmuszają do myślenia). Ta nagroda skłania jednak do refleksji. I tym razem tak się stało, a badania szóstego zmysłu, jak często nazywa się zmysł magnetyczny zwierząt, ostatnimi laty nabrały rozmachu. Media donoszą o coraz nowszych grupach systematycznych wykorzystujących zmysł magnetyczny. Znajdziemy tam owady, olbrzymie morskie ssaki, ale też małe lądowe myszy, żółwie poszukujące swoich lęgowisk, ryby pragnące powrócić do miejsca narodzin, ptaki kształtujące według układu pola magnetycznego trasy swych wędrówek, a nawet kleszcze próbujące ustawić się tak sprytnie, by trafić na (może to przykład nieco naciągany, ale pasujący do układanki) właśnie załatwiającego swoje potrzeby fizjologiczne psa czy lisa.

Zmysł magnetyczny a psie wędrówki

My, ludzie, też mamy kompasy. Ten wewnętrzy zmysł magnetyczny został mocno upośledzony w toku ewolucji, choć Polinezyjczycy stale doskonale radzą sobie na otwartym morzu – i to w bezgwiezdne noce. Ponoć wyczuwają układ stron świata. Natomiast pozostałym z pomocą przychodzi technologia. Ludzie wymyślili kompasy, choć dzisiaj raczej korzystają z urządzeń GPS, by ułatwić sobie podróżowanie. Może i zatem kiedyś ta funkcja stanowiła podstawę psich wędrówek. Rozwiązałoby to wiele problemów, które pamiętam z lektur dzieciństwa. Wystarczy przypomnieć sobie dziecięce, i nie tylko, wyciskacze łez: Lassie, wróć! czy O psie, który jeździł koleją. Pewnie to atrakcyjne spekulacje, jednak wróćmy do twardych naukowych danych i próby przedyskutowania uzyskanych przez naukowców rezultatów. Dane, owszem, są twarde, psie...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy