Dołącz do czytelników
Brak wyników

Opieka i pielęgnacja

18 września 2019

NR 13 (Wrzesień 2019)

Pożegnanie i żałoba po zwierzęciu - to naturalne i potrzebne

0 28

Z odejściem zwierzęcia, które jest członkiem rodziny, zwykle wiążą się silne emocje – zwłaszcza jeśli to opiekun musi podjąć decyzję o eutanazji. W Polsce rynek usług pogrzebowych dla zwierząt nie jest jeszcze tak rozwinięty jak w krajach zachodnich, ale krematoria i cmentarze zwierzęce upowszechniają się. Specjaliści podkreślają, że przeżywanie żałoby po zwierzęciu powinno być postrzegane jako naturalna potrzeba człowieka, a pogrzeb psa lub kota nie musi być praktyką religijną.

Pierwszy cmentarz zwierzęcy powstał w Polsce dopiero w 1991 r., czyli po ponad 100 latach od stworzenia podobnych nekropolii pod Nowym Jorkiem, Londynem i Paryżem. Samo zjawisko ceremonialnego pochówku zwierząt jest bardzo stare i było praktykowane już w czasach neolitycznych. Archeolodzy odkryli, że ludy zbieracko-łowieckie regularnie grzebały swoje psy już 8000 lat temu. W tej perspektywie czasowej nawet cmentarz pod Londynem, który uruchomiono najwcześniej i datowany jest na 1881 r., powstał stosunkowo późno. Natomiast w Polsce rynek usług pogrzebowych dla zwierząt jest wciąż w fazie początkowego rozwoju – obecnie funkcjonuje zaledwie kilkanaście cmentarzy zwierzęcych, zwykle w pobliżu dużych miast, a najstarszy gromadzi ok. 15 tys. pochówków. Jednak traktowanie zwierząt towarzyszących jak członków rodziny stanowi dobry grunt pod upowszechnianie się kremacji i pochówku zwierząt w Polsce.

Eutanazja jako akt miłosierdzia

– Więź, która łączy psa i człowieka – a także niektóre inne gatunki zwierząt, np. koty – jest wielowymiarowa i trwa tak długo, że potrzeba ceremonialnego, odświętnego pożegnania kogoś, z kim spędziło się kilka lat życia, wydaje się bardzo naturalna – mówi dr Michał Piotr Pręgowski, socjolog z Politechniki Warszawskiej. – Jeżeli zwierzę jest członkiem rodziny, to odejście takiego zwierzęcia powinno być czymś ważnym, wyjątkowym, a pożegnanie czymś odświętnym – tłumaczy.
Zakończenie życia zwierzęcia w pewnych sytuacjach jest prawnie dozwolone i – zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt – właściwą osobą do przeprowadzenia eutanazji zwierząt towarzyszących jest lekarz weterynarii. Argumentem uzasadniającym eutanazję jest skrócenie cierpienia zwierzęcia, jednak zdarzają się sytuacje, w których człowiek – opiekun chorego psa lub kota – nie jest gotowy na podjęcie takiej decyzji.
– Uśpienie zwierzęcia na pewno jest trudnym przeżyciem i myślę, że wiele osób rozumie, że jest to akt miłosierdzia wobec zwierzęcia – dodaje dr Michał Piotr Pręgowski. – Jednak na pewno istnieje problem tzw. uporczywego leczenia, z którym spotykają się lekarze weterynarii. Polega on na tym, że część osób nie zgadza się na eutanazję pupila i chce utrzymywać go przy życiu za wszelką cenę.
Uporczywe leczenie to terapia, w której nie ma już szans na poprawę. Nie może uratować życia, nie może polepszyć stanu zdrowia, a jedynie spowalnia nieuchronny proces odchodzenia, który jest już zaawansowany. Uporczywe leczenie, z którym stykają się lekarze weterynarii, to trudna sytuacja – zwierzę jest już gotowe na odejście, ale człowiek nie jest w stanie pogodzić się z tym i próbuje ratować swojego pupila. Niestety, niegotowość opiekuna może przysporzyć cierpień zwierzęciu.
– Nie każdego stać emocjonalnie na to, aby rozstać się ze zwierzęciem, kiedy ono samo jest na to gotowe. Taka niegotowość – a bywa, że po prostu niedojrzałość – może być ciężarem dla lekarzy weterynarii, którzy również muszą sobie emocjonalnie radzić z odchodzeniem czworonożnych pacjentów – zaznacza socjolog. 

Prawo do pożegnania

Nie ma wątpliwości, że w przypadku decyzji o eutanazji opiekun ma prawo do pożegnania się ze swoim podopiecznym i to on decyduje, kiedy to pożegnanie ma nastąpić. Czasami jednak ludzie nie są gotowi na pożegnanie i zwierzę cierpi dłużej, niż powinno. Wiążą się z tym kwestie psychologiczne i brak profesjonalnego wsparcia. Nietrudno znaleźć psychologa, który zaoferuje pomoc, ale często sami potrzebujący nie zwracają się do specjalistów, bo ukrywają swój stan przed otoczeniem. Czy funkcję osoby, która przygotuje opiekuna na przeżycie straty, może pełnić behawiorysta? 
– Pomysł wydaje się logiczny, ale behawioryści wcale nie muszą sami być przygotowani do tego emocjonalnie, nie mówiąc już o kompetencjach merytorycznych – podkreśla dr Michał Piotr Pręgowski. – Podobnie jak lekarze weterynarii, behawioryści pracują ze zwierzętami, a nie zawsze są przygotowani do pracy z człowiekiem. Nie każdy ma zdolności interpersonalne, co nie zmienia faktu, że rzeczywiście behawioryści czasami muszą zmierzyć się z tym problemem. Dobrze, jeśli taki specjalista potrafiłby również pomóc człowiekowi, ale nie należy tego od niego oczekiwać. Z pewnością część osób nie będzie w stanie tego zrobić dobrze. Aby mówić o śmierci, trzeba mieć ogromną delikatność, empatię i wyczucie, a także doświadczenie i choć podstawy wiedzy z zakresu psychologii interpersonalnej. Z drugiej strony w gronie osób pracujących ze zwierzętami i z ludźmi na pewno są specjaliści, którzy są empatyczni, czują się kompetentni i mogą pomagać opiekunom w trudnych momentach żałoby – dodaje.
Obszar usług psychologicznych związany z eutanazją i żałobą po zwierzęciu jest z pewnością niezagospodarowany, a o potrzebie takiej pomocy świadczy choćby ogrom wpisów i próśb o wsparcie, publikowany w internecie.

Co zamiast utylizacji?

O ile istnieje społeczne przyzwolenie na eutanazję zwierząt w warunkach lecznicy, z zachowaniem humanitarnych metod, ograniczających cierpienie do minimum, o tyle wielu osobom trudno zaakceptować fakt, że ciało zwierzęcia trafi do utylizacji z odpadami medycznymi. Jednak tu pojawia się problem.
– Ludzie często zostawiają zwierzę po uśpieniu w lecznicy, nie wiedząc, że zwłoki trafią wtedy do utylizacji. Postępują tak w obliczu szoku, traumy, ciężkiej straty, nie myślą logicznie i nie podejmują stosownych decyzji. Są przekonani, że lekarz weterynarii tak samo dobrze zajmie się pupilem po jego śmierci, jak za życia. Moim zdaniem niezbędne jest uświadamianie społeczeństwa, że zmarłe zwierzę pozostawione w gabinecie weterynaryjnym zostanie zutylizowane razem z innymi zwłokami, a także z odpadami operacyjnymi. Gdyby opiekunowie byli tego świadomi, zapewne chcieliby zadbać o godny pochówek, a także o kremację indywidualną zwłok – zauważa dr Michał Piotr Pręgowski.
Poinformowanie o możliwości kremacji zwłok zwierzęcia jest w dużej mierze rolą lekarza weterynarii i wielu z nich z pewnością przekazuje takie informacje klientom. Jednak wiele osób wciąż nie ma świadomości, że zwierzę można zabrać i skremować, a następnie urnę z prochami pochować albo nawet przechowy-
wać w domu. Eksperci przekonują, że jako społeczeństwo dorośliśmy do cywilizowanych i humanitarnych praktyk w zakresie eutanazji zwierząt, ale nie w pełni radzimy sobie z praktyką pochówku i żałoby po zwierzęciu. Kremacja daje możliwość godnego pożegnania właściciela z ukochanym zwierzęciem. W ośrodkach kremacji zwierząt właściciele mogą wybrać rodzaj kremacji i mają także gwarancję, że ciało zwierzęcia powierzone opiece takiego ośrodka zostanie potraktowane pr...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy