Dołącz do czytelników
Brak wyników

Opieka i pielęgnacja

15 lipca 2020

NR 18 (Lipiec 2020)

Koci dom tymczasowy od podszewki

83

„Dom tymczasowy” – te dwa słowa pojawiają się w świecie kotów adopcyjnych regularnie. Czym dokładnie jest taki dom, jaka jest jego funkcja, jak go założyć oraz jak wyglądają blaski i cienie takiej działalności? W poniższym artykule podzielę się moim wieloletnim doświadczeniem w tej dziedzinie.

Wyobraź sobie miejsce, w którym jest ciepło, bezpiecznie, spokojnie. W którym nie brakuje jedzenia ani lokalizacji do spania, w którym nikt nie krzyczy, nie przegania, nie bije, nie strzela, nie poluje na Ciebie i nie próbuje zrobić Ci krzywdy. W którym dowiadujesz się, że ręka może delikatnie głaskać, że miękka poduszka służy do spania, że w misce czekają smaczne kąski, że można spokojnie rozciągnąć grzbiet i łapki podczas snu, bez pozostawania na wiecznym „czuwaniu”. Że człowiek jest dobry. Że przy ludzkim boku jest bezpiecznie. Że już nie gryzą pchły, nie dokuczają zęby, brzuch nie boli od robaków i niestrawności po zjadaniu chleba moczonego w mleku lub innych śmietnikowych „frykasów”. Że można znów zaufać, pokochać, znaleźć wyciszenie. Właśnie temu w pierwszej kolejności służy dom tymczasowy. To miejsce, w którym koty mają albo uwierzyć w to, że człowiek jest przyjacielem, albo tę wiarę odzyskać.

POLECAMY

Czym jest „dom tymczasowy” i jaka jest jego funkcja?

Patrząc bardziej od strony technicznej, domy tymczasowe to po prostu mieszkania prywatnych osób, do których zwierzęta są przyjmowane czasowo, do momentu przekazania ich pod opiekę docelowego opiekuna. Ja, jako osoba zarówno prowadząca dom tymczasowy przez ponad 7 lat, jak i jako behawiorystka pracująca od dawna z masą kotów adopcyjnych, stwierdzam jednoznacznie, że dla kota poszukującego stałej opieki dom tymczasowy to zdecydowanie najlepsze rozwiązanie. Dużo lepsze niż tzw. kociarnia czy azyl, a już z pewnością o niebo lepsze niż przeciętne schronisko. Dlaczego? Bo to faktycznie namiastka domu.
W kociarniach, przytuliskach lub azylach koty najczęściej żyją w większych lub mniejszych grupach, w przeznaczonych do tego celu pomieszczeniach, gdzie mają, oczywiście, wszystkie niezbędne zasoby, możliwie dużo środowiskowych urozmaiceń oraz opiekę personelu bądź wolontariuszy, którzy starają się zapewnić zwierzakom maksimum komfortu. Nie są to jednak warunki przypominające faktyczny dom – z jego rytmem dnia, dźwiękami, zapachami, funkcjonalnością pomieszczeń i domowym wyposażeniem. Jakbyśmy się nie starali i choćbyśmy wstawili nie wiem ile kanap czy foteli do azylowej przestrzeni, to w takiej kociarni nie śpimy, nie robimy kotletów ani nie oglądamy filmu z rodziną, dzieląc łóżko z kocimi lokatorami. A to właśnie ta domowa „rutyna”, powtarzalność pewnych sekwencji i zdarzeń oraz pewność, że po wyjściu człowieka do pracy nastąpi jego powrót, a po kolacji będzie porcja pieszczot, powoduje, że kot uczy się życia w rzeczywistym domowym środowisku.
Gdybyśmy chcieli określić ten proces terminologią specjalistyczną, powinniśmy użyć tutaj określeń, takich jak „celowa habituacja połączona z odwrażliwianiem”. Celowa habituacja to forma terapii, która zapewnia kotu możliwość swobodnej ucieczki w sytuacji, gdy napotka na bodziec wywołujący u niego utratę komfortu. Zwierzę może więc stopniowo poznawać rozmaite domowe czynności i sytuacje, ale w momencie, gdy uznaje, że czegoś jest za dużo lub że jego pewność siebie zostaje zaburzona, może w każdej chwili zdystansować się od tego, co go niepokoi, i wycofać do bezpiecznej kryjówki. Temu procesowi poznawania domowego życia towarzyszy bardzo często systematyczne odwrażliwianie, które jest de facto odmianą habituacji. Podczas prowadzenia systematycznego odwrażliwiania zwierzę powinno pozostawać cały czas spokojne i czuć się w pełni komfortowo. Gdy kot pozostaje zrelaksowany, intensywność bodźca, na który jest wystawiany, może stopniowo rosnąć, a zwierzak uczy się, że nie wiąże się to z żadną formą zagrożenia, nie ma więc powodów do niepokoju czy wzrostu poczucia dyskomfortu.
Praca z kotem w domu tymczasowym pozwala też na zdecydowanie dokładniejszą obserwację poszczególnych zwierząt – w końcu opiekun jest z nimi zazwyczaj przez większą część doby (wyłączywszy czas spędzony w pracy i na czynnościach wykonywanych poza miejscem zamieszkania). Można więc zdecydowanie z większą precyzją nie tylko określić kocie preferencje i potrzeby, ale także zauważyć wszelkie odstępstwa od normy, takie jak: zaburzenia łaknienia, nieprawidłowa urynacja/defekacja, problemy z pielęgnacją futra (w tym lizanie kompulsywne), występowanie Syndromu Falującej Skóry, zachowania lękowe, dystansujące czy agresywne. Każda z tych rzeczy, w przypadku jednoczesnej obserwacji dużej grupy kotów, może zwyczajnie umknąć opiekunowi. Kiedy jednak masz pod opieką jedno zwierzę lub zaledwie kilka naraz – kontrolowanie ich zachowań jest zdecydowanie łatwiejsze i skuteczniejsze. A to przecież często od rozpoznania postawionego w domu tymczasowym zależą dalsze losy poszczególnych zwierząt. 

Najważniejsze zasady zakładania i prowadzenia domu tymczasowego

W środowiskach fundacyjnych często słyszy się, że „dom tymczasowy może założyć każdy”, jednak ja pozwolę sobie się z tym nie zgodzić. Bo, pomimo ogromnej miłości do zwierząt, która cechuje wszystkich kociarzy, nie każdy jest w stanie poradzić sobie z takim wyzwaniem. W pierwszej kolejności trzeba bowiem zdać sobie sprawę z tego, że do domów tymczasowych skrajnie rzadko trafiają zwierzęta zdrowe, nieobciążone żadnymi problemami, które faktycznie potrzebują tylko kawałka miejsca do spania, napełnianych misek, czystej kuwety i człowieka do zabaw i pomiziania za uchem. Oczywiście, takie koty też bywają – czyste, zadbane, oddawane z rąk do rąk przez poprzedniego właściciela, który rezygnuje z dalszej opieki z przyczyn rozmaitych. Jednak najczęściej są to zwierzęta doświadczone przez los, chore, w opłakanym stanie, często po traumie psychicznej i fizycznej. Aby otoczyć właściwą opieką takiego kota, w pierwszej kolejności człowiek, który ma się nim zająć, sam musi być odporny psychicznie. Inaczej ryzykujemy tym, że tymczasowy opiekun, zamiast zagryźć zęby i z determinacją prowadzić bieżącą opiekę nad kocim pacjentem, będzie siedział obok niego, załamując ręce i płacząc nad kocim losem. A to, niestety, do niczego dobrego nie prowadzi. Aby zdać sobie sprawę ze skali problemu, z którym zmagają się domy tymczasowe, wystarczy wejść na dowolny profil lub stronę internetową kociej fundacji, a wtedy szybko zobaczysz, jak wygląda taka codzienność. Jeśli więc nie czujesz się na siłach, by czytać o tym w sieci, to zastanów się trzy razy, zanim zdecydujesz się wziąć poszkodowane zwierzę pod dach. 
Kolejna sprawa to kwestia logistyki. Jeśli masz już własne zwierzęta, pamiętaj, że kot przyjmowany „na tymczas” będzie potrzebował w pierwszej kolejności własnego kawałka przestrzeni. Chodzi tu przede wszystkim o dwie kwestie – zarówno o to, jak prawidłowo wprowadzić nowego kota do już zamieszkującego dane miejsce rezydenta, jak i o kwestie kwarantanny. Tak jak wspomniałam wcześniej – koty przyjmowane do domów tymczasowych najczęściej są obciążone chorobami pasożytniczymi, bakteryjnymi bądź wirusowymi, mogą mieć infekcje skórne, problemy oddechowe, okulistyczne, jelitowe, a nierzadko kilka takich zaburzeń koncentruje się w jednym, schorowanym kocim ciałku. Nie można więc narażać naszego rezydenckiego zwierzaka na nagły kontakt z taką ilością patogenów. Izolacja jest tu więc działaniem podstawowym. 

Czy wiesz, że...

Musisz pamiętać, że wydając tego konkretnego kota do adopcji, robisz miejsce dla następnego zwierzaka, który gdzieś tam jest i czeka na pomoc. Gdy to zrozumiesz, działanie wydaje się być o wiele prostsze.


Skoro już jesteśmy przy zwierzętach rezydenckich, to pamiętaj o jednym: jeśli masz kota i decydujesz się założyć dom tymczasowy, to Twój kot też będzie w nim pracował. Tych dwóch kwestii nie da się oddzielić! Jeśli więc masz kota wycofanego, bez rozwiniętych kompetencji społecznych, starszego, przewlekle chorego lub z jakimiś innymi poważnymi defektami – przeanalizuj dokładnie, jaki wpływ na niego będzie miało wprowadzenie do domu nowego zwierzaka lub zwierząt. Pamiętaj, że na początku prowadzenia domu tymczasowego Twój kot nie będzie miał pojęcia, że nowy gość pojawia się tu „na chwilę”. Być może z czasem do tego przywyknie, ale kilka pierwszych kotów potraktuje tak, jakby miały zostać z Wami na zawsze. Czy masz pewność, że jego psychika (i zdrowie) poradzi sobie z takim stanem rzeczy?
Tutaj za przykład mogą posłużyć dwa wiekowe kocury mojej mamy, które w tym roku osiągnęły słuszny wiek 18 i 20 lat. Oba koty mają już bogatą kartotekę medyczną, ale dzięki stałej opiece weterynaryjnej ich stan pozostaje stabilny (mówimy tu o problemach z nerkami, sercem, ciśnieniem, trawieniem i jamą ustną). I choć przez prawie całą drugą dekadę ich życia przez ich dom przechodziły różne „tymczasowe” zwierzęta, a ich obecność nie wywierała specjalnego wrażenia na kocich staruszkach, to jednak wiem, że po ostatnim „tymczasie”, mieszkającym z nimi we wrześniu 2019 roku, dom mojej mamy został wyłączony z tego procesu do końca życia rezydentów. Dlaczego? Bo okazało się, że są oni już zbyt starzy i zbyt delikatni, by narażać ich na jakiekolwiek dodatkowe, nawet lekkie, stresy. Zawsze więc trzeba mieć z tyłu głowy tę najważniejszą, przewodnią myśl: „Dobro rezydenta na pierwszym miejscu!”. Nie mamy prawa pomagać jednemu zwierzęciu kosztem dobrostanu drugiego. I nigdy nie wolno nam o tym zapominać!
Myśląc o prowadzeniu domu tymczasowego, musisz też pamiętać o tym, by najpierw sprawdzić stan zdrowia i kondycję swoich zwierząt, jeśli już jakieś masz. Twoje koty powinny zatem przejść najpierw kompleksową diagnostykę, która zweryfikuje, czy nie cierpią na jakieś dolegliwości metaboliczne i narządowe i czy nie są nosicielami chorób wirusowych. Dobrze byłoby też sprawdzić, czy ich psychika jest na tyle stabilna, że poradzą sobie z rotacyjnym pojawianiem się w domu nowych zwierząt. Niestety, znam przypadki, w których osoby z bardzo dużymi aspiracjami do prowadzenia domów tymczasowych musiały na gwałt wycofywać się z tej działalności po drugim czy trzecim tymczasowanym kocie, ponieważ okazało się to być zbyt dużym problemem dla psychiki ich rezydentów. Wszystko to należy wziąć pod uwagę. 
Dom tymczasowy to także spore wymagania środowiskowo-sprzętowe, o których musisz pomyśleć wcześniej, rozkładając sobie zakupy w czasie. Po kilku latach działań jako wolontariuszka prowadząca dom tymczasowy muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie tego rodzaju działań bez zestawu takich akcesoriów jak:

  • klatka kennelowa z tacą podłogową o wymiarach minimum 90 x 60 cm, a najlepiej także o wymiarach 110 x 75 cm – w zależności od tego, czy ma być z jej wykorzystaniem prowadzona opieka pooperacyjna, socjalizacja kota dorosłego, czy  oswajanie matki przyjętej na tymczas wraz z nowonarodzonym miotem kociaków,
  • kilka mocnych, plastikowych transporterów z dobrym mocowaniem kratki zabezpieczającej wejście,
  • różne rodzaje i rozmiary kuwet – w tym kuwety kryte, otwarte, bardzo małe i niskie dla kociąt, kuwety z obniżonym rantem, z wysokimi brzegami – używane w zależności od potrzeb,
  • poduszki elektryczne z regulowanym stopniem grzania – przede wszystkim stosowane przy kociętach oraz przy zwierzętach pooperacyjnych,
  • różne rodzaje misek, zabawek, drapaków – dobierane do konkretnych potrzeb danego zwierzaka.

Bardzo ważne są też wszelkiego rodzaju urozmaicenia środowiskowe prowadzące do rozbudowy przestrzeni w mieszkaniu – pamiętajmy bowiem, że im więcej kotów, tym bardziej powinieneś umożliwić im czasowe dystansowanie się od siebie. Konieczne są więc kocie półki, budki, skrytki i azyle, dzięki którym zwierzaki mogą odpocząć tak od innych kotów, jak i od ludzi.
Na koniec pozostaje najtrudniejsze – podstawowe przeszkolenie osoby prowadzącej dom tymczasowy. Myślę tutaj o sytuacji idealnej, zatem o takiej, w której taki człowiek posiada przynajmniej bazową wiedzę z zakresu kociego behawioru, a także potrafi wykonywać podstawowe procedury medyczne, np. podawać tabletki, wykonywać zastrzyki podskórne i domięśniowe, przeprowadzać pomiar ciepłoty ciała czy też zmieniać opatrunki. Często bowiem zwierzaki przebywające „na tymczasie” wymagają takich bieżących działań, a każdorazowe przewożenie ich do lecznicy w celu np. podania codziennej zaordynowanej dawki leków może drastycznie podnosić ich poziom stresu, co z kolei negatywnie wpływa choćby na budowanie zaufania do tymczasowego opiekuna. Dlatego też sprawne przeprowadzanie procedur medycznych w domu staje się zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. 
Z kolei znajomość podstaw behawioru jest szalenie ważna szczególnie w pracy z tymi kotami, które doświadczyły jakiegoś rodzaju traumy. Zwierzęta te wymagają odpowiedniego traktowania, często prowadzenia terapii środowiskowych, a także doboru właściwych preparatów wspomagających, takich jak np. suplementy redukujące stres i napięcie. Dobrze jest, jeśli opiekun potrafi od razu rozpoznać problem, zna podstawowe techniki pracy, a także wie, kiedy kot potrzebuje dodatkowego wspomagania suplementacyjnego. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że trudno oczekiwać, aby każdy dom tymczasowy pracował według takich standardów, jednak sadzę, że chcąc pracować z kotami poturbowanymi przez los, dobrze jest zaplanować sobie także własne dokształcanie się w tej dziedzinie. W końcu im większa będzie nasza wiedza, tym skuteczniej będziemy pomagać naszym podopiecznym. 

Domy wysoko wyspecjalizowane

Wiemy już, że koty, które trafiają do domów tymczasowych, potrzebują często różnorodnej pomocy zarówno behawioralnej, jak i medycznej. Aby udzielać jej jak najlepiej, część osób prowadzących taką działalność podjęła decyzję o stworzeniu placówek wąsko wyspecjalizowanych. Możemy więc znaleźć domy zajmujące się typowo odchowywaniem kociąt (w ten sposób ja zaczynałam swoją przygodę z „tymczasami”, ponieważ mój Stefan nie tolerował wtedy żadnych innych dorosłych kotów w swoim otoczeniu – siłą rzeczy zostały mi więc maluchy), ale też domy dla kotów z przewlekłą niewydolnością nerek, dla kotów starszych, niepełnosprawnych (w tym np. takich, które doświadczyły urazów kręgosłupa) czy też wirusowo dodatnich. I szczególnie ta ostatnia kwestia jest bardzo paląca, ponieważ, niestety, koty, u których stwierdzono np. pozytywny wynik testu na kocią białaczkę (FeLV), nie mogą bezpiecznie przebywać ze zwierzętami zdrowymi.
Wirusowa białaczka kotów (ang. Feline leukaemia virus) jest chorobą charakterystyczną dla tego gatunku, która, niestety, może stosunkowo łatwo przenosić się pomiędzy osobnikami, zwłaszcza tymi, które żyją w dobrej komitywie. Jak możemy przeczytać w artykule zatytułowanym Zakażenie wirusem białaczki kotów. Wytyczne Europejskiej Rady Ekspertów ds. Chorób Kotów Cz. I: „(…) Źródłem zakażenia FeLV są koty w stanie wiremii, wydalające wirusy ze śliną, wydzieliną z nosa, odchodami i mlekiem. Do czynników ryzyka zakażenia zalicza się młody wiek, duże zagęszczenie populacji oraz nieprzestrzeganie higieny. Zakażenie szerzy się przede wszystkim poprzez przyjazne kontakty kotów, takie jak wzajemna pielęgnacja”. Z tego też względu koty białaczkowo dodatnie koniecznie powinny przebywać z dala od zwierząt zdrowych, aby nie dochodziło do dalszego rozprzestrzeniania się choroby. Należy też o tym pamiętać podczas adopcji, przestrzegając zasady o niełączeniu ze sobą w domu docelowym kotów zdrowych i chorych.
Dom tymczasowy o wąskiej specjalizacji pozwala opiekunowi skoncentrować się na danym rodzaju zadania i uważniej obserwować swoich podopiecznych pod kątem konkretnego spektrum dolegliwości. Powinien też być odpowiednio przemyślany i zaprojektowany. Przykładem mogą być tu różnice w organizacji środowiska pomiędzy domem dla kociąt a przestrzenią dla kotów starszych. Takie świadome ukierunkowanie się na dany rodzaj działalności może więc okazać się bardzo korzystne dla kocich mieszkańców.

Problemy behawioralne w domach tymczasowych

Domy tymczasowe zazwyczaj są zamieszkiwane przez więcej niż jedno zwierzę w tym samym czasie. Z racji tego, że często trafiają tam zwierzaki „po przejściach”, musisz liczyć się z tym,
że może zaistnieć konieczność stawienia czoła rozmaitym problemom behawioralnym oraz zachowaniom niepożądanym. Do katalogu najczęściej występujących problemów, na podstawie mojego kilkuletniego doświadczenia, zaliczyłabym:

  • pozostawianie odchodów poza kuwetą – może być to zarówno mocz, jak i kał, a przyczyn może być bardzo wiele: od braku wyrobionych prawidłowo nawyków kuwetowych u małych kociąt, przez problemy o podłożu zdrowotnym, zachowania terytorialne i komunikacyjne, aż po znaczenie nawykowe, jeśli pod opiekę trafia dorosłe zwierzę późno kastrowane, które wcześniej miało już okazję wykorzystywać mocz w ten sposób. Osobno skategoryzowałabym wykorzystanie odchodów jako symptomu silnego stresu. Ten element łączy się zresztą wprost z następnym punktem, którym jest:
  • zachowanie związane z lękiem i wycofaniem – najczęściej w wyniku złych doświadczeń z wcześniejszego okresu lub też w efekcie braku zsocjalizowania z człowiekiem czy też innymi zwierzętami. Praca z takim kotem wymaga odpowiedniego podejścia, planu oraz bardzo dużo spokoju i zrównoważonego podejścia;
  • zachowania agresywne – mogą mieć bardzo wiele przyczyn i przybierać bardzo różne formy (podstawowy podział to agresja wewnątrzgatunkowa lub międzygatunkowa, a także czynna oraz bierna). W przypadku pojawienia się zachowań agresywnych zawsze w pierwszej kolejności należy wykluczyć podłoże chorobowe i związane z bólem somatycznym, a dopiero później szukać przyczyn w psychice zwierzaka;
  • konflikty pomiędzy kotami – niestety, im większa jest grupa zwierząt żyjących pod jednym dachem, tym bardziej rośnie prawdopodobieństwo wystąpienia pomiędzy nimi tarć, które przy dłuższej ekspozycji na bodziec źródłowy mogą doprowadzić do powstania poważnego konfliktu. Dlatego też zawsze trzeba zwracać uwagę na nastawienie emocjonalne poszczególnych kotów i ich relacje z innymi członkami grupy, by w razie wystąpienia jakichś problemów wyłapać je możliwie szybko i od razu za...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy