Dołącz do czytelników
Brak wyników

Profilaktyka zdrowotna i diagnostyka

18 lipca 2022

NR 30 (Lipiec 2022)

Jak zadbać o kota w lecie?

0 170

Lato to dość specyficzna pora roku w kocim świecie. Dni są długie, temperatura rośnie, a koty chętnie korzystają z przyjemnej aury. Jednak to również czas zagrożeń: rośnie ryzyko użądleń i pogryzień przez pasożyty, w domach otwiera się okna, a do tego zdarzają się naprawdę gorące dni. Dlatego też prezentuję w tym numerze krótki poradnik o tym, jak bezpiecznie przetrwać lato z kotem.

Gdy myślę o zagrożeniach okresu letniego, w pierwszej kolejności mam przed oczami tzw. kocich spadochroniarzy. Tym mianem w lecznicach określa się koty, które w okresie ciepłych miesięcy wypadają z okien. Dlaczego w ogóle tak się dzieje, że kot spada na ziemię? Przecież to, w mniemaniu wielu ludzi, takie zwinne, pełne gracji zwierzę. Niestety – realia pokazują, że w wielu przypadkach gracja to za mało. Postaram się zatem wyjaśnić cały mechanizm. 

POLECAMY

Bezpieczeństwo ponad wszystko!

Przede wszystkim musimy zdać sobie sprawę z faktu, że kot potrafi realnie ocenić taką odległość, którą sam pokonuje. Zatem zwierzak doskonale wie, ile jest z blatu na lodówkę albo z kanapy na fotel, ale nie ma zielonego pojęcia o tym, jaka odległość dzieli jego balkon na czwartym piętrze od ziemi. I co gorsza – ani się nad tym nie zastanawia, ani tego nie analizuje. Stąd też nie ma żadnej świadomości zagrożenia i nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji, które nastąpią po tym, jak wyskoczy za barierkę.
Po drugie, działaniem kotów w wielu przypadkach nie kieruje rozsądek, tylko instynkt. Żeby to zilustrować, przytoczę przypadek z mojego domu, kiedy to na zewnętrznej barierce osiatkowanego balkonu wylądował gołąb. W mieszkaniu natychmiast wypatrzył go Gacek, który uznał, że zapolowanie na ptaka będzie doskonałym sposobem na realizację łowieckich potrzeb. Wiedząc, że balkon jest zabezpieczony i żadnemu ze zwierząt nic się nie stanie, postanowiłam wykonać eksperyment, uchylając drzwi balkonowe. Gacek rozpędził się i jednym susem wyskoczył z całym impetem, celując prosto w gołębia, a więc… ponad linię barierek. Gdyby nie obecność siatki, kot po prostu poleciałby w przestrzeń w miejscu, gdzie od ziemi dzieliły go 3 piętra. Jedyne, czego po tym teście żałuję, to braku nagrania całego zdarzenia, by móc unaocznić opiekunom skalę problemu. W zachowaniu Gacka był tylko jeden cel – dopaść ptaka. Wszystko inne stało się nieistotne. 
Trzecia kwestia jest taka, że pokładamy w naszych kotach zdecydowanie zbyt dużo wiary, jeśli chodzi o ich umiejętność balansowania ciałem i utrzymania równowagi. Ile razy widzieliście swojego pupila, gdy nagle się potyka, uderza w jakiś mebel, spada z półki lub niezdarnie zlatuje ze stołu? Skoro takie zachowania mają miejsce na domowych meblach, to dlaczego miałyby się nie wydarzyć na okiennym parapecie? Bo kot będzie bardziej uważać? Nie będzie! Coś sobie źle oszacuje, w coś nie trafi, gdzieś się nie zmieści – i nieszczęście gotowe! A statystyki, które wiążą się z kocimi upadkami, niestety nie pozostawiają złudzeń. 
Zgodnie z badaniem przeprowadzonym przez dwójkę lekarzy weterynarii (W. Whitney i C. Mehlhaff) w 1987 roku, średniej wielkości kot z rozłożonymi kończynami osiąga podczas upadku prędkość końcową około 97 km/h. Wyniki tego badania opublikowano w „Journal Of The American Veterinary Medical Association”. Dotyczyło ono 132 kotów, które spadły z wysokości średnio 5,5 piętra i przeżyły. Okazało się jednak, że 1/3 z nich umarłaby, gdyby nie została im udzielona natychmiastowo pomoc weterynaryjna. 
Co ciekawe, obrażenia były gorsze przy upadkach z wysokości mniejszej niż 7 pięter, podczas gdy koty spadające z wyższych kondygnacji okazywały się być mniej poszkodowane. Naukowcy uważają, że dzieje się tak dlatego, że koty osiągają prędkość maksymalną przy upadku z około siedmiu pięter (21 m), co oznacza, że przestają przyspieszać. Dzięki temu rozluźniają się, umożliwiając przez to lepsze rozłożenie sił podczas uderzenia. To jednak, oczywiście, nie oznacza, że jakikolwiek upadek jest bezpieczny! Daje nam to jednak pewien pogląd na to, co dzieje się z kocim ciałem podczas lotu i kontaktu z podłożem. 

Co musimy wiedzieć o siatkach w oknach?

Co zatem robić, by nasz kot był bezpieczny? Zakładać odpowiednie zabezpieczenia w oknach i na balkonach! Przy tej okazji warto również pamiętać o kilku istotnych zasadach:

  • Zawsze zabezpieczamy całą powierzchnię otworu okiennego czy balkonowego! Siatka rozpięta do połowy okna czy też tylko na wysokość barierki nie jest wystarczającym zabezpieczeniem. Gdyby takie rozwiązanie było zastosowane u mnie, Gacek dziś już by najpewniej nie żył. 
  • Materiał, z którego wykonane jest zabezpieczenie, musi być odporny na kocie zęby i pazury. Stąd też najlepiej wybierać siatki metalowe, które faktycznie zabezpieczą zwierzę przed upadkiem.
  • Jeśli siatka jest rozpięta na stelażu, należy się upewnić, że jest on solidny i nie zawiedzie w momencie, gdy zwierzak z impetem skoczy na konstrukcję (tak jak zrobił to mój sfinks na widok ptaka).
  • Po założeniu siatki dobrze jest wykonać tzw. test mandarynki. Polega on na tym, by wziąć piłeczkę mniej więcej odpowiadającą wielkością kociej głowie (duża mandarynka nadaje się do tego doskonale) i spróbować przecisnąć ją przez wszelkie większe szpary wokół siatki (o ile takie występują). Jeśli piłeczka przejdzie, to zapewne kocia głowa również, zatem takie miejsca trzeba dodatkowo uszczelnić.
  • Siatki, nawet metalowe, wymagają przeglądów technicznych. Dlatego warto regularnie sprawdzać, czy żadne z mocowań się nie poluzowało lub, w przypadku siatek rozpiętych na linkach, czy wszystko jest właściwie naciągnięte. Może bowiem się okazać, że nasze niedopatrzenie będzie kosztować zwierzaka zdrowie, a nawet życie!

Gdyby mimo wszystko okazało się, że zabezpieczenie zawiedzie, a kot spadnie z wysokości, najlepiej działać według poniższych punktów:

  • Sprawdź oddech i tętno – jeśli zwierzę nie oddycha, musisz zacząć reanimację w celu przywrócenia cyrkulacji tlenu w organizmie; jeśli kot nie ma też tętna, do oddechów ratunkowych dodaj masaż serca (120 ucisków na minutę).
  • Sprawdź, czy występują objawy szoku – wybrane objawy szoku to: osłabienie i skołowanie, problem z utrzymaniem się na nogach, początkowe pociemnienie dziąseł i warg, a następnie bladość, spadek ciepłoty ciała.
  • Jeśli zwierzę oddycha, ale ma z tym trudności, mogło dojść do poważnych uszkodzeń wewnętrznych (obrzęk serca, obrzęk płuc, przebicie płuca, przepuklina przeponowa) – nie zwlekaj z udaniem się do lecznicy!
  • Jeśli wystąpiło krwawienie z rany (np. kość przebiła skórę), jak najszybciej zatamuj krwotok opatrunkiem.
  • Jeśli podejrzewasz u kota uszkodzenie żeber, kręgosłupa lub głowy – postaraj się unieruchomić go na czas transportu do lecznicy, przewożąc go w pozycji leżącej na twardym podłożu.
  • Jeśli zwierzę jest nieprzytomne, a z jego pyszczka wypływa krew lub inna ciecz, umieść koniecznie głowę niżej niż resztę ciała (pozycja Trendelenburga), by nie doszło do zablokowania dróg oddechowych.
  • Jak najszybciej zabierz kota do lecznicy wyposażonej w rentgen, żeby dzięki badaniu obrazowemu móc sprawdzić zakres obrażeń. 

Co gryzie kota latem?

To kolejny temat, który poniekąd łączy się z zabezpieczeniem okien i balkonów. Latem bowiem zdecydowanie rośnie ryzyko, że nasz kot zaliczy bliskie spotkanie z owadami. Niestety – część z nich stanowi poważne zagrożenie dla naszych pupili, które do tego tematu także podchodzą bardzo beztrosko. 
Podczas spotkania kota z owadem również na pierwsze miejsce wysuwa się instynkt łowiecki: skoro coś lata i bzyczy, to należy to co najmniej upolować, a w części przypadków także zjeść. Pół biedy, gdy jest to mucha lub ćma, którą kot dopadnie – tu zagrożenie jest niewielkie. Przy kontakcie z owadami wyposażonymi w chitynowy pancerzyk (np. chrabąszcze czy świerszcze) zwierzak może zwymiotować resztki swojej ofiary, ponieważ chityna mechanicznie podrażni żołądek. O wiele groźniej robi się jednak w przypadku, gdy kot zauważy któregoś z owadów żądlących. 
Tu warto zaznaczyć, że dwa najpopularniejsze w naszym kraju owady żądlące, a więc pszczoły i osy, różnią się w swojej strategii obrony. Osa może żądlić wielokrotnie, podczas gdy pszczoła żądli raz, po czym ginie, pozostawiając żądło wbite w ciało. Na jego końcu znajduje się mały woreczek jadowy, który przypomina kropelkę kleju. W momencie usuwania żądła ze skóry należy zwrócić baczną uwagę, by go nie nacisnąć, bo spowoduje to przedostanie się większej ilości jadu do ciała zwierzaka. 
Konsekwencje użądleń są osobnicze i zależą od kilku czynników:

  • miejsca, w które zwierzę zostało urażone – najbardziej niebezpieczne są okolice pyska i gardła, ponieważ silny obrzęk może doprowadzić nawet do uduszenia,
  • liczby użądleń – wiadomo, że im jest ich więcej, tym rokowanie jest gorsze,
  • indywidualnej reakcji kota na jad konkretnego owada – jeśli okaże się, że kot jest uczulony na jad danego gatunku, to nawet niewielka jego ilość może doprowadzić do rozwinięcia się szoku anafilaktycznego w organizmie, a to z kolei może spowodować śmierć. Jedyną metodą na powstrzymanie procesu jest podanie sterydów w odpowiedniej dawce, dlatego też pomoc medyczna jest tu niezbędna w trybie błyskawicznym. 

Oczywiście, najgroźniejsze dla naszych kotów są szerszenie, których jad jest bardzo mocny, a przy odrobinie pecha nawet jedno użądlenie może być fatalne w skutkach. Jak zatem najlepiej bronić się przed kontaktem kota z owadami? Wybierając siatki o gęstych oczkach lub po prostu montując moskitiery: albo metalowe, albo wzmacniane drugą warstwą siatki odpornej na kocie zapędy niszczycielskie. Niestety bowiem sama materiałowa moskitiera w oknie nie jest wystarczającym sposobem na to, by nasz kot był w pełni zabezpieczony przed upadkiem. 
Lato to jednak także inne zagrożenia, do których zaliczamy pająki. Choć w Polsce nie mamy silnie jadowitych pająków, to jednak pamiętajmy, że kot to mały organizm i jeśli trafi na sieciarza jaskiniowego (który, wbrew nazwie, nie mieszka tylko w jaskiniach, ale też w studzienkach czy piwnicach) bądź popularnego krzyżaka, to ukąszenie może być bolesne i długo się goić. Jad pająka może również spowodować szok lub reakcję alergiczną. 
 

Czy wiesz, że...

Kleszcze lubią wilgotne miejsca porośnięte - w teorii - wysoką trawą. Praktyka pokazuje jednak, że wystarczy trawa o wysokości 15 cm, żeby ten nieznośny pajęczak w niej bytował, czyhając na ofiarę. Zatem jeśli nasz pupil wychodzi do ogrodu lub korzysta z przydomowej woliery, koniecznie należy zabezpieczyć go odpowiednimi środkami przed inwazją tych pasożytów.


Kolejny problem to pajęczaki, a konkretnie rzecz biorąc kleszcze. Ich aktywność jest obecnie odnotowywana niemal przez cały rok, jednak latem stają się najbardziej kłopotliwe. W teorii zagrożenie kleszczowe nie dotyczy kotów, które nie opuszczają mieszkania, jednak jest od tej reguły wyjątek: gdy w domu, poza kocimi mieszkańcami, jest też pies. Niestety, zdarza się, że to właśnie ten czworonóg przynosi ze spaceru pasażerów na gapę, którzy następnie potrafią przenieść się z jednego zwierzaka na drugiego (to samo zagrożenie dotyczy pcheł). Dlatego należy uważnie sprawdzać psiaki po powrocie do domu, najlepiej dokładnie je wyczesując. 
Kleszcze lubią wilgotne miejsca porośnięte – w teorii – wysoką trawą. Praktyka pokazuje jednak, że wystarczy trawa o wysokości 15 cm, żeby ten nieznośny pajęczak w niej bytował, czyhając na ofiarę. Zatem jeśli nasz pupil wychodzi do ogrodu (oczywiście, albo pod nadzorem, albo pod warunkiem posiadania stosownego zabezpieczenia, by zwierzak bez kontroli nie opuścił posesji) lub korzysta z przydomowej woliery, koniecznie należy zabezpieczyć go odpowiednimi środkami przed inwazją tych pasożytów. W przypadku kotów kleszcze mogą bowiem przenosić m.in. hemobartonelozę, a więc chorobę, która uszkadza erytrocyty i blokuje powstawanie nowych czerwonych krwinek, powodując tym samym anemię, która może doprowadzić do śmierci. Zdarzają się też rzadkie przypadki zapadania kotów na babesziozę, choć ta choroba w przeważającej większości dotyczy psów. 
 

Ryzyko udaru rośnie też w sytuacji, w której kot sam nie może oddalić się od źródła ciepła, zgodnie z potrzebami swojego organizmu. Zatem dotyczy to zwierząt zamkniętych np. w samochodzie, blaszanym garażu, ale też na balkonie, na którym nagrzane ściany budynków drastycznie podnoszą temperaturę otoczenia. Dlatego pamiętajmy, by wypuszczając kota na (zabezpieczony!) balkon zawsze pozostawiać mu możliwość powrotu do domu w dowolnym, wybranym przez niego momencie. 


Zabezpieczając kota preparatem antykleszczowym, pamiętajmy, by był on dobrany do masy ciała zwierzaka oraz by substancja czynna była bezpieczna dla gatunku. Pomimo iż preparaty chroniące zwierzaki przed ektopasożytami można kupić obecnie w internecie lub w sklepie zoologicznym, nasz wybór zawsze, dla bezpieczeństwa, warto skonsultować z lekarzem weterynarii. 

Czy kotu zagraża udar cieplny?

Udar cieplny to coś, o czym od kilku lat coraz częściej mówi się w kontekście letniej opieki nad zwierzętami. I choć najczęściej ta sytuacja dotyczy psów (zwłaszcza tych ze skróconą kufą i wąskimi nozdrzami), to jednak bywają szczególne przypadki, w których zagrożone są także koty. 
Udar cieplny to ostatni element reakcji organizmu, do której dochodzi w wyniku przegrzania. Udar pojawia się w momencie, gdy ciało nie ma możliwości odprowadzania nagromadzonego ciepła na zewnątrz, przez co dochodzi do przegrzania tkanek. Udar może być bardzo groźny, a...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy