Dołącz do czytelników
Brak wyników

Opieka i pielęgnacja

18 listopada 2019

NR 14 (Listopad 2019)

Jak pies z kotem, czyli jak?

0 26

Powiedzenia „żyć jak pies z kotem” chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba. Utarło się w ten sposób określać relacje, które ze zgodnym współżyciem nie mają nic wspólnego. Przeniesienie prawdy tego powiedzenia na grunt stosunków panujących między zwierzętami nie zawsze jednak musi oznaczać konflikt.

Jest wiele domów, gdzie pies i kot żyją w symbiozie, przecząc temu popularnemu porzekadłu. W swojej praktyce często spotykamy się jednak z sytuacjami, kiedy to wprowadzenie do domu nowego zwierzęcia – bez względu na to, czy jest to przedstawiciel tego samego, czy innego gatunku – kończy się klęską. Czy zawsze musi tak być? Od czego zależy powodzenie międzygatunkowej adopcji lub adopcji w ogóle? Dlaczego pojawiają się konflikty, będące w swoim nasileniu niebezpieczne dla kotów? Czy tylko koty są w takich relacjach zagrożone? Przyjrzyjmy się potencjalnym powodom problemów, które mogą się pojawić przy wprowadzeniu kota do domu, w którym mieszka pies – lub odwrotnie.

Łańcuch łowiecki

Wiele problemów może wynikać z różnic pomiędzy gatunkami, uwarunkowanych ewolucyjnie, biologicznie i etologicznie. Zacznijmy od psa, który odziedziczył po swoich przodkach pewne cechy zachowania, co prawda zmodyfikowane i częściowo wygaszone, jednak ciągle jeszcze obecne w jego etogramie. Podobnie jak każde zwierzę, musi on przetrwać w zmiennym środowisku, musi unikać niebezpieczeństw i stawić czoła wyzwaniom oraz realizować potrzeby niezbędne do przedłużenia gatunku. Jedną z tych potrzeb, jakże ważną, jest odżywianie. Wszystkie drapieżniki, w tym wilk, który jest protoplastą psa, uruchamiają pewien ciąg zachowań, który ma im zapewnić sukces w zdobyciu pożywienia. Tym sztywnym wzorcem zachowania jest łańcuch łowiecki. Co to jest? To genetycznie uwarunkowana, wspomniana przed chwilą, sekwencja zachowań uruchamiana w trakcie polowania. Inaczej mówiąc jest to wzorzec motoryczny, którego charakterystyczną cechą jest to, że – raz uruchomiony – jest trudny do zatrzymania. Na pełny łańcuch łowiecki składają się następujące elementy:

ZWIETRZENIE → WYPATRZENIE  → ŚLEDZENIE WZROKIEM → POGOŃ → SCHWYCENIE → ZABICIE →  ROZSZARPANIE → ZJEDZENIE

Oczywiście, ta sekwencja może podlegać specyficznym gatunkowo modyfikacjom – przykładowo u kotów charakterystycznym elementem, którego nie prezentują psy, będzie uderzenie łapą. Koty, inaczej niż psy, zachowały pełny łańcuch łowiecki. Odżywianie się jest dobrym przykładem ilustrującym, czym są wzorce motoryczne, ponieważ każde zwierzę musi jeść i musi to robić w sposób ciągły w celu zdobycia energii niezbędnej do życia. Dla porównania: zachowania reprodukcyjne pojawiają się sezonowo i dlatego łatwiej nam porównywać wzorce odnoszące się do zdobywania pożywienia. Rzecz jasna, nasze psy, karmione przez swoich opiekunów, nie muszą już polować, ale wciąż zachowują przynajmniej wybrane fragmenty tej sekwencji. W wyniku hodowli, początkowo nieświadomie, a później już celowo rozmnażano psy ze względu na ich użytkowość i w ten sposób wygaszano lub wzmacniano niektóre ogniwa łańcucha łowieckiego. Weźmy na przykład psy myśliwskie, czyli w typologii Coppingerowskiej „psy skupione na obiektach”. W ich łańcuchu łowieckim wygaszono, w zależności od rasy, takie elementy jak podkradanie, pogoń czy rozszarpanie, ponieważ te cechy eliminowałyby je ze skutecznej pracy dla człowieka. Ludzie, kształtując poszczególne rasy pod względem użytkowości, wzmacniali u tych psów namierzanie, wypatrywanie lub schwycenie, przy czym schwycenie musi być delikatne (tzw. miękki pysk), aby nie uszkodzić aportowanej zdobyczy. Bordery, należące do grupy pasących przy głowie, doskonale prezentują namierzanie, podkradanie i pogoń, a owczarki niemieckie, będące przedstawicielami pasących przy nodze, wzmocnione mają gonienie i chwycenie. Co innego adolescenci, czyli stróże stad. W tej grupie praktycznie cały łańcuch łowiecki został wygaszony.

Znaczenie pierwszego kontaktu

A teraz przenieśmy te genetycznie uwarunkowane zachowania w warunki domowe. Nietrudno sobie wyobrazić, że u wielu psów ruch kota, ucieczka, skok, wyzwolą chęć pogoni. Niektóre psy mogą na tym etapie zaprzestać dalszych działań, ale, niestety, nie wszystkie. Te osobniki, u których element schwycenia jest silnie wzmocniony, będą dążyły do realizacji kolejnego etapu i mogą czekać na okazję, by „ofiarę” dopaść. U ras takich jak owczarek niemiecki schwycenie (gryzienie) jest silnie podkreślone, więc los takiego złapanego kota jest zwykle przesądzony. Reakcją kota będzie strach, a nawet przerażenie tą sytuacją, a ponieważ emocje strachu bardzo szybko ulegają uwarunkowaniu i utrwaleniu, to skojarzenie widoku psa ze strachem może skutecznie przeszkodzić w nawiązaniu dobrych relacji pomiędzy zwierzętami. Mówiąc inaczej, kot po takim przeżyciu może nie być zainteresowany próbami nawiązania kontaktu, pomimo naszych usilnych starań. Co zatem robić? Należy zadbać o to, by ten pierwszy kontakt odbywał się pod pełną kontrolą opiekunów. Kotu powinniśmy zapewnić bezpieczne, a najlepiej wysoko położone miejsce, z którego możliwa byłaby obserwacja nowego przybysza. Psa wprowadzamy spokojnie, bez ekscytacji, skupiając jego uwagę na opiekunie. Możemy spróbować poprosić psa o wykonanie jakiegoś prostego polecenia, by obecność kota zeszła na dalszy plan. Oczywiście, jest to możliwe tylko wtedy, kiedy pies zna już jakieś komendy. Jeżeli nie, możemy skupić go na sobie, podając mu smakołyki za dobre zachowanie. Zwykle takie rzeczy daje się wypracować samemu lub pod okiem trenera.

Przypadek Lusi

Lusia to kundelek, którego państwo Kowalscy przywieźli z wakacji. Suczka pojawiła się przy ich domku letniskowym, rodzina zaczęła ją dokarmiać i wpuszczać na noc do domu. Pies całe wakacje spędził z nimi. Kiedy zbliżał się koniec urlopu i czas decyzji, co zrobić z Lusią, bo tak ją nazwano, a w okolicy nikt nie chciał się do niej przyznać, podjęto decyzję, że psiak jedzie z opiekunami do miasta. Lusia trafiła do domu, gdzie mieszkał już kot, pozostawiony na czas wakacji z dorosłą córką. Pierwszy kontakt przebiegał w myśl zasady: „Ona kocha nas, więc pokocha również naszego kota”. Niestety, Lusia, która być może w swoim wiejskim życiu goniła koty, bo było to jej jedyną rozrywką, przystąpiła do ataku, w wyniku którego zwierzęta trzeba było rozdzielić. Terapia behawioralna polegała na stworzeniu kotu miejsc położonych wysoko, poza zasięgiem Lusi i tak, żeby kot mógł na nich przebywać i po nich się przemieszczać. Umożliwił to m.in. system półek łączących elementy umeblowania. Lusi wprowadziliśmy trening posłuszeństwa – ze szczególnym uwzględnieniem ćwiczeń na koncentrację na opiekunie. Kiedy pies otrzymał sporo przyjemnych zadań, aktywność dającą dużo radości i nauczył się na widok kota targetować drewnianą łyżkę do naleśników, a w nagrodę otrzymywał smakołyki, szybko zrozumiał, że są na świecie rzeczy dużo ciekawsze i przyjemniejsze niż gonienie kota.
Jak wspomniałam wyżej, kot domowy (Felis catus) – pomimo że bardzo często żyje z nami w mieszkaniach i nie poluje na gryzonie czy ptaki – zachował kompletny łańcuch łowiecki. Oznacza to, że pojawienie się ruchomego obiektu, żywego lub...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy