Dołącz do czytelników
Brak wyników

Terapia behawioralna , Otwarty dostęp

19 lipca 2021

NR 24 (Lipiec 2021)

Behawioralne aspekty jedzenia u kota

11

Zdrowe żywienie to coraz popularniejszy temat wśród kocich (i nie tylko) opiekunów. Rośnie świadomość dotycząca tego, czym karmić, a czego unikać, ale czy wiemy równie wiele o tym, jak serwować naszym zwierzętom posiłki? Jak nakłaniać je 
do zmiany nawyków żywieniowych? Jak pracować z behawioralnymi zaburzeniami jedzenia? Okazuje się, że nie zawsze, zatem postaram się nieco przybliżyć te tematy.

Kot to samotny myśliwy

Bardzo często, urządzając naszym kotom przestrzeń do spożywania posiłków, zapominamy, że mamy do czynienia z małym drapieżnikiem, który swoje ofiary w naturze spożywa w samotności. Jedynym wyjątkiem są matki, które dzielą się zdobyczą ze swoimi dziećmi. Zwykle jednak koty, gdy tylko mogą, oddalają się od innych zwierząt, by nie ryzykować kuszenia losu w postaci konkurenta, który mógłby im odebrać zdobycz. Ponadto bardzo rzadko koty spożywają swoje ofiary blisko źródła wody – teoria mówi, że dzieje się tak, aby uniknąć zanieczyszczeń, choć ja osobiście nie jestem pewna, czy koty faktycznie są tego świadome. Na pewno jednak wolą jeść w samotności i spokoju, bez dodatkowych oczu wpatrzonych w nie podczas konsumpcji.

POLECAMY

Niestety, warunki, w których przyszło żyć współczesnym kotom, nawet tym niedomowym, dalekie są często od owej idealnej sytuacji. Koty dokarmiane przez ludzi, żyjące w koloniach na wspólnej przestrzeni, często jedzą dosłownie nos w nos. Nie jest to jednak kwestia ich wyboru, lecz warunków, w jakich muszą bytować. Oportunizm żywieniowy podpowiada im, że posiłku nie należy „odpuścić”, nawet jeśli jego jedzenie wiąże się z przysłowiowym „rozpychaniem się łokciami” przy misce. Koty jedzące w bliskiej odległości często wpadają w spory, próbują jeść łapczywie, by nikt im nic nie podkradł, rywalizują o zasoby lub wręcz rezygnują z posiłku, jeśli nie mają wystarczającej odporności psychicznej, aby radzić sobie z presją grupy. Wszystko to należy wziąć pod uwagę, organizując kotu miejsce do jedzenia w naszym domu.

Jak zbudować przestrzeń?

Przede wszystkim miejsce, w którym kot spożywa swoje posiłki, powinno być ustronne i spokojne. Nie należy stawiać misek w progu, w przejściu, gdzieś, gdzie dużo się dzieje. Lepiej wybrać do tego miejsce ciche, na uboczu, oddalone od głównych domowych szlaków komunikacyjnych. Niektóre koty wolą też jeść wyżej, np. na blacie, parapecie czy wysokim stołku. Jeśli tak jest, należy upewnić się, że kot zawsze może tam swobodnie się dostać. W moim domu, ze względu na preferencje Stefana do jedzenia na wysokim blacie, połączone z podeszłym wiekiem mojego najstarszego kota, pojawiła się ostatnio potrzeba dobudowania mu dodatkowych półek, by mógł samodzielnie wchodzić w swoje ulubione miejsce do własnej miski.

Kolejna kwestia to spokój podczas posiłku w domu wielokocim. Każdy kot powinien mieć swoje stałe miejsce do jedzenia, w którym czeka na wydanie miski i w którym nikt nie narusza mu przestrzeni. Ważne jest też, by koty nie siedziały obok siebie podczas posiłku – 1,5 m to minimalna odległość, jaka powinna je dzielić, a najlepiej, by jadły albo w różnych punktach pomieszczenia, zwrócone tyłem do siebie, albo właśnie na różnych wysokościach (np. jeden na ziemi, drugi na parapecie). W odróżnieniu od ludzkich zasad społecznych u kotów wspólne posiłki nie zbliżają, lecz antagonizują. Dlatego bardzo złym pomysłem jest np. socjalizowanie obcych sobie kotów przez zmuszanie ich do wspólnego spożywania posiłków. Owszem, w tym procesie można wykorzystywać podawanie przysmaków, ale to zupełnie coś innego niż zaglądanie sobie nawzajem do talerza. 

Należy też pamiętać, by pojemnik z wodą – niezależnie od tego, czy jest to miska, czy np. fontanna – ustawiać w osobnym miejscu, z dala od punktu spożywania pokarmu. W ogóle warto mieć w kocim domu kilka misek, porozstawianych w różnych punktach tak, by kot „natykał się” na nie niejako przypadkiem, podczas eksploracji i patrolowania przestrzeni. To wyraźnie zwiększa pobór wody, który u kotów, jako u zwierząt o pustynnych korzeniach, jest zazwyczaj dość niski. 

Jak zachęcić kota do picia?

To pytanie zadaje sobie wielu opiekunów, szczególnie jeśli mają zwierzaki o specjalnych potrzebach – np. koty cierpiące na dolegliwości związane z dolnymi drogami moczowymi, u których wysoka podaż wody do organizmu jest bardzo istotna. Oczywiście, można pokusić się o komercyjne urozmaicenia, takie jak fontanny, których na rynku jest od groma.

Niestety, nie ma jednak pewności, że kot zainteresuje się takim urządzeniem. Dlatego też zawsze polecam najpierw spróbować pożyczyć fontannę od kogoś znajomego, aby nie wydawać niepotrzebnie pieniędzy na gadżet, który nie zostanie zaakceptowany. Innym, bardzo prostym sposobem jest poustawianie w jasnych punktach domu (np. na parapetach) przezroczystych szklanych misek wypełnionych wodą. Doskonale sprawdzają się w tej roli np. kryształowe miseczki czy inne naczynia z grubego rżniętego szkła. W momencie, gdy w pogodny dzień świeci słońce, szkło załamuje światło, a kot jest bardziej zainteresowany wodą dzięki odbijającym się w niej refleksom. 

Najprostszym sposobem na zwiększenie ilości wypijanej wody jest natomiast dolewanie jej w niewielkich ilościach do zjadanej przez kota mokrej karmy. Taka woda szybko nabiera smaku przechowywanej w puszce karmy, przez co jest bardziej atrakcyjna. Uwaga jednak, by nie przesadzić. Ilość podawanej wody zawsze powinna być zgodna z zapotrzebowaniem kota w danym etapie życia. Dla kota dorosłego jest to ok. 40–50 ml/1 kg masy ciała/24 h. W tym równaniu należy uwzględnić ilość wody, którą kot przyjmuje w pokarmie (przeciętnie karma mokra wysokomięsna zawiera ok. 80% wody) i dodawać jedynie tyle, ile brakuje.

Jak zmienić kotu dietę na lepszą?

Proces przestawiania kota na lepszy model żywienia to często długa i żmudna procedura. Choć z jednej strony koty są zwierzętami o dość szerokim repertuarze pokarmowym (w ich diecie w naturalnych warunkach występuje ok. 70 różnych gatunków ofiar), to jednak zmiany dotychczasowych nawyków mogą przebiegać naprawdę bardzo opornie. Wiele kotów upiera się przy starym modelu dietetycznym nawet wówczas, gdy jest on dla nich szkodliwy i niewskazany. Pół biedy, jeśli można pracować spokojnie i bez presji czasu, jednak w przypadku np. zwierzaków, u których doszło już do rozwinięcia się chorób metabolicznych, przy których wsparcie dietetyczne jest bardzo istotne, trzeba działać możliwie szybko i skutecznie. 

Przestawianie modelu żywieniowego na nowy zawsze powinno się odbywać według kilku poniższych zasad:

  • NIE GŁODZIĆ! – to bardzo ważne, by nie głodzić zwierzaka. Co najmniej raz na dobę kot musi coś zjeść, by nie doszło do uszkodzeń metabolicznych w jego organizmie. W przypadku kotów chorych lub otyłych długość przerw musi być jeszcze krótsza (maksymalnie 12 godzin). W przeciwnym razie może dojść do pogorszenia stanu zdrowia, a przecież nie o to w tym chodzi. Trzeba też pamiętać, że koty są ogromnie upartymi zwierzakami i założenie „jak zgłodnieje, to zje” naprawdę może u nich nie zadziałać.
  • Brak gwałtownych zmian – jedyną dużą zmianą, na jaką możemy się zdecydować, jest wykluczenie z dnia na dzień suchej karmy, o ile kot je cokolwiek innego. Natomiast przechodzenie np. z puszek kiepskiej jakości na te o dobrym składzie lub też z mokrej karmy wysokomięsnej na dietę surową warto robić stopniowo. Jest to bezpieczniejsze z punktu widzenia zarówno pracy jelit, które u kotów bywają delikatne, jak i z racji wyrabiania w zwierzaku nowych nawyków smakowych. 
  • Mieszanie „po łyżeczce” – jeśli kot absolutnie nie chce spróbować nowego jedzenia, warto dodawać je w malutkich ilościach do znanych i lubianych karm, zjadanych do tej pory. Początkowo może być to naprawdę 1/4 łyżeczki zmieszane z całą miską znanej karmy. Jeśli kot to zje, przy kolejnej próbie można dać 1/2 łyżeczki, potem 3/4 i tak, krok po kroczku, zwiększać udział nowego na rzecz wycofywania starego jedzenia. Taki proces często trwa kilka tygodni, ale potrafi być bardzo opłacalny i skuteczny.
  • Wyniesienie suchej karmy z domu – nawet jeśli nie podajemy kotu suchego jedzenia, które wcześniej jadł i lubił, ale pozostawimy je w mieszkaniu, zwierzak jest w stanie je wyczuć i dążyć do tego, by ponownie je otrzymać, konsekwentnie odmawiając spróbowania czegokolwiek innego. Aby poradzić sobie z tym uporem, należy koniecznie wynieść resztki starego jedzenia poza zasięg kociego nosa. Pamiętajmy, że kot ma doskonały węch i może spokojnie wyczuć karmę zamkniętą w szafce czy nawet owiniętą w worek. Nie dajmy mu na to szansy. 
  • Dosmaczanie – tu chciałoby się napisać, że „wszystkie chwyty dozwolone”, ale jednak przy wybieraniu dosmaczaczy trzymajmy się podstawowych zasad kociej diety. Można więc sięgać po suszone i liofilizowane przysmaki, różnego rodzaju sosiki i zupki dla kotów, można mieszać dobrą karmę bytową z filetówką lub nawet z surowym mięsem, jeśli nasz kot je lubi. Ważne jednak, by – w miarę tego, jak nadchodzi postęp – stopniowo zmniejszać ilość dosmaczaczy. W końcu docelowo kot ma jeść dobrą karmę, a nie same „cukierki”.
  • Podgrzewanie – koty mają kiepski smak, ale bardzo dobry węch. A ten z kolei lepiej wychwytuje zapachy ciepłych pokarmów. Naturalna temperatura ciała kociej ofiary to ok. 37–38°C i do takiej wartości możemy próbować podgrzewać jedzenie, by stawało się dla kota bardziej aromatyczne, a co za tym idzie – smaczniejsze.

Jednak najważniejsza zasada brzmi: nie poddawać się! W procesie przestawiania ważny jest nasz upór, a w zasadzie to, by był on większy niż upór naszego pupila. Jeśli będziemy konsekwentnie pracować i kombinować, w końcu znajdziemy rozwiązanie możliwe do zaakceptowania dla wszystkich stron. 

Co zrobić, gdy kot nie chce jeść?

Czasami zdarza się, że nasz kot odmawia jedzenia. Przyczyn takiego stanu może być kilka, ale zawsze w pierwszej kolejności należy wykluczyć podłoże zdrowotne. Dlatego też kot, który gwałtownie traci apetyt, powinien być zbadany przez lekarza weterynarii. Warto wykonać u niego badania krwi i moczu, kontrolę jamy ustnej (bywa, że przyczyną utraty apetytu jest ból zębów bądź przyzębia), a także, w razie wskazania, dobrze jest zlecić diagnostykę obrazową (USG, RTG choćby w celu wykluczenia połknięcia przez kota ciała obcego). 

Przy kocim niejadku można spróbować wykorzystać te same techniki co podczas przestawiania zwierzaka na nowy model dietetyczny. Jeśli natomiast okaże się, że nie są one skuteczne, bywa, że opiekunowie decydują się na karmienie kota na siłę, blendując lub mocno rozdrabniając pokarm i wprowadzając go np. dużą strzykawką do pyszczka. Niestety, taka forma karmienia, choć pozornie obiecująca, może nieść za sobą pewne ryzyko. Po pierwsze, kot może jeszcze bardziej się zestresować takim zabiegiem, co może pogorszyć jego stan ogólny. Po drugie natomiast, jeśli podawana mieszanka jest mocno płynna, może się okazać, że zamiast do przełyku trafi ona do krtani, drzewa oskrzelowego i płuc...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy