Dołącz do czytelników
Brak wyników

Terapia behawioralna

19 listopada 2021

NR 26 (Listopad 2021)

Praca ze zwierzęciem po przejściach – specyficzny rodzaj pacjenta

0 18

Gdybym mogła wymarzyć sobie idealny świat, to chciałabym, aby żyjące w nim zwierzęta nie doświadczały żadnych krzywd ani traum.Ale, niestety, światu, w którym przyszło nam funkcjonować i pracować, do ideału jest bardzo daleko. Z tego też powodu duża grupa zwierząt domowych, a szczególnie kotów, z którymi zdarzyło mi się zetknąć czy to zawodowo, czy prywatnie, to tzw. pacjenci po przejściach – za każdym razem wyjątkowi i wymagający odpowiedniego traktowania.

W psychologii ludzkiej pojęcie traumy, tak jak wiele innych definicji, ewoluowało na przestrzeni czasu. Niegdyś za traumę uznawano bardzo silne i raczej rzadko występujące stresory, wyróżniające się na tle stresorów „zwykłych”, spotykanych w codziennym życiu. Obecnie definicja tego zjawiska opiera się na pojęciu tzw. urazu psychologicznego. Trauma ma więc być stanem psychicznym powstającym wskutek działania czynników zewnętrznych, które mogą zagrażać zdrowiu i życiu tego, kto ich doświadcza. Z kolei takie przeżycie może dać efekt w postaci głębokich zmian w funkcjonowaniu danej osoby. Dopełnieniem tego opisu wydaje się być ustanowienie w 1997 roku przez WHO jednostki chorobowej pod nazwą „Zespołu Stresu Pourazowego” (ang. PTSD – Poste Traumatic Stress Dissorder).

POLECAMY

Trauma w świecie zwierząt

Powyższe definicje dotyczą świata ludzi, a co ze zwierzętami? Czy ich też dotyczy zjawisko traumy? W moim odczuciu zdecydowanie tak, choć gdy zaglądam do literatury fachowej, to mam wrażenie, że pozostaję w tym twierdzeniu odosobniona – szczególnie w kontekście kotów. Przeglądając zagraniczne publikacje dotyczące zespołu stresu pourazowego u zwierząt, można bowiem natknąć się na opracowania dotyczące stanu emocjonalnego, ale głównie psów. Mowa w nich zarówno o psach pracujących (w tym zarówno o zwierzętach, które na własnej skórze doświadczyły koszmaru wojny, służąc wraz ze swoimi przewodnikami w armii, jak i np. o psach poszukiwawczych), ale także o tych, które doświadczyły czegoś przerażającego: przeżyły katastrofę naturalną (np. huragan lub powódź), były ofiarami psychicznej lub fizycznej przemocy, zostały porzucone czy też przeszły przez śmierć bliskiego im towarzysza (ludzkiego bądź zwierzęcego). Każde z tych zdarzeń brzmi okropnie, szczególnie jeśli psi mózg nie jest w stanie go w pełni świadomie przeanalizować (bo niby jak pies miałby zrozumieć to, że zostaje porzucony lub skrzywdzony przez kogoś, komu dotąd bezgranicznie ufał?). Nie dziwi zatem, że badacze zachowań pochylają się powoli nad tymi problemami, by opracowywać skuteczne strategie ich przepracowywania z psimi pacjentami.

Niestety, jednocześnie autorzy behawioralnych opracowań wydają się praktycznie nie zauważać tych samych problemów u kotów. A przecież wiemy już dziś bezsprzecznie, że więź kota z jego opiekunem potrafi być nieprawdopodobnie silna, a jej nagłe przerwanie może doprowadzić zwierzę do stanu tak złego, że wręcz ocierającego się o śmierć. Zatem koty także powinny być objęte odpowiednim wsparciem – czy to po śmierci ukochanego człowieka, czy też po porzuceniu, utracie kociego towarzysza, trudnej chorobie lub innym traumatycznym zdarzeniu losowym. Dlatego też na wstępie zaznaczam i uczulam – mówiąc o traumie, pamiętajmy, że mogą jej doświadczać różne gatunki, a ich przedstawiciele powinni otrzymać stosowne wsparcie, by móc odzyskać emocjonalną stabilizację.

Ciekawe jest natomiast to, jak wiele materiałów porusza zagadnienie tego, jak zwierzęta domowe pomagają wychodzić z rozmaitych problemów nam – ludziom. Są więc opracowania mówiące o tym, że psy, które towarzyszą bezdomnym, zwiększają ich szansę na przetrwanie na ulicy, że obecność zwierząt w zakładach karnych sprzyja resocjalizacji (takie projekty prowadzone są głównie w USA) oraz że dzieci z problemami psychicznymi i rozwojowymi lepiej funkcjonują w towarzystwie zwierzęcego pupila. Wiemy więc, że zwierzaki wspomagają nas. Ale czy my wiemy, jak pomagać im? Kiedy mamy do czynienia ze zwierzęciem straumatyzowanym? Jak owa trauma może się objawiać i jak z nią pracować? Niestety, okazuje się, że na tym polu nasza wiedza często jest zaledwie szczątkowa.

Problemy już od pierwszych dni życia

Wiele osób kompletnie nie zdaje sobie sprawy z faktu, iż pierwszej traumy zwierzak może doświadczyć na bardzo wczesnym etapie, czyli w ciągu zaledwie kilku tygodni od narodzin. Dzieje się tak, jeśli maluch zbyt wcześnie straci kontakt ze swoją mamą i grupą rodzinną, zostanie wyrwany ze świata, który zna i w którym czuje się bezpiecznie, i w efekcie czy to zdarzeń losowych, czy też ludzkich decyzji będzie zmuszony radzić sobie samodzielnie. Ten pierwszy, kluczowy czas, nazywany w behawioryzmie okresem pierwotnej socjalizacji, to cały fundament pod późniejsze życie i funkcjonowanie zwierzaka. 

W procesie ewolucji poszczególnych gatunków u każdego z nich długość tego okresu wykształciła się nieco inaczej. I tak u psa jest to ok. 9–10 pierwszych tygodni życia (choć bywają rasy, u których hodowcy przeprowadzają procedurę oddzielenia szczeniąt od matki już w 8. tygodniu życia), a u kociąt minimum to 12, a czasami nawet 16 tygodni. Różnica polega na tym, że mały szczeniak, jako przedstawiciel psowatych, nawet jeśli nie będzie już utrzymywał ścisłych relacji z matką, to zwykle jeszcze przez jakiś czas będzie pozostawał w grupie swoich pobratymców, dorastając w ich towarzystwie i bliskości. Natomiast kot, który kończy 4 miesiące, jest często przeganiany przez matkę, wchodząc w ten sposób w rolę samodzielnego drapieżnika, troszczącego się bez niczyjej pomocy o swój byt. W przypadku młodych psów rolę przewodnika w świecie szczeniaka poniekąd przejmuje ludzki opiekun. Natomiast mały kot, który trafia pod ludzki dach, w znacznej mierze musi polegać na sobie.

Żeby w późniejszym okresie życia wszystko przebiegło właściwie, reakcje były odpowiednie, a pewność siebie zachowana, pierwsze tygodnie życia maluchów muszą zagwarantować młodemu organizmowi właściwe warunki do rozwoju. Szczenięta czy kocięta muszą mieć czas, by dowiedzieć się, jak być psem czy kotem w przyszłości, jak radzić sobie z wyzwaniami, jak pokonywać przeciwności losu, jednocześnie bez doświadczania silnego stresu. Rolą matek jest bowiem to, by nauczyć swoje dzieci, jak radzić sobie z napięciem emocjonalnym, jak rozładowywać frustrację i jak być stabilnym psychicznie osobnikiem. Jeśli więc kocięta bądź szczenięta nie otrzymają tej lekcji i nie będą miały dobrych wzorców do naśladowania – cała reszta ich późniejszego życia będzie tym faktem obarczona. A jeśli do tego dojdą dodatkowe negatywne doświadczenia (ból, stres, samotność, lęk, zimno), może się okazać, że zwierzę będzie ponosiło ich konsekwencje do końca życia.

Czym jest ból separacyjny?

Gdy mały ssak zostaje oderwany od swojej mamy przed momentem, w którym jest na to emocjonalnie gotowy, w jego organizmie dochodzi do wyrzutu ogromnych ilości hormonów związanych ze stresem (m.in. kortyzolu). Reakcja stresowa organizmu potrafi być tak silna, że doprowadza do fizycznego bólu, który może uśmierzyć tylko jedna rzecz – ponowny kontakt z matką. Jeśli on nie nastąpi, zwierzak będzie cierpiał tak psychicznie, jak i fizycznie. Im dłuższe i bardziej intensywne będzie to cierpienie, tym większe spustoszenie poczyni w jego psychice. 

Opisany powyżej mechanizm nosi nazwę tzw. bólu separacyjnego, czyli zjawiska o charakterze psychosomatycznym, w efekcie którego doświadczenie emocjonalne prowadzi do tak silnego pobudzenia układu nerwowego, że doprowadza do faktycznego wygenerowania w organizmie bodźców bólowych. Cały ten skomplikowany mechanizm najpewniej powstał właśnie po to, by unikać odłączania się dziecka od matki. Ewolucja nie przewidziała jednak, że w przypadku zwierząt wykazujących syndrom udomowienia relacja matka – dziecko nie tylko może zostać przeniesiona między dwa osobniki dorosłe, ale wręcz, że może to dotyczyć osobników różnych gatunków!

Tak właśnie się dzieje w przypadku, gdy pies czy kot zbyt mocno „uzależni się” od obecności swojego ludzkiego opiekuna, a rozłąka (spowodowana np. krótkim wyjazdem urlopowym, weekendowym wypadem czy wręcz koniecznością wyjścia do pracy) może być na tyle silna, że doprowadza do szeregu fizycznych dolegliwości. Potrafią one przybierać formę znaną, choćby uporczywej wokalizacji pojawiającej się w momencie, gdy zwierzak zostaje sam, ale mogą też przeradzać się w czynności o wiele groźniejsze, np. samookaleczenie (ból fizyczny jest często łatwiejszy do zniesienia niż ten o podłożu psychicznym) czy też daleko posunięte konsekwencje zdrowotne (przykładem może być krwotoczne zapalenie pęcherza, występujące u kotów na tle stresowym, które potrafi rozwinąć się dosłownie w kilka godzin). Niezależnie od tego, czy kot podczas przebywania samemu wydrapuje dziurę w kanapie, czy też wyrywa sobie futro, a pies wyje godzinami czy leży skulony pod drzwiami, odmawiając jedzenia i picia, póki opiekun nie wróci, takiego zachowania nie wolno bagatelizować i bezwzględnie trzeba podjąć z nim pracę – dla dobra pupila!

Co ciekawe, badania pokazały, że w przypadku kotów zupełnie błędne jest przeświadczenie o tym, że zapach opiekuna powinien uspokajać zwierzę podczas ludzkiej nieobecności. 42 koty, których reakcje badano w ramach eksperymentu, miały kontakt zarówno ze swoimi ludzkimi opiekunami, jak i z rzeczami przesiąkniętymi ich zapachem (tkaniny takie jak kawałki garderoby czy koce). Początkowo każdy człowiek siadał w okręgu o średnicy 2 m, natomiast kot mógł swobodnie poruszać się po pomieszczeniu. Po kilku minutach człowiek opuszczał pomieszczenie, po czym następowała jedna z dwóch opcji: albo opiekun wracał i po chwili znów wychodził, a kot otrzymywał przedmiot przesiąknięty jego zapachem, albo też pokazywano zwierzakowi sam przedmiot bez obecności opiekuna, który przychodził ponownie dopiero po kolejnych kilku minutach. Dzięki temu badaniu ustalono, że większa część kotów była zainteresowana pozytywną interakcją z człowiekiem (ocieranie się o opiekuna po jego powrocie), jednocześnie wykazując nerwowość podczas rozłąki (głównie poprzez stresową wokalizację). Jednak żaden z pupili nie wykazał zainteresowania przedmiotem o ludzkim zapachu, a obecność tych rzeczy wręcz zwiększała kocie zdenerwowanie. Po ekspozycji na zapach opiekuna 38% badanych kotów nasilało wokalizację, jeśli przedmiot był w pokoju, a inne traciły pewność siebie, czując zapach człowieka bez jego fizycznej obecności. Stąd naukowcy wyciągnęli wniosek, że dla kotów ważniejsza jest fizyczna interakcja ze swoimi ukochanymi ludźmi niż tylko sama ekspozycja na ich indywidualną woń. Mówiąc krótko: bez opiekuna kot faktycznie może odczuwać nie tylko niepokój, ale wręcz cierpienie.

Zwierzęta z traumą w naszych domach

W tym miejscu chciałabym przytoczyć dwie historie obrazujące to, jak mocno przeżyta trauma potrafi zmodyfikować zwierzęcą psychikę. Pierwsza z nich dotyczy psa, a konkretnie historii porzucenia młodego mieszańca w typie ni to wyżła, ni to gończego, wobec którego wykorzystano procedurę wywiezienia samochodem za miasto. Pies ten stracił swój poprzedni dom klasycznie w okresie wakacyjnym i trafił do wsi, po której włóczył się bez opieki przez blisko miesiąc. Miał wówczas niespełna rok i był radosnym, ufnym zwierzakiem, który chętnie zaprzyjaźniał się z napotkanymi ludźmi. 

Po miesięcznej tułaczce trafił wreszcie na człowieka, który postanowił otoczyć go opieką, problem polegał jednak na tym, że miejsce przebywania psa od jego nowego domu dzieliła odległość ponad 350 km, a drogę tę trzeba było pokonać samochodem.

Asystowałam przy tej podróży jako drugi kierowca oraz osoba pomagająca w opanowaniu przerażonego zwierzaka. 

Reakcja psa spowodowana wcześniej przeżytą traumą była natychmiastowa: ślinotok, odruchy wymiotne, przerażenie objawiające się w spiętej pozycji ciała (brak zgody na to, by położyć się lub choćby usiąść w samochodzie – psiak CAŁĄ DROGĘ spędził na stojąco, starając się kontrolować otoczenie). Już to uświadomiło mi, że problem jest ogromny. 

Po przyjeździe do nowego domu i wstępnej aklimatyzacji wraz z opiekunem zaczęłam delikatnie pracować nad tym zagadnieniem. Okazało się, że lęk, który przepełniał psa, był tak wielki, że nie pozwalał mu nawet przejść spokojnie obok stacji benzynowej, o spokojnym zbliżeniu się do samochodu nie wspominając. Pracowaliśmy więc poprzez bardzo powolne odwrażliwianie, budując w psiej głowie nowe, pozytywne skojarzenia związane z samochodem. Zaczęło się od podchodzenia do otwartych drzwi auta, przez branie przysmaków z siedzenia, wkładanie głowy do wnętrza pojazdu, opieranie łap na kanapie, aż po wsiadanie i wysiadanie przy wyłączonym silniku. Potem przyszedł czas na oswajanie psa z dźwiękiem silnika, krótkie przejażdżki (pierwsza trasa prowadziła z jednego końca parkingu na drugi) oraz podróż do najbliższego parku, by wracać stamtąd do domu piechotą. 

Czy wiesz, że..

Gdy mały ssak zostaje oderwany od swojej mamy przed momentem, w którym jest na to emocjonalnie gotowy, w jego organizmie dochodzi do wyrzutu ogromnych ilości hormonów związanych ze stresem (m.in. kortyzolu). 
Reakcja stresowa organizmu potrafibyć tak silna, że doprowadza do fizycznego bólu, który może uśmierzyć tylko jedna rzecz – ponowny kontakt z matką.

Cała terapia trwała w tym przypadku ponad 2 lata i wymagała m.in.… zmiany samochodu. Nie, to nie żart. Okazało się, że pies zdecydowany postęp zrobił wtedy, gdy przestał mieć kontakt z pojazdem, którym przyjechał do domu po raz pierwszy, a nowy samochód zaczął kojarzyć z POWROTAMI do znanego sobie miejsca. Dziś, po ponad 3 latach od tamtych wydarzeń, Majster to wspaniały, podróżujący pies, który uwielbia wyprawy w nieznane i dosłownie emanuje psim szczęściem, gdy może zwiedzać nowe miejsca. Ale po każdej takiej wycieczce odsypia wrażenia przez ok. 2 dni. I mimo że nie widać już po nim żadnych symptomów stresu, to jednak nadal wyjazd samochodem jest dla niego intensywnym przeżyciem.

Druga historia dotyc...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy