Praca z kotem przewlekle unikającym kontaktu z człowiekiem

Case study

Według danych FEDIAF z 2023 r. w Polsce żyje około 7,5 miliona kotów, a przynajmniej jeden kot mieszka w 41% gospodarstw domowych1. Gdyby jednak spojrzeć poza te liczby, bardzo szybko zobaczymy, że życie z kotem może być bardzo różne. Są domy, w których kot sam szuka kontaktu, śpi blisko człowieka, domaga się głaskania i bez większego problemu odnajduje się w ludzkiej codzienności. Są też takie, w których człowiek bardzo chce bliskości, a kot wybiera dystans, kryjówkę, obserwowanie z daleka albo aktywność dopiero wtedy, gdy dom zasypia.

Dla opiekuna bywa to trudne. Szczególnie dziś, kiedy kot w wielu domach nie jest już traktowany jak zwierzę od łapania myszy, tylko jak członek rodziny. Z jednej strony to ogromna zmiana na plus. Z drugiej – razem z tym często pojawiają się wobec kota oczekiwania, które czasem mają niewiele wspólnego z jego potrzebami. Kot ma być blisko. Ma lubić dotyk. Ma pozwalać na podnoszenie, przytulanie, całowanie, głaskanie po brzuchu, noszenie na rękach. Ma uczestniczyć w życiu domu na ludzkich zasadach.

Utopijny obraz z mediów społecznościowych

Taki obraz bardzo mocno podbijają media społecznościowe. Widzimy krótkie nagrania kotów, które pozwalają na bardzo dużo. Leżą na plecach, są noszone jak dzieci, cierpliwie znoszą dotyk w miejscach, których wiele kotów nie akceptuje. Tyle że te filmiki rzadko pokazują cały kontekst. Nie widzimy wcześniejszych sygnałów odmowy, napięcia ciała, rozszerzonych źrenic, ogona pracującego ze zdenerwowania, historii kota ani tego, czy on rzeczywiście wybrał tę interakcję. Czasem to, co dla człowieka wygląda jak uroczy moment, dla kota jest po prostu strategią przeczekania: wytrzymam, może za chwilę człowiek odpuści i będę mógł wrócić do bycia kotem.
Do tego dochodzi popularność ras kojarzonych z dużą tolerancją kontaktu, takich jak ragdolle, których sama nazwa sugeruje pewną miękkość i podatność na ludzkie ręce. W praktyce jednak niezależnie od rasy każdy kot pozostaje kotem. Ma swój etogram, potrzebę kontroli dystansu, prawo do odmowy i własny próg tolerancji. Rasa może zwiększać prawdopodobieństwo pewnych cech, ale nie unieważnia kociej biologii.
Dobra relacja opiekuna z kotem nie opiera się na tym, ile człowiek może przy kocie zrobić. Jej podstawą jest raczej to, czy kot ma wpływ na kontakt. Czy może podejść, ale też odejść. Czy może odmówić. Czy jego sygnały są zauważane. Czy człowiek potrafi skończyć interakcję wcześniej, zanim kot zostanie doprowadzony do momentu, w którym musi już syknąć, uderzyć łapą albo uciec.
W mojej pracy behawiorystycznej często spotykam koty, które według opiekunów miały być bliskie, nakolankowe, rodzinne, a zamiast tego żyją na dystans. Unikają dotyku, wycofują się z obecności człowieka, chowają się, obserwują, wychodzą dopiero wtedy, gdy robi się spokojniej. Nie dotyczy to jednej rasy ani jednego typu kota. Dotyczy zwierząt z bardzo różnymi historiami: słabą socjalizacją, doświadczeniem bólu, przeciążeniem środowiska, trudnymi relacjami z innymi zwierzętami albo po prostu temperamentem, który nie pasuje do ludzkiego wyobrażenia o kocie-przytulance.
I właśnie dlatego nie da się sprowadzić tego tematu do jednej diagnozy. Kot, który unika człowieka, nie zawsze b...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów



Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!

Przypisy