Dołącz do czytelników
Brak wyników

Opieka i pielęgnacja

18 listopada 2019

NR 14 (Listopad 2019)

Kocia depresja

Współczesny świat ludzi stawia przed nami rozmaite wyzwania związane z zaburzeniami stanu psychicznego. Jednym z częstszych i poważniejszych problemów, z którymi muszą sobie radzić terapeuci i psychiatrzy, jest depresja, która potrafi rozwijać się pod wieloma różnymi postaciami. Jak się jednak okazuje, świat kotów również nie jest wolny od tego zjawiska, choć przebiega ono nieco inaczej niż u ludzi.

Według definicji zawartej w książce Zaburzenia zachowania kotów autorstwa Sabine Schroll i Joëla Dehasse’a, depresja jest złożonym stanem patologicznym, który prowadzi do wielu rozmaitych objawów. Autorzy zwracają uwagę na fakt, iż symptomatyka depresyjna, występująca u kotów, bardzo często doprowadza w pierwszej kolejności do kontaktu nie z behawiorystą, lecz z lekarzem pierwszego kontaktu. Jest to choroba, która wywołuje rozdrażnienie oraz prowadzi do utraty radości (tzw. anhedonii), utraty motywacji oraz braku zdolności do podejmowania decyzji. Kot przeżywający depresję staje się bowiem wycofany i apatyczny, rezygnuje z kontaktów społecznych, przestaje dbać o pielęgnację swojej okrywy włosowej, nie przejawia apetytu, przestaje znakować otoczenie pazurami i gruczołami policzkowymi – krótko mówiąc, reaguje tak, jakby cierpiał na dolegliwości fizyczne.
Jeśli rozwój zaburzeń depresyjnych będzie postępował, mogą pojawić się zachowania bardziej kojarzone z problemami behawioralnymi, takie jak: łysienie psychogenne, zaburzenia snu, pozakuwetowa urynacja i defekacja oraz agresja, która pojawia się zarówno ze względu na rosnącą irytację i towarzyszące jej napięcie, jak i na podłożu lękowym. Zespół konkretnych objawów będzie zależał zarówno od stopnia nasilenia problemu, jak i od czasu jego trwania – inaczej wygląda u kota depresja ostra, a inaczej przewlekła. 
Koty doświadczające zaburzeń depresyjnych często poruszają się na ugiętych łapach, z brzuchem przy ziemi, bywają przygnębione lub rozdrażnione, rezygnują z aktywności i zabawy oraz sprawiają wrażenie mocno zmęczonych. Powstający w wyniku rozwoju depresji brak odpowiedniej reaktywności na bodźce jest efektem utraty przez zwierzę zdolności adaptacyjnych. Dzieje się tak, kiedy kot jest wielokrotnie wystawiany na jakiś negatywny czynnik, którego nie jest w stanie uniknąć. Prowadzi to do wytworzenia się zachowania ze spektrum depresyjnego, które w literaturze nazywane jest też „wyuczoną bezradnością” albo „rozpaczą”. Takie zachowania znacząco naruszają dobrostan kota, przez co powinny zostać poddane szczegółowej ocenie, prowadzącej następnie do wybrania odpowiednich metod pracy, pozwalających na walkę z problemem.

Przyczyny i diagnozowanie depresji u kota

Przyczyny popadnięcia kota w stan depresji mogą być rozmaite, a ich charakter i intensywność będzie wpływać na to, jak rozwinie się problem. O depresji ostrej mówimy przede wszystkim wtedy, gdy nagle w kocim świecie dzieje się coś bardzo drastycznego i negatywnego. Takim wydarzeniem najczęściej jest utrata wieloletniego towarzysza (innego zwierzaka lub człowieka), utrata miotu przez matkę tuż po narodzinach, złe samopoczucie wywołane nagłym pogorszeniem się stanu zdrowia (szczególnie groźne są tu amputacje, ale bywają też koty, które wpadają w depresję np. po zabiegu usunięcia zębów). W swojej praktyce osobiście spotkałam kota, który popadł w depresję po tym, jak doznał trwałego urazu kręgosłupa, który doprowadził do paraliżu w tylnych kończynach.
Depresja ostra pojawia się zwykle albo od razu, albo w ciągu kilku dni od traumatycznego wydarzenia i może wywołać bardzo mocne izolowanie się kota, który nie opuszcza swojej kryjówki nawet po to, by oddać mocz lub kał. Bywa też, że przyczyną takiej ostrej depresji są zabiegi weterynaryjno-pielęgnacyjne dokonywane po zabiegu medycznym. Szczególnym przypadkiem jest tutaj tzw. depresja kaftanikowa lub kołnierzowa, czyli zespół zachowań wynikających z dyskomfortu, jaki zwierzę odczuwa z racji założenia na nie elementu ochronnego. Taka depresja znika, gdy tylko zdejmiemy z kota element wywołujący zaburzenie.
Drugą formą zaburzenia jest depresja przewlekła. Ta pojawia się najczęściej w wyniku długotrwałego, przewlekłego stresu, który oddziałuje na kota w sposób chroniczny najczęściej za pośrednictwem elementów, takich jak środowisko czy system społeczny. Najczęściej chodzi tu więc o: przeprowadzkę do nowego miejsca, połączoną z brakiem ponownej aklimatyzacji, utrzymujący się konflikt w grupie, przegęszczenie w kocim domu, które wpływa na brak swobodnego dostępu do zasobów, zachowania agresywne występujące pomiędzy członkami grupy (szczególnie groźna może tu być agresja bierna, przejawiana przez zachowania blokujące, która często nie jest przez opiekuna zauważana) bądź też długotrwałe wystawianie kota na bardzo intensywne bodźce, np. na kontakt z małym dzieckiem, od którego zwierzak nie ma możliwości odpocząć. Rozwojowi depresji przewlekłej sprzyjają też zaburzenia lękowe występujące u zwierzęcia; jej bardzo zaawansowaną formę można obserwować także w trzecim etapie deprywacji socjalnej u psów i kotów. 
Aby móc określić, czy nasz kot faktycznie cierpi na zaburzenia depresyjne, warto w pierwszej kolejności zadać sobie pytanie: Czy coś w otoczeniu zwierzaka uległo zmianie? W analizie należy rozpatrzyć kilka elementów, takich jak: 

  • czynniki środowiskowe (organizacja przestrzeni, układ zasobów),
  • rozkład czasu (organizacja dnia, pory snu i aktywności, przemiany w dobowym rytmie ze stałego w zmienny),
  • struktura społeczna grupy, do której należy kot (pod kątem zarówno innych zwierząt, jak i ludzi).

Oczywiście, wymienione wyżej punkty odnoszą się stricte do warstwy behawioralnej, na której możemy skupić się dopiero po wykluczeniu somatycznego podłoża wywołującego zmiany w kocim zachowaniu. Dlatego też każdy kot z podejrzeniem depresji powinien mieć najpierw wykonane szerokie badania diagnostyczne (morfologia, biochemia, parametry tarczycowe, badanie ogólne moczu z oceną osadu, wykluczenie nosicielstwa chorób wirusowych FIV/FeLV, ewentualnie diagnostyka obrazowa: USG, RTG, TK).
Największą trudnością podczas diagnozowania depresji u kota jest niemożność przeprowadzenia wywiadu w postaci rozmowy z pacjentem. Dlatego też rozpoznanie jest pewną wypadkową zachowań, badań i relacji przekazanej przez opiekuna. Ze względu na tak płynne kryteria bywa, że rozpoznanie stawiane jest błędnie i zawsze trzeba brać to pod uwagę, próbując pracować z pacjentem otrzymującym taką diagnozę.

Depresja i żałoba

Zachowania depresyjne po stracie bliskiego członka grupy społecznej to zdecydowanie przypadek, z którym koci opiekunowie spotykają się najczęściej (lub też najlepiej rozpoznają depresję, projektując uczucia kota na siebie i identyfikując się podświadomie z cierpiącym zwierzakiem). Kot, który w takiej sytuacji zostaje sam, czy to po stracie ludzkiego, czy zwierzęcego kompana, potrafi mocno przeżywać zaistniałą sytuację. Często zwierzę staje się wtedy smutne, wycofane, odmawia jedzenia, głośno wokalizuje i szuka po domu brakującego osobnika. Czas, przez jaki utrzymują się takie zachowania, jest bardzo różny – od kilku dni do nawet długich miesięcy. Jest to dla kota bardzo trudny okres i nie powinien być wówczas pozostawiony samemu sobie, bo jeśli problem przybiera formę zaawansowaną, to zwierzak nie potrafi przewalczyć go samodzielnie. Trzeba więc zacząć działać, jednak zachowując przy tym właściwe sposoby postępowania. „Złotą radą”, którą można znaleźć w sieci, jest przyniesienie do domu innego zwierzaka „na zastępstwo”. I owszem, są koty, w przypadku których działa to pozytywnie, jednak ja byłabym tu bardzo ostrożna. 
Aby zrozumieć specyfikę tej sytuacji, wystarczy postawić się na moment w miejscu kota i wyobrazić sobie, że żyło się z kimś (bratem, siostrą, partnerem, małżonkiem, dzieckiem) przez minimum kilkanaście lat. Nagle dowiadujemy się, że ta osoba zaginęła (koty domowe bardzo rzadko są świadkami śmierci swoich towarzyszy, tak więc trudno im zrozumieć, czemu osobnik, który zawsze był obok, nagle zniknął). 
Czy chcielibyśmy „leczyć” emocje, które się wtedy pojawiają, poprzez szybki kontakt z nowym, kompletnie dla nas początkowo obcym człowiekiem? Czy remedium na śmierć wieloletniego partnera może stanowić dokwaterowanie nam pod dach obcego człowieka? Lub, co gorsza, absorbującego dziecka? Czy to brzmi jak dobry plan? Raczej nie… I dla wielu kotów takie „zastępstwo” to emocjonalny kamień u szyi, który jeszcze bardziej pogłębia problemy, zamiast je rozładowywać. 
Barbara King, amerykańska antropolog, w swojej książce zatytułowanej Jak zwierzęta przeżywają żałobę? jest głęboko przekonana o tym, iż uczucie żalu po utracie bliskiego towarzysza jest dostępne zwierzętom rozwiniętym społecznie, stanowiąc naturalną przeciwwagę dla uczuć pozytywnych, takich jak radość i miłość. O kocim przeżywaniu odejścia bliskich pisze też szerzej Pam Johnson-Bennet, która na swoim blogu w artykule zatytułowanym Do Cats Grieve? (tłum. Czy koty przeżywają żałobę?) bardzo uczula opiekunów, by monitorowali codzienne rutynowe zachowania swoich kotów, bowiem poczucie straty może doprowadzić do poważnych zachwiań w tej sferze życia. Ona również odradza szybkie dokocenie jako sposób na walkę z poczuciem straty i smutku.
Jako behawiorystka zdecydowanie zgadzam się z tym, że żałoba, jako szczególny rodzaj emocji towarzyszących stracie, jest u zwierząt obecna. Sama miałam bardzo przykrą okazję obserwować depresję ostrą u pewnej kotki, która utraciła cały miot w dobę po porodzie. Dlatego tym bardziej skłaniam się ku temu, by do zwierząt cierpiących emocjonalnie podchodzić z dużą doz...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy