Dołącz do czytelników
Brak wyników

Dieta i suplementacja

15 września 2020

NR 19 (Wrzesień 2020)

Fragment książki: Nie dla psa (i kota) kiełbasa, czyli jak zdrowo karmić swojego zwierzaka

3

Jak czytać skład karmy

Najlepiej zapoznawać się ze składami karm ze zrozumieniem i… przy każdych zakupach. Bo lubią one się zmieniać zupełnie bez uprzedzenia. Nie przyglądajcie się zbyt długo obrazkom ani hasłom reklamowym – nie warto. To, co ma znaczenie, jest napisane małymi literkami. Skład.

POLECAMY

Czy wiesz, że..

Każdy producent, deklarując na etykiecie, że produkt jest karmą pełnoporcjową, zapewnia, że jej skład jest wystarczający do zaspokojenia dawki dziennej i może stanowić jedyne źródło składników odżywczych dla określonego na opakowaniu zwierzęcia.

I znowu FEDIAF

Kto czuwa nad tym, jakie informacje mają być na opakowaniu? Na szczęście w całej Unii Europejskiej sposób opisywania karm dla zwierząt jest ściśle regulowany przez akty prawne. Istotnym z punktu widzenia branży dokumentem zawierającym szczegółowe zasady etykietowania karm jest Kodeks dobrej praktyki znakowania karmy dla zwierząt opracowany przez FEDIAF. 

Aby produkt mógł się znaleźć w sprzedaży, jego etykieta musi spełniać wiele wymagań dotyczących podania informacji na temat jego zastosowania lub cech, szczególnie składu. Na opakowaniu każdej karmy producent powinien umieścić informację, dla kogo jest przeznaczona oraz dla jakiego etapu życia lub wielkości rasy została opracowana.

Deklaracje na produkcie…

Zamieszczone na opakowaniu produktu deklaracje dotyczą zarówno jego zawartości, jak i działania. Pierwsza kategoria to oświadczenia określające zawartość składników (głównych i drugorzędnych oraz substancji odżywczych i dodatków). W wytycznych mamy instrukcje dotyczące sformułowań służących oznaczeniu konkretnej wartości procentowej wymienionych surowców. Zgodnie z tymi wytycznymi, deklaracje nie mogą dezorientować nabywcy, wprowadzać go w błąd ani pomniejszać wartości innych karm.

Przyjrzyjmy się, co one oznaczają:
deklaracja „o smaku…”, „ze smakiem…” – zawartość deklarowanego składnika waha się między 0% a 4% składu recepturowego; 

  • deklaracja „z…” lub „zawiera…” – receptura karmy zawiera co najmniej 4% deklarowanego składnika (na przykład „z kaczką”);
  • deklaracja „bogaty w…” – receptura karmy zawiera co najmniej 14% deklarowanego składnika (na przykład „bogaty w kurczaka”); inne określenia w tej kategorii to „o dużej zawartości…” lub „z dużą zawartością…”; 
  • deklaracja „danie…” lub „menu…” – receptura karmy zawiera co najmniej 26% deklarowanego składnika (na przykład „danie z gęsi i jelenia” – oba rodzaje mięsa muszą być obecne w minimum 26%);
  • deklaracja „wyłącznie…”, „w całości…” – receptura karmy składa się tylko z tego pojedynczego zadeklarowanego składnika (na przykład „w całości z łososia”).

Karma, która zawiera po minimum cztery procent kurczaka, wieprzowiny, wołowiny, kaczki i indyka, może być zatem sprzedawana w różnych opakowaniach i pod różnymi nazwami. Ta sama karma, tylko opakowanie wygląda inaczej…

Ciekawostka: nazwa oraz odsetek wagowy surowca muszą być podane tylko wówczas, gdy jego obecność została podkreślona na etykiecie za pomocą słów, ilustracji lub symboli graficznych!

Zwróćcie zatem uwagę na kolejną ważną rzecz: powyższe deklaracje nie oznaczają całkowitej ilości mięsa i surowców pochodzenia zwierzęcego w karmie! One się odnoszą jedynie do wymienionego na etykiecie składnika, a przecież w produkcie znajdują się także inne surowce z tej kategorii. Czyli to, że producent karmy X deklaruje, iż zawiera ona cztery procent wołowiny, nie oznacza, że karma ta ma jedynie cztery procent produktów pochodzenia zwierzęcego w swoim składzie. Może jest ich więcej, może są tam produkty uboczne z kurczaka bądź wieprzowiny. Nie wiemy. Jedyne, co wiemy, to to, że w masie „mięso oraz produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego (38 %, min. 4 % wołowiny)” w karmie z deklaracją, że jest „z” wołowiną, mamy cztery procent wołowiny. Bardzo często w Internecie widzę stwierdzenia, że taka karma ma tylko cztery procent mięsa, a to nie jest prawda. Nie wiemy nic więcej w tej kwestii o składzie poza tym, że jest w nim dodatek czterech procent wołowiny. Reszta jest zagadką. Albo inaczej: tajemnicą producenta. „Mięso i produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego” – pamiętajcie, że ten zapis oznacza, że może być tam mięso z jakiegoś gatunku i produkty uboczne z jakiegoś gatunku. Zastanówmy się zatem najpierw, czy w ogóle wiemy, czym jest mięso? To, niestety, nie jest podchwytliwe pytanie.

Ten temat jest bardzo zagmatwany. Do tego musicie mieć świadomość, że przepisy prawne mogą się zmieniać, więc zawsze warto sprawdzić, czy tak się nie stało – jeśli chcecie być na bieżąco. Pytałam znajomą prawniczkę, dlaczego tak jest i czemu tak ciężko o jednoznaczną definicję mięsa.

Powiedziała, że gdyby to było takie proste, to świat nie potrzebowałby prawników. Żart, ale w tej sytuacji bardzo prawdziwy. Można by napisać doktorat o ustawach, aby wyjaśnić ten temat, ale nie taka jest rola tej książki.

Umarłabym z nudów, pisząc to, a wy – czytając. Long story short: słowa „mięso” w karmach wolno użyć tylko wobec mięśni szkieletowych (w rozporządzeniu Komisji (UE) nr 68/2013 w sprawie katalogu materiałów paszowych mamy wykaz produktów zwierzęcych ze zwierząt lądowych i ich produkty pochodne). 

Dodatkowa ciekawostka: produkty pochodzenia zwierzęcego i produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego to między innymi głowy drobiowe, pióra czy świńska szczecina.

Kolejna ważna sprawa: każdy producent, deklarując na etykiecie, że produkt jest karmą pełnoporcjową, zapewnia, że jej skład jest wystarczający do zaspokojenia dawki dziennej (spójrzcie na rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 767/2009) i może stanowić jedyne źródło składników odżywczych dla określonego na opakowaniu zwierzęcia. Uważajcie więc znowu na bzdurne tabelki i stwierdzenia z Internetu o tym, że karmy dla kotów, które nie mają podanej na opakowaniu informacji o taurynie, są jej pozbawione. To nieprawda, musi być jej odpowiednia ilość, aby karma została nazwana pełnoporcjową! Jeśli jednak producent nie musiał dodawać tauryny, bo skład surowcowy zapewniał jej odpowiednią podaż, to nie ma on obowiązku pisać o tym, ile jej jest. A musi być jej odpowiednia ilość. Zagmatwane? Trochę tak, też wolałabym, żeby przepisy dotyczące opisów składu i deklaracji nie pozwalały na interpretacje i dywagacje. Z punktu widzenia opiekunów jedynie pogłębia to cały zamęt.

Kolejna kwestia to informacje o zwiększonym bądź zmniejszonym poziomie danego składnika. Oznacza to, że jego zawartość w produkcie jest co najmniej o piętnaście procent większa bądź mniejsza niż w standardowej wersji.

Skład i analiza produktu

Obowiązkiem każdego producenta jest umieszczenie na etykiecie każdej karmy dla zwierząt informacji na temat składu produktu. Skład ten jest przedstawiany w postaci listy składników w porządku malejącym pod względem masy. Niestety, znowu będą pewne utrudnienia, ponieważ producenci karm mogą deklarować skład za pomocą nazw kategorii (mięso i surowce pochodzenia zwierzęcego, warzywa, oleje...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy