W ostatnich latach możemy zaobserwować znaczący wzrost zainteresowania preparatami, które opisywane są jako „naturalne”, „wspierające zdrowie”, „poprawiające odporność” czy „redukujące stres”, co wynika zarówno z rosnącej świadomości właścicieli zwierząt, jak i z intensywnej działalności marketingowej producentów suplementów. Jednocześnie ta gałąź rynku zoologicznego pozostaje bardzo słabo regulowana konkretnymi przepisami, a wiele sprzedawanych preparatów nie posiada jednoznacznych dowodów skuteczności klinicznej. Tym, co odróżnia je od leków, jest fakt, że suplementy nie muszą przechodzić badań potwierdzających ich działanie, co sprawia, że deklaracje umieszczane na opakowaniach często mają charakter życzeniowy, a nie naukowy.
Rezultatem tego jest fakt, że wielu opiekunów zwierząt kieruje się hasłami reklamowymi, w konsekwencji czego często dobierają suplementację w sposób całkowicie przypadkowy. Może to doprowadzić nie tylko do braku efektów terapeutycznych, ale również do opóźnienia właściwej diagnostyki oraz podjęcia leczenia. Suplementacja może być skuteczna, ale wyłącznie wtedy, gdy oparta jest na analizie mechanizmów patofizjologicznych, ocenie jakości składników aktywnych oraz uwzględnieniu kontekstu klinicznego konkretnego pacjenta.