Dołącz do czytelników
Brak wyników

Moim zdaniem , Otwarty dostęp

19 stycznia 2022

NR 27 (Styczeń 2022)

Przemyśleć dokarmianie

0 258

Zima tradycyjnie skłania do zadania pytania o zasadność dokarmiania ptaków. Zasadność? Ależ jak to? Przecież dokarmianie naszych ptaków to element największej empatii do skrzyd- latych braci w trakcie najgorszej z pór roku. Do takiej odpowiedzi jesteśmy przygotowani przez wszystkie szczeble edukacji, programy radiowe i telewizyjne, a nawet media społecznościowe. Jednak zmieniają się warunki środowiskowe, zimy stają się łagodniejsze, a zgromadzona wiedza dotycząca dokarmiania stale rośnie i warto z tych analiz skorzystać.

o dzięki dokarmianiu, budowaniu specjalnych karmników i wieszaniu kul ze smalcem poznajemy zimujące ptaki: różne gatunki sikor, dzięciołów, kowalika czy pełzacze. Tam, gdzie sypiemy słonecznik, pojawiają się dzwońce, czyże, grubodzioby, a nawet coraz liczniej zimujące zięby. Przywabiamy ptaki na odległość ręki. Możemy im się dokładnie przyjrzeć, poznać detale upierzenia, posłuchać głosów kontaktowych, a także przypatrzeć się ich bogatemu życiu socjalnemu. Niczym w telewizyjnych programach „Big Brother” próbujemy zrozumieć, kto z kim i dlaczego. Dlaczego sikory, kowaliki i pełzacze lubią podążać za dzięciołem? Dlaczego sikory bogatki wynoszą z karmnika po jednym ziarnie słonecznika? Co się dzieje z ziarnami, gdy wypadają z zawieszonego karmnika na ziemię? Czy wtedy wykorzystują je inne gatunki ptaków? To pytania zadawane nie tylko przez obserwatorów karmnikowego życia, ale również przez najpoważniejszych badaczy. Rzecz jasna, wtedy brzmią nieco mniej trywialnie, a zbieranie danych nie opiera się na nosie przyklejonym do szyby i zapamiętywaniu, jaki gatunek odwiedził zbudowaną stołówkę. Zaprzęgana jest najnowsza technika: fotopułapki, kamery, radiowa identyfikacja przylatujących osobników. To dzięki nowym metodom i zebranym nowym informacjom w dyskusjach naukowców coraz częściej pojawia się pytanie podstawowe – czy rzeczywiście pomagamy tym ptakom, które potrzebują naszej pomocy? O ile wiele gatunków ptaków zmniejsza liczebność w całej Europie, to sikory, kowaliki, pełzacze, kosy i dzięcioły duże mają się całkiem nieźle, a liczebność wielu z wymienionych gatunków nawet rośnie. 
To właśnie one korzystają nieproporcjonalnie często z karmników, a taki efekt powinien nas tylko cieszyć. Tylko czy naprawdę? A jeśli ich zwiększająca się liczebność stanowi poważną konkurencję dla gatunków podejmujących trud wędrówek w tropiki? Przylatują zmęczone wiosną, a ich miejsca zajęte są przez gatunki korzystające z pomocy Homo sapiens. Gdy tak spojrzymy na to zjawisko, to zaczynamy żałować muchołówek przegrywających konkurencję z sikorami. Na całym świecie czy, mówiąc precyzyjniej, w innych terenach strefy umiarkowanej takich konkurencyjnych zależności opisano znacznie więcej. 
 

Czy wiesz, że...

Powiedzmy wprost – dodatkowe jedzenie zimą zdecydowanie nie zawsze jest potrzebne. Może przynosić więcej szkody niż pożytku. Jeśli więc dokarmiamy, to z głową, mając na uwadze, że nie zawsze dobre chęci i płytko rozumiana empatia to cechy, których dzika przyroda potrzebuje najbardziej.


Dokarmianie rozleniwia

Jednak to nie tylko ptasia konkurencja skłania badaczy ptasich zwyczajów do zastanowienia się nad formami i sensem dokarmiania. Okazuje się, że żywność dostarczana przez człowieka jest obecnie tak ważną częścią diety niektórych gatunków, że może zapewnić do 75% ich dziennego spożycia, a przy średnio 
100 karmnikach...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy