Dołącz do czytelników
Brak wyników

Moim zdaniem

22 marca 2019

NR 10 (Marzec 2019)

Nasze pupile i wino

0 132

Długo żyłem w przekonaniu, że obserwatorzy ptaków i najprawdziwsi ornitolodzy, niby zimni badacze, to osoby oddane swojej pasji bez reszty. Tracący dla ptaków nie tylko serce, ale też rodziny, pieniądze i rozum… Tacy zapaleńcy gotowi są kupować zarówno znaczki pocztowe wyłącznie z ptakami, jak i... wina.

Temat ten poruszam szerzej na łamach swojej nowej książki, zatytułowanej Wino i ptaki (Lanius, Poznań 2018). Reakcja na książkę mnie jednak zdziwiła i z pewnym zaskoczeniem, ale też radością, odnotowuję, że osób mających specyficzne postrzeganie świata jest więcej. Przez podobne wnioski traci się pewną wyjątkowość, ale równocześnie szerzej spogląda się na interesujące zjawiska społeczne. Te zaś ogniskują się w lampce wina – no, może nawet w całej butelce. Bo chodzi wszak o etykietę.

Praca sztabu grafików

Zapewne wielokrotnie słyszeliśmy, by nie oceniać książki po okładce, a rasy wyłącznie po eksterierze. Jednak konsument rządzi się swoimi prawami, kupuje kompulsywnie albo kierując się pewnymi posiadanymi odnośnikami kulturowymi. Ba, jak pokazują badania neurobiologów – kolor, kształt, liternictwo i wzornictwo etykiety ma na nas ogromy wpływ także na poziomie zadowolenia z picia szlachetnego trunku. Słowem, gdy na butelce widzimy ulubione zwierzątko, to spożycie wina wiąże się dla nas z lepszymi i intensywniejszymi doznaniami. Przecież dlatego pracują nad nimi całe sztaby grafików, zleca się dla nich kosztowne badania rynku, a marketingowcy za nie odpowiedzialni są sowicie opłacani. I gdyby to nie działało, już dawno zostaliby puszczeni z torbami.


Posmak kocich siuśków

Czasem odnajduje się rynkowe perełki, segmenty żyjące według własnych praw, często niewpisujące się w utarte schematy, a jednak nadal działające. Parę lat temu na Wyspach Brytyjskich furorę zrobiła seria win przeznaczonych dla starszych pań lubiących koty. Z dość nachalną estetyką, ale bez specjalnej reklamy w mediach. Wystarczyła ta szeptana. Informacje o kocich winach przekazywano sobie z ust do ust, a znikały one z półek szybciej niż specjalistyczna karma dla kotów. Posunięto się o krok dalej – stworzono tzw. coolery do białego wina z wizerunkami kotów, a nawet specjalistyczne otwieracze. Ba, stworzono cały rynek gadżetów, obejmujących nawet tapety, stale dość popularne w wielu angielskich domach. Zresztą koty trafiły do winnych annałów zupełnie serio, choć dla niektórych w sposób mało wyrafinowany. Czasem słyszymy, że wino ma posmak… kociego moczu, albo – nieco subtelniej – kocich siuśków. U niewtajemniczonych wywołuje to w najlepszym razie uśmiech politowania, a tymczasem to używany zupełnie poważnie termin w czasie spotkań degustacyjnych (cat’s pee). Określa cierpki aromat owoców (jabłka, cytrusy, czerwone porzeczki), wymieszany z zapachem świeżo koszonej trawy, pieprzu i t...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy