Dołącz do czytelników
Brak wyników

Moim zdaniem

30 lipca 2018

NR 6 (Lipiec 2018)

A tu pospolitość skrzeczy

0 74

Carum est, quod rarum est – wedle tej łacińskiej sentencji, jasno mówiącej, że cenne jest to, co rzadkie, układa się wiele naszych relacji ze zwierzętami. Nawet tak, zdawałoby się, odległych od siebie jak obserwacje prowadzone w dzikiej przyrodzie i zakup pupila jako towarzysza życia.

Podstawą wiedzy o bioróżnorodności świata zwierząt jest nauka zwana faunistyką i tworzenie w jej ramach list gatunków wybranych obszarów. Pojawienie się na takiej lokalnej liście gatunków rzadkich budzi zachwyt i zazdrość innych badaczy. Nawet wśród amatorów obserwacji ptaków czy motyli właśnie gatunki rzadkie budzą najwięcej emocji i są najszerzej komentowane na forach internetowych; o nich też najczęściej rozmawia się podczas wypraw terenowych i w kuluarach konferencji specjalistycznych. To różnego typu rzadkości bywają także z dumą wybierane na towarzyszy życia. Ich wyjątkowość i egzotyczność są nieustannie podkreślane. Na giełdach zwierząt egzotycznych największe zainteresowanie gawiedzi budzą „dziwactwa”; to one też najczęściej trafiają na pamiątkowe fotografie i filmiki z targów zwierząt egzotycznych i tym podobnych inicjatyw. Na wystawach psów, kotów, kanarków czy papug właściciele wybranych okazów z dumą podkreślają ich wyjątkowość: 
„To jedyny przedstawiciel tego gatunku w Polsce” bądź „Takiej rasy jeszcze nie widzieliście – świeżo przywieziona z Australii”. Pociąg do niezwykłości widoczny jest także choćby w chęci uzyskiwania wciąż nowszych odmian barwnych. Budowanie przekazu na rzadkościach jeszcze bardziej widoczne jest w ochronie przyrody. Ujęcie gatunku w międzynarodowych konwencjach lub na listach gatunków chronionych czy (zwłaszcza) kwestia pozyskiwania środków finansowych na akcje pomocowe, a nawet promocje w mediach – są bardzo uzależnione nie tylko od charyzmatyczności gatunku, ale również od stanu jego populacji. Przecież kto by chciał pomagać gatunkom pospolitym?

Zakładnicy dawnych decyzji

To jedna strona przyrodniczego świata – miłość naturalistów i pasjonatów. Z drugiej strony są twarda nauka, edukacja i hodowla. Głównymi modelami testów laboratoryjnych pozostają muszka owocowa, mysz i szczur laboratoryjny. Naukowcy są niejako zakładnikami dawnych decyzji, podjętych przez genetyków i fizjologów wybierających gatunki tak, by można było łatwo je hodować w określonych warunkach laboratoryjnych. Dziś dobrze wiemy, że nie są to modele idealne, że ze znacznie lepszym efektem w interpretacji zjawisk biomedycznych można wykorzystać przykładowo badania wykonywane na świni domowej czy rybie – danio pręgowanym. Eksperymenty wykonywane w wolnej przyrodzie też nie są wolne od widocznych preferencji określonych gatunków, a nawet pewnej pogardy badawczej dla innych. Spójrzmy na badania ornitologiczne. Najlepiej, jeśli gatunek gniazduje w skrzynkach lęgowych, które można z łatwością kont...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy