Dołącz do czytelników
Brak wyników

Moim zdaniem

30 lipca 2018

NR 6 (Lipiec 2018)

A tu pospolitość skrzeczy

0 291

Carum est, quod rarum est – wedle tej łacińskiej sentencji, jasno mówiącej, że cenne jest to, co rzadkie, układa się wiele naszych relacji ze zwierzętami. Nawet tak, zdawałoby się, odległych od siebie jak obserwacje prowadzone w dzikiej przyrodzie i zakup pupila jako towarzysza życia.

Podstawą wiedzy o bioróżnorodności świata zwierząt jest nauka zwana faunistyką i tworzenie w jej ramach list gatunków wybranych obszarów. Pojawienie się na takiej lokalnej liście gatunków rzadkich budzi zachwyt i zazdrość innych badaczy. Nawet wśród amatorów obserwacji ptaków czy motyli właśnie gatunki rzadkie budzą najwięcej emocji i są najszerzej komentowane na forach internetowych; o nich też najczęściej rozmawia się podczas wypraw terenowych i w kuluarach konferencji specjalistycznych. To różnego typu rzadkości bywają także z dumą wybierane na towarzyszy życia. Ich wyjątkowość i egzotyczność są nieustannie podkreślane. Na giełdach zwierząt egzotycznych największe zainteresowanie gawiedzi budzą „dziwactwa”; to one też najczęściej trafiają na pamiątkowe fotografie i filmiki z targów zwierząt egzotycznych i tym podobnych inicjatyw. Na wystawach psów, kotów, kanarków czy papug właściciele wybranych okazów z dumą podkreślają ich wyjątkowość: 
„To jedyny przedstawiciel tego gatunku w Polsce” bądź „Takiej rasy jeszcze nie widzieliście – świeżo przywieziona z Australii”. Pociąg do niezwykłości widoczny jest także choćby w chęci uzyskiwania wciąż nowszych odmian barwnych. Budowanie przekazu na rzadkościach jeszcze bardziej widoczne jest w ochronie przyrody. Ujęcie gatunku w międzynarodowych konwencjach lub na listach gatunków chronionych czy (zwłaszcza) kwestia pozyskiwania środków finansowych na akcje pomocowe, a nawet promocje w mediach – są bardzo uzależnione nie tylko od charyzmatyczności gatunku, ale również od stanu jego populacji. Przecież kto by chciał pomagać gatunkom pospolitym?

Zakładnicy dawnych decyzji

To jedna strona przyrodniczego świata – miłość naturalistów i pasjonatów. Z drugiej strony są twarda nauka, edukacja i hodowla. Głównymi modelami testów laboratoryjnych pozostają muszka owocowa, mysz i szczur laboratoryjny. Naukowcy są niejako zakładnikami dawnych decyzji, podjętych przez genetyków i fizjologów wybierających gatunki tak, by można było łatwo je hodować w określonych warunkach laboratoryjnych. Dziś dobrze wiemy, że nie są to modele idealne, że ze znacznie lepszym efektem w interpretacji zjawisk biomedycznych można wykorzystać przykładowo badania wykonywane na świni domowej czy rybie – danio pręgowanym. Eksperymenty wykonywane w wolnej przyrodzie też nie są wolne od widocznych preferencji określonych gatunków, a nawet pewnej pogardy badawczej dla innych. Spójrzmy na badania ornitologiczne. Najlepiej, jeśli gatunek gniazduje w skrzynkach lęgowych, które można z łatwością kontrolować i prowadzić badania manipulacyjne. Nie może nas zatem dziwić, że najlepiej poznane ptaki świata to sikora bogatka, muchołówka żałobna, wróbel domowy i szpak. Wszystkie te gatunki lubią gniazdowanie w sztucznych warunkach zapewnionych przez badaczy. Czy zebrane w ten sposób informacje są na tyle ogólne, że tłumaczą całą różnorodność świata przyrody? Zdecydowanie nie! W ciągu ostatniego ćwierćwiecza wreszcie zrozumieliśmy, że obserwacje ze strefy umiarkowanej, gdzie przecież są liczne uniwersytety i ogólnie wyższy poziom badań naukowych, nie mogą być bezmyślnie przekładane na strefę tropikalną. Jakież było zdziwienie, gdy zaobserwowano na przykład, że liczba jaj składanych przez gatunki tropikalne jest przeciętnie mniejsza od tych ze strefy umiarkowanej lub że mniejsze są zagęszczenia ptaków, ale za to na powierzchni jest więcej gatunków i samice potrafią śpiewać w duetach z samcami. W zmienionych warunkach inaczej wygląda to, co pospolite i to, co rzadkie.

Dostosowywanie wyborów

Fascynujące w tym kontekście są także zachowania ludzi i ich relacje ze zwierzętami towarzyszącymi. W wielu miejscach Afryki i Azji hodowcy z dumą chwalą się europejskimi gatunkami. Rzecz jasna, nie tylko sama dostępność rynkowa czy środowiskowa danego gatunku lub rasy decyduje o postrzeganiu wyjątkowości wybranego pupila. Zwykle mamy tutaj do czynienia z próbą dostosowania wyboru do warunków lokalnych, a nawet do profilu psychologicznego właściciela. Przecież agresywne pająki i jadowite węże do hodowli wybierają inni ludzie niż fascynaci króliczków miniaturek i kanarków. Innego psa wybiera wysokotestosteronowy miłośnik wysiłku fizycznego, wspomaganego dodatkową porcją białek i su...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Animal Expert"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy