Dołącz do czytelników
Brak wyników

test-onlineconvrt

Artykuły z czasopisma | 11 grudnia 2020 |
14

Wiele osób uważa, że wzięcie dach malucha spowoduje, że będą mieli większy wpływ na jego wychowanie, ukształ psychiczne i charakter. Inni z kolei twierdzą, że jeśli kot nie jest mały, to się do nie przyzwyczai i nie pokocha miłością wielką jak Pałac Kultury. I w jednym, i w drugim przypadku założenia są zupełnie nieuzasadnione. Dlaczego?

POLECAMY

Za proces kociaka i kształtowania się jego zachowań odpowiadają dwa procesy, które powinny być zapewnione równolegle:

  • kontakt z matką i rodzeństwem,

  • kontakt z człowiekiem. 

Dzieje się tak, ponieważ proces socjalizacyjny malucha powinien przebiegać dwutorowo: z jednej strony za ukształ się kocich reakcji i zachowań odpowiada matka, która dosłownie uczy swoje dzieci „jak być kotem”, z drugiej zaś przebywanie w towarzystwie ludzi pozbyć się atawistycznego lęku, który podpowiada, że przecież człowiek to zagrożenie. Dlatego właś tak szkodliwe jest odbieranie kociąt matce przed ukończeniem przez nie 12. tygodnia życia. Wtedy bowiem zamyka się okno socjalizacji pierwotnej, a więc tej, która daje bazę całe późniejsze kocie życie.

W tym okresie następują też dwa bardzo ważne elementy związane z kształtowaniem się kocich reakcji i zachowań: Wytworzenie się inhibicji gryzienia – w tym trudnych słów chodzi po prostu o świadomość siły używania wł zębów. Kocięta uczą się tego poprzez interakcję z matką, rodzeństwem oraz innymi dorosłymi osobnikami gatunku. maluch, zabawy, wyczucie i zacznie gryźć swojego partnera, wówczas bardzo szybko zostanie skorygowany – albo też zostanie ugryziony, albo w jakiś inny sposób będzie mu zasygnalizowane, że przesadził (np. zwierzę natychmiast zabawę i ucieknie).

Dzięki procesowi koty potrafią hamować się zabawy, ale gryźć mocno i skutecznie w razie walki lub na polowaniu. Jeśli kociak nie zakończy prawidłowo procesu, niestety, w przyszłości może się wiązać z pojawieniem się reakcji, które przez ludzi będą klasyfikowane jako agresja. Tymczasem będzie to brak wyczucia. Wypracowanie mechanizmów radzenia sobie stresem i frustracją – to z kolei element, który towarzyszy odstawieniu dietetycznemu, czyli procesowi przejścia z pokarmu płynnego (mleko matki) na stały (mięso upolowanych przez kotkę ofiar). W trakcie kocica zaczyna ograniczać kociętom dostęp do sutków, by w ten sposób nakłonić je do rozpoczęcia przyjmowania pokarmu stałego. Ta sytuacja najpierw budzi w maluchach stres (coś w ich świecie się zmienia), a następnie frustrację (nie dostają tego, czego chcą). Jednak mądra opieka matki i wyczucie powodują, że kocięta wypracowują w sobie umiejętność radzenia sobie z tą trudną dla nich zmianą. A to jest z kolei wstęp do rozwiązywania rozmaitych problemów w ich późniejszym kocim życiu.

Czy jasne jest to, maluch musi pozostać z matką minimum trzy miesiące? Mam nadzieję, że tak. Ale jeszcze kwestia kontaktów z człowiekiem. Dobrze zaczynać je tak wcześnie, jak tylko matka na to pozwoli (do pewnego stopnia jest to nieuniknione, o ile kocięta od początku znajdują się pod ludzką opieką – maluchy powinny być bowiem regularnie sprawdzane pod kątem stanu zdrowia, należy też mierzyć ich masy ciała, by wiedzieć, czy prawidłowo się rozwijają). Jeśli natomiast nie mamy możliwości rozpoczęcia opieki nad kocim miotem od początku, to warto położyć nacisk na socjalizację z człowiekiem tak szybko, tylko jest to możliwe. Kiedy bowiem maluch ma 6, 7 bądź 8 tygodni – liczy się dosłownie każdy dzień, który zwiększa na to, że w przyszłości będzie to przyjacielski, odważny i towarzyski kot. Nie oznacza to jednak, że można zabrać kociaka od matki.

Właśnie dlatego pomysł przyjmowania pod swój dach kociaka, który wydaje się samodzielny, bo sam je i korzysta z kuwety, jest bardzo kiepski. Takie kocię jest bowiem samodzielne funkcjonalnie, ale nie emocjonalnie.

Tymczasem właśnie deficyty emocjonalne są w póź okresie najtrudniejsze do nadrobienia. Najlepiej zatem postępować zgodnie z zasadą brzmiącą: „Kocham = czekam 12 tygodni”.

Mały kot – małe tornado

Kocięta bez wątpienia są urocze, wzbudzają w nas ogromne pokłady emocji i powodują, że serce na ich widok się rozpływa. Gdy śpią. Albo gdy spoglądają głęboko w oczy i przytulają się, mrucząc rozkosznie. Jednak prawda jest taka, że poza tymi dwoma momentami to małe, wcielone demony i należy mieć tego świadomość. Nie piszę tego absolutnie w znaczeniu negatywnym – kocię naprawdę są cudowne. Ale to niesamowicie żywotna, siła, która przez kilka miesię przetacza się przez nas i nasz dom bez grama litości.

Dzieje się tak, ponieważ koty w okresie dorastania są bardzo intensywnie nastawione na dwie czynności: eksplorację rozwijanie umiejętności łowieckich. I choć w naturze już 3–4-miesięczny kociak być samodzielnym, skutecznym łowcą, nie oznacza to, że w tym wieku kończy się jego nauka. Intensywne ćwiczenie zachowań, takich jak pogoń i chwytanie ofiary towarzyszy kotom (niezależnie od płci i pochodzenia) średnio przez cały pierwszy rok ich życia. Dlatego taki kociak poluje na WSZYSTKO, na co może: muchy, pająki, zabawki, piórka, długopisy, kawałki żwirku na podłodze, gumki do włosów, zapalniczki i inne drobne przedmioty, 
a z braku takich możliwości – na ludzkie stopy i dłonie. Najchętniej w nocy, wychyną moment kołdry, lub wtedy, gdy akurat spieszymy się wyjściem do i szybkim krokiem przechodzimy przez mieszkanie, szukając telefonu.

Nie w tym nic dziwnego – kocie oko jest tak zaprojektowane, by reagować na ruch, a mó podpowiada: „ coś się rusza – zapoluj na to!”. I kot realizuje swoją gatunkową potrzebę, wynikającą z łowieckiego.

Nie jest to ani agresja, ani złośliwość – to po prostu kocia natura.

Aby sobie z tym poradzić, trzeba bardzo regularnie i intensywnie kanalizować łowieckie poprzez dobrze przemyślaną i zaplanowaną zabawę (taką, która pozwala na domknięcie cyklu łowieckiego poprzez „nagrodę” w postaci jedzenia). W przeciwnym razie kot zacznie realizować swoje potrzeby tak, jak będzie mógł – a więc najprawdopodobniej na nas (lub na innych zwierzętach, jeśli są w tym domu co koci maluch).

Ale to nie wszystko – pozostaje jeszcze bowiem kwestia eksploracji. Okres „kociństwa” to okres poznawania i odkrywania świata – i to w bardzo intensywny sposób. Mówiąc wprost: jeś kociak w Twoim jeszcze nie wisiał na karniszu, nie bujał się na lampie i nie zrzucił Ci rzeczy z najwyż półki w szafie, to po prostu oznacza tyle, że jeszcze tam nie dotarł, a wykonanie tych czynności to jedynie kwestia czasu. Kocięta takie są i nic z tym nie zrobimy: skaczą, biegają jak szalone, wstają o 4:00 i domagają się zabawy, wchodzą opiekunom na głowę, często potrzebują NATYCHMIASTOWEJ uwagi i mnóstwa zaangaż ze strony człowieka. To dzieci jak każde inne – żywiołowe i z ogromnymi potrzebami interakcji. Jeśli więc masz wymagającą pracę, sporo w ciągu dnia spędzasz poza domem, masz bogate życie towarzyskie lub dużo dodatkowych zajęć i Twoje mieszkanie jest raczej wygodną sypialnią niż miejscem, w którym spędzasz regularnie – nie sobie kociaka. Bo unieszczęśliwisz i siebie, i jego, nie mogąc poświęcać mu wystarczającej ilości czasu.


 

Pozostaje jeszcze kwestia tzw. wpadek, któ kociętom, niestety, się zdarzają. Najczęściej chodzi tu o kwestie korzystania z kuwety, bowiem maluchy – zwłaszcza jeśli trafią do dużego mieszkania lub o rozbudowanym układzie pomieszczeń – dosłownie zapominają, do czego służy kuweta, przenosząc swoje zainteresowania na inne miękkie i chłonne powierzchnie. Najczęściej takie zachowanie u młodych kotów nie ma podłoża zdrowotnego (choć zawsze je wykluczyć), lecz jest powiązane z organizacją przestrzeni: jeśli malec uzna, że do kuwety jest zbyt daleko, lub jest ona nie po drodze bądź też z jakichś innych przyczyn nie odpowiada, poszuka sobie zastępczego, w którym zacznie załatwiać potrzeby fizjologiczne związane z wydalaniem.

Sukces w pracy z tym problemem jest w dużej mierze uzależniony od tego, jak szybko zaczniemy działać – bowiem każde zachowanie regularnie powtarzane ulega utrwaleniu. Na pewno jednak nie wolno zbagatelizować problemu, licząc, że sam się rozwiąże. Pozostawienie malucha z takimi zachowaniami może bowiem doprowadzić do wytworzenia się tzw. urynacji nawykowej, powiązanej z preferencją mię podłoża, co szalenie trudne do przepracowania w późniejszym okresie w ramach terapii behawioralnej.

To oczywiście tylko wybranych zagadnień, które łączą się z posiadaniem w domu kociego dziecka. Do tej grupy warto też zaliczyć elementy, jak: konieczność dopełnienia wszelkich procedur zdrowotnych (szczepienia, odrobaczania, testy w kierunku chorób itp.), wymiany zębów, w końcu też kastracja i ewentualne towarzyszące jej zachwiania zachowań. Widać więc wyraźnie, że choć kocie malce są cudowne i urocze, to opieka nad nimi potrafi być ogromnie wymagająca. Jak zatem ma się sprawa z dorosłym? Sprawdźmy!

Kot dorosły = stateczny i zrównoważony?

Na to chciałoby się odpowiedzieć „dokładnie tak!”, ale, niestety, to nie do koń prawda. To, w jaki sposób zachowuje się i reaguje dorosłe zwierzę, to wypadkowa wielu elementów składowych, takich jak: charakter, osobnicze, suma dotychczasowych doświadczeń oraz przyjęte przez zwierzę strategie nastawione na realizację indywidualnych potrzeb. Do tego możemy też dodać ewentualne cechy właściwe dla danej rasy (o ile mamy do czynienia z kotem rasowym), jednak suma tych elementów dla każdego zwierzaka jest nieco inna. Na pewno natomiast możemy powiedzieć, że kot dorosły (a więc taki, który ma ukończone minimum 2 lata, w tym wieku większość przedstawicieli tego gatunku osiąga stan dojrzałości psychicznej) jest nieco bardziej przewidywalny niż kociak i ł można stwierdzić, czego się nim spodziewać.

Poszukując kota dorosłego, możemy przyjąć rozmaite klucze, według których będziemy dokonywać wyborów. Możemy zatem szukać kota, który jest towarzyski i lubi inne zwierzęta, albo takiego, który z natury jest jedynakiem; kota lubiącego lub kota, który za nie i potrzebuje domu, gdzie przebywają tylko osoby dorosłe; kota, który potrzebuje dużo wrażeń i eksploracji albo też takiego, który za szczyt życiowego luksusu uważa możliwość spokojnego leżenia na kanapie. Jeśli kierujemy się w tym celu do schroniska, domu tymczasowego, fundacji czy hodowli (w wielu hodowlach istnieje możliwość zakupu dorosłego kota, który po zakończeniu swojej „kariery hodowlanej” jest kastrowany i do tzw. pł adopcji), mamy możliwość wypytania o charakter i preferencje konkretnego zwierzaka.

Oczywiście bywa też tak, że opis z ogłoszenia po czasie zaczyna rozmijać się z rzeczywistością i kot, który miał być chęci do zabawy, domaga się sesji z wędką, a kot, któ wcześniej uwielbiał podróżować autem, teraz ucieka, rośnie, na sam widok transportera. I nie jest to „adopcyjny bubel”, lecz kocie do zmiany swoich preferencji i zachowań. Każdy ma prawo do tego, by przestać coś lubić lub wręcz przeciwnie – zainteresować się czymś, co do tej pory było nieatrakcyjne. Kot to nie towar na zamówienie, nie składa się reklamacji, gdy zwierzak okazuje się „niezgodny z opisem na opakowaniu”. Życie z kotem to sztuka kompromisu. Tyle że w przypadku kota dorosłego da się nieco bardziej przewidzieć, na czym ten kompromis konkretnie będzie polegał.


 

typ

numer

nazwka

linia

test

test

test

test

test

 

test test test test

test test test

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 


 


 

Czy kot, dzięki temu, że jest dorosły, staje się bardziej „samowystarczalny” i „bezobsługowy”? Jedynie w pewnym wąskim zakresie. Tak, może mieć dłuższe między wydawanymi porcjami jedzenia, gdy nie ma w (choć zawsze moż wspomóc się w tej kwestii miską elektryczną, programowaną na konkretne godziny posiłków). Tak, można go zostawić samego na 24 i raczej nic złego w związku z tym się nie wydarzy. Ale to nie oznacza, że można go traktować jak element wystroju wnętrza – nie poświęcać mu uwagi, ignorować potrzeby, zbywać go z powodu braku czasu. Każde zwierzę TOWARZYSZĄCE, jak sama nazwa wskazuje, ma w swojej to, by nam TOWARZYSZYĆ – w kota może to mieć nieco specyficzną formę, np. siadanie na drugim końcu tej samej kanapy, w odległości 1,5 metra od człowieka, i zapadanie w drzemkę. takie zachowanie już spełnia kocią definicję poczucia bliskości i może dla danego zwierzaka oznaczać wspólne spędzanie czasu. Inne koty mogą być o wiele wymagające – mogą chcieć od nas zabawy, pieszczot, mogą okazywać nam czułość np. poprzez wylizywanie naszej twarzy czy włosów, a nawet mogą domagać się noszenia na rę ( razu uprzedzam pytania: nie, nie da się kota tego nauczyć, jeśli sam nie ma na to ochoty i nie wykazuje w tym kierunku odpowiednich predyspozycji). Możemy trafić na „uczestniczącego”, który będzie chciał z nami robić dosłownie wszystko – z pójściem do toalety włącznie. I każde z tych zachowań będzie nie normalne – będzie wrę przez kogoś pożądane! Bo ktoś marzy o kocie-śpiochu, który bardziej kamienną figurę niż żywe zwierzę, a ktoś inny o kocie-towarzyszu, który będzie z nim gotował obiad lub sprzątał szafy. Najwię trik polega na tym, by odpowiedni człowiek trafił na odpowiednie zwierzę. A w przypadku zwierząt dorosłych jest po prostu nieco łatwiejsze.

Wady” kota dorosłego

Żeby nie było, że koty dorosłe to tylko sam miód i dobro – też popatrzeć na ciemniejszą stronę tej sytuacji. Tym, co na trzeba wziąć pod uwagę, są dotychczasowe doświadczenia, które mogą być do powstania kociej traumy. Tutaj niech za przykł posłuży historia kota o imieniu Alpin, w sprawie którego pomagałam mojej kociej przyjaciółce, doś osobie pracującej z kocimi tematami od wielu lat.
Alpin pojawił się w okolicach niewielkiej miejscowości na Śląsku, budząc u części osób zachwyt, bowiem wyglądał zupełnie jak błękitny szkocki zwisłouchy. Kilka osób próbowało złapać, jednak kot był sprytny i skutecznie uciekał, a zamknięty na chwilę w pokazał, na co go stać, i szybko ponownie uciekł. Z strony słabł, a jego stan zdrowia był coraz gorszy. W końcu, po kilku próbach, udało się go odłowić z użyciem profesjonalnej klatki-łapki i zabrać do lekarza weterynarii. Tam okazało się, że kot był ogromnie zaniedbany, miał podejrzenie choroby nerek, a do tego był niekastrowany ( wiek: ok. 4 lata). Po bliższych oględzinach oklapnięcie okazało się być efektem bardzo zaawansowanej inwazji pasożytniczej, co z kolei przeniosło podejrzenia co do pochodzenia rasowego na kota brytyjskiego krótkowłosego. W jaki sposób Alpin znalazł się w miejscu, z któ zabrano? Trudno powiedzieć. Albo komuś uciekł (możliwe, że był kocur kryjący, pseudohodowli), albo został wyrzucony, ponieważ po złapaniu kocur zachowywał się niesamowicie agresywnie.

Stąd padło podejrzenie, że jako niekastrowany samiec być może już wcześniej okazywał agresję i ktoś się go pozbył.

Alpin trafił do domu, w którym bardzo powoli zaczął się uspokajać i ponownie przekonywać do ludzi. Z czasem jednak okazało się, że są rzeczy, których kocur nie jest w stanie „przeskoczyć”: panicznie boi się kobiet ( kobiecego głosu), a także gwałtownych ruchów rąk, zwłaszcza jeś w ręce znajduje się kawałek materiału (np. ścierka). To wszystko, niestety, pozwala podejrzewać, że doświadczył w swoim życiu jakiejś formy przemocy i te wspomnienia wciąż są w nim żywe. Na szczęście, w obecnym miejscu jego potrzeby są w pełni akceptowane i nie wystawia się go na ponowne traumy. Czy Alpin kiedyś cał przełamie w sobie lęk wynikają z dotychczasowych złych doświadczeń? Trudno powiedzieć. Na pewno z takim tematem warto pracować, pamiętając, że jest to praca bez gwarancji sukcesu.

Drugim, potencjalnie elementem, obserwowanym u kotów dorosłych, są zachowania nawykowe – czyli takie, które do tej kot podejmował regularnie, przez co dobrze je sobie utrwalił, nie widząc w tym żadnego problemu. A jeśli zachowanie jest, powiedzmy, neutralne dla zwierzaka, trudno jest nakłonić do jego zmiany. Takim przykładem może być np. urynacja do roślin doniczkowych, duż mebli czy też głośna wokalizacja w godzinach wczesnoporannych, która jest sygnałem, by opiekun napełnił miskę. Żadne z tych zachowań jest de facto zaburzeniem, lecz jest realizacją naturalnej kociej potrzeby, tyle tylko, że prezentowaną w sposób trudny do zniesienia przez człowieka (zwłaszcza na dłuższą metę). Oczywiście, znów: można do pewnego stopnia pracować z tymi zagadnieniami, ale, niestety, długo utrwalane nawyki często stają się integralną częścią i trudno je przemodelować.

Co zatem wybrać?

Cóż, ostatecznie to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Bez wątpienia przyjęcie do domu zaró kociaka, jak i kota dorosłego to niezwykłe przeżycie i ogromna zmiana człowieka. Maluchy zdecydowanie mają swój nieodparty urok, ale też wymagają bardzo dużo zaangażowania na wstępie. Z drugiej strony możliwość oglądania rozwoju kociego dziecka i jego wchodzenia w dorosły świat jest czymś niesamowitym. Z kolei kot dorosły często sam uczy nas tego, jak się z obchodzić, pokierować człowiekiem, dać znać o swoich i migiem owinąć go wokół najmniejszego pazurka. I to też jest wspaniałe. Z czasu i wielu lat pracy z mogę powiedzieć, że przy kolejnym dokoceniu chętniej zdecydowałabym się na zwierzę dorosłe. Ale wynika to częś z tego, że będąc przez siedem domem tymczasowym dla ogromnej liczby maluchów, zdążyłam się napatrzeć na kocie harce i szaleństwa i wiem, że by mnie to zmęczyło (tak samo jak moje koty, które nie poradziłyby sobie z takim wyzwaniem). Z kolei do kota dorosłego byłoby na pewno trudniejsze pod kątem socjalizacji zwierząt, ale praca przebiegałaby spokojniej. Widać więc, że wszystko ma plusy i minusy. Najważniejsze jednak, by w efekcie naszych działań na koń szczęśliwy kot mieszkał w domu, w którym otaczają go szczęśliwi ludzie. 

 

Biblilografia:

  1. Biegańska-Hendryk M., Co jest, kocie? Wszystko, co wiedzieć, aby zrozumieć swojego kota, Warszawa 2015.

  2. Biegańska-Hendryk M., Stefan, czyli historia (z) przypadku, Gliwice 2019.

  3. Biegańska- M., Kocie poczucie bliskości - http://blog.kocibehawioryzm.pl/2020/05/01/kocie-poczucie-bliskosci/ (dostęp: 30.07.2020).

  4. Biegańska-Hendryk M., Agresja u kociaka? http://blog.kocibehawioryzm.pl/2020/02/25/agresja-u-kociaka/ (dostęp: 30.07.2020).

  5. Biegańska-Hendryk M., Kociak w domu. Czy jesteś na to gotów? - http://blog.kocibehawioryzm.pl/2019/12/05/kociak-w-domu-czy-jestes-na-to-gotow/ (dostęp: 30.07.2020).

  6. Biegańska-Hendryk M., Kocięta a problemy kuwetowe, http://blog.kocibehawioryzm.pl/2019/07/29/kocieta-a-problemy-kuwetowe/ (dostęp: 30.07.2020).
     

Przypisy